W Niemczech obowiązuje zasada, że zadeklarowani homoseksualiści nie mogą być dawcami ani krwi, ani szpiku kostnego. Należą bowiem do grupy tzw. podwyższonego ryzyka i są plasowani obok prostytutek i narkomanów. Homoseksualne lobby domaga się zniesienia wszelkich barier twierdząc, że obecne są  "dyskryminujące". Niewykluczone, że osiągną swój cel. Tymczasem w Polsce, pomimo ryzyka, w centrach krwiodawstwa nikt nie pyta o orientacje seksualną dawcy.

Zgodnie z dyrektywami wydanymi przez federalne zrzeszenie lekarzy, Izbę Lekarską oraz m.in. przez Instytut Paula-Ehrlicha, homoseksualiści nie mogą oddawać w Niemczech krwi. U naszych zachodnich sąsiadów obowiązuje zasada, że od grup tak zwanego podwyższonego ryzyka zarażeniem HIV, czyli od homoseksualistów, narkomanów, prostytutek, nie jest pobierana ani krew, ani inne płyny ustrojowe.

Powód jest prosty: nawet najnowocześniejsze testy na HIV nie odkrywają wirusa we wczesnej fazie jego rozwoju.

Eksperci z Instytutu Paula-Ehrlicha ciągle przypominają, że ryzyko pobrania skażonej krwi jest u tej grupy wielokrotnie wyższe niż u pozostałych. Według szacunków Instytutu Roberta Kocha (dane na koniec 2012 roku) w Niemczech zarejestrowanych było w tym okresie 78 tys. osób chorych na AIDS, z czego 51 tys. to homoseksualiści.

Biolog Susanne Stroecker z Instytutu Paula-Ehrlicha ostrzega przed poluzowaniem barier dla pobierania krwi od homoseksualistów twierdząc, że 60 proc. nowych infekcji HIV jest właśnie ich udziałem. Także Friedrich Ernst Dueppe z Oddziału Krwiodawstwa niemieckiego Czerwonego Krzyża uważa, że ograniczenia dla grup homoseksualistów w krwiodawstwie nie są dyskryminacją, lecz zwykłą koniecznością.

Jego zdaniem nie istnieją żadne konkretne przepisy prawne skierowane przeciwko tej grupie, a ponadto podobne ograniczenia dotyczą także innych jak np. prostytutki, czy narkomani. - Stosujemy także ostre ograniczenia w krwiodawstwie wobec innych osób, np. wobec tych które przebywały na terenie objętych ryzykiem malarii – przypomniał Dueppe.

Pomimo ostrzeżeń ekspertów, stale rośnie w Niemczech grupa ludzi, którzy takie ograniczenia dla homoseksualistów uznają za objaw dyskryminacji. Przy silnym wsparciu stowarzyszeń gejów i lesbijek, coraz większej ilości polityków (szczególnie z partii Zielonych oraz liberałów) żądania bezwzględnego i nieograniczonego dostępu do krwiodawstwa dla homoseksualistów stają się coraz głośniejsze.

Coraz modniejsze staje w się w Niemczech hasło, że „orientacja seksualna nie może ograniczać dostępu do placówek krwiodawstwa”. Tę liberalną postawe zaczynają wspierać nawet kolejni lekarze. Oczekuje się nawet, że w tym kierunku  pójdą nowe wytyczne Unii Europejskiej.

Jak jest w Polsce? Jak dowiedział się w Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie portal „Niezależna.pl”, polskie krwiodawstwo