Pawiem narodów byłaś i papugą…

  

Decyzja, aby 11 listopada celebrować w Warszawie inaugurację szczytu klimatycznego ONZ-etu, w symbolicznym skrócie ukazuje filozofię polityczną establishmentu III RP. Tak jak obchody Narodowego Święta Niepodległości warto poświęcić dla wątpliwego splendoru międzynarodowej konferencji, tak i samą niepodległość można poddać za cenę poklasku zagranicy.

W ostatnim numerze tygodnika „W Sieci" ukazał się wywiad z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, w którym sędziwy pisarz ostrzega: „Utrata niepodległości nie jest już tylko zagrożeniem. To się dokonuje na naszych oczach, bardzo podstępnie, bo niemal niewidocznie. […] Nie będzie oczywiście tak, że Polska nagle zniknie bez śladu – obudzimy się pewnego dnia rano i dowiemy się z telewizora, że już jej nie ma i nigdy nie będzie, a może nawet nigdy nie było. Raczej będzie to wyglądało tak, że będzie znikać powoli – będzie jej coraz mniej i będzie coraz słabsza…".

Trochę mniej będzie jej już za trzy miesiące, gdy obudzimy się rano i dowiemy z telewizora, jacy to znamienici zagraniczni goście przybyli na szczyt klimatyczny i jak kordialnie witały ich władze państwowe. Wiadomość ta w serwisach wyprzedzi relacje z obchodów 95. rocznicy odrodzenia państwa, bo to mniej ważne.

A jeśli na ulicach dojdzie do rozruchów, kto będzie winien? Oczywiście faszyści, którzy zjechali na Marsz Niepodległości i zakłócili konferencję ONZ-etu, na czym fatalnie ucierpiał międzynarodowy wizerunek Polski.

Konfliktowe rocznice

Tak się dziwnie składa, że ostatnimi czasy polskie rocznice systematycznie stają się przedmiotem konfliktu. Przed rokiem powaga obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego zakłócona została koncertem Madonny, który w dodatku – jak się z czasem okazało – przyniósł wielomilionowe straty, pokryte z kieszeni podatników. W listopadzie ubiegłego roku działania policji podczas Marszu Niepodległości były tak nieudolne, że sytuacja omal nie wymknęła się spod kontroli, a w dodatku naraziła organa bezpieczeństwa na podejrzenie o prowokowanie zamieszek.

Dwa miesiące później napięcia wywołała 150. rocznica wybuchu Powstania Styczniowego. Sejm RP najpierw odmówił przyjęcia stosownej uchwały oraz ogłoszenia bieżącego roku Rokiem Powstania Styczniowego, co tak wzburzyło środowiska patriotyczne, że PiS powołał Społeczny Komitet Obchodów. Potem wprawdzie Sejm uchwałę rocznicową przyjął, a prezydent wsparł wysiłki zmierzające do uczczenia powstania, ale atmosfery to już nie poprawiło, uroczystości pod auspicjami Społecznego Komitetu zyskały charakter sprzeciwu wobec oficjalnych, bardzo zresztą skromnych, pozbawionych oprawy właściwej ważnym wydarzeniom państwowym. Na pytanie: „Dlaczego nasze władze ignorują tak ważną rocznicę?", prof. Jan Żaryn odpowiadał: „Z poszatkowanych informacji, które do mnie docierają, wiem, że władze nie bardzo chcą upamiętniać wydarzenia, które kojarzą się z narodową klęską, podobnie jak informacje, że poprzez upamiętnianie takich wydarzeń, jak Powstanie Styczniowe naruszamy nasze dobre stosunki polsko-rosyjskie czy polsko-ukraińskie".

Następna rocznica – Konstytucji 3 maja – znów zamiast gruntować poczucie wspólnoty, wywołała protesty. Tym razem za sprawą żałosnych poczynań prezydenta, który próbował zastąpić godło państwowe kurczakiem z czekolady, a biało-czerwoną flagę – różowym balonikiem.

Zdumiewająca prawidłowość, nieprawdaż?

Tradycja państwowych uroczystości

W okresie rozbiorów rocznice ważnych wydarzeń z historii Polski celebrowane były z wielkim namaszczeniem jako jeden z podstawowych czynników integrujących wspólnotę narodową, pobudzających patriotyzm i wolę odbudowy własnej państwowości. Z tego też powodu po odzyskaniu niepodległości stanowiły tradycję zdolną cementować jedność pozszywanej z kawałków II Rzeczypospolitej i były w tym celu pieczołowicie wykorzystywane przez władze.

W 100 lat po wybuchu Powstania Listopadowego na uroczystości upamiętniające to wydarzenie nie szczędzono starań i pieniędzy. Z jakim rozmachem je urządzono, można dziś jeszcze zobaczyć na YouTubie, gdzie umieszczono niemy film ukazujący prezydenta Ignacego Mościckiego przyjmującego paradę wojskową na Nowym Świecie. Osobno uczczono rocznicę bitwy o Olszynkę Grochowską 1 marca 1931 r. – w asyście wielotysięcznych tłumów, które zablokowały ulicę Grochowską, wbudowano kamień węgielny pod Pomnik-Mauzoleum, akt erekcyjny podpisali prezydent Mościcki i marszałek Józef Piłsudski.

Przypadająca krótko potem 70. rocznica Powstania Styczniowego także wypadła okazale: znów odbywała się pod patronatem Mościckiego i Piłsudskiego, a w skład komitetu honorowego weszły czołowe postacie obozu piłsudczykowskiego. Komitetem wykonawczym kierował gen. Edward Śmigły-Rydz.

Przekonanie, że rocznicowe uroczystości sprzyjają identyfikacji obywateli z państwem i gruntują wspólnotę polityczną istniało nie tylko w II RP. Nawet PRL, generalnie nieprzychylny tradycji niepodległościowej, potrafił się nią niekiedy posłużyć dla legitymizacji władzy. Jak to przypomniał niedawno prof. Tadeusz Rutkowski: „Obchody setnej rocznicy Powstania Styczniowego miały wymiar ogólnopaństwowy. 22 stycznia 1963 roku została otwarta wystawa w Cytadeli Warszawskiej, z udziałem władz państwowych, I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, przewodniczącego Rady Państwa Aleksandra Zawadzkiego, premiera Józefa Cyrankiewicza, a także przedstawiciela ambasady Związku Sowieckiego".

Państwo przeciwko sobie

Dlaczego zatem III RP lekceważy polskie rocznice albo wręcz wznieca wokół nich spory i konflikty? Dlaczego to państwo zwraca się przeciwko samemu sobie, torpedując własne święto konferencją ONZ-etu? Najprostsza odpowiedź brzmi: ponieważ nie zależy mu na własnym istnieniu.

Zakompleksiony prowincjonalizm naszego establishmentu skutkuje dążeniem do odrzucenia odziedziczonej tożsamości, postrzeganej jako uciążliwa, na rzecz nowej, bardziej atrakcyjnej: kosmopolity, obywatela Europy. Polityczną konsekwencją takiej postawy jest chęć podporządkowania struktur własnego państwa organizacjom międzynarodowym, a łatwiej to uczynić, gdy struktury są rachityczne, niż wówczas, gdy są silne i samodzielne. W ten sposób niepostrzeżenie, dzień po dniu, nasza suwerenność się kurczy i nie jesteśmy już w stanie zaprowadzić własnych porządków w otaczającej nas rzeczywistości. Oddajemy to prawo w zamian za miraż przynależności do ponadnarodowych potęg.

Już kiedyś tę lekcję odrabialiśmy. Jej rezultat zrekapitulował Juliusz Słowacki w „Grobie Agamemnona": „Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą;/Pawiem narodów byłaś i papugą;/A teraz jesteś służebnicą cudzą".

Dzisiaj to samo mówi Rymkiewicz w wywiadzie cytowanym na wstępie: „Polak, który zrezygnuje ze swojej polskości i przestanie być Polakiem, nie stanie się, jak mu się teraz obłudnie wmawia, kimś lepszym, jakimś kandydatem na Europejczyka – przeciwnie, zostanie czyimś niewolnikiem".
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts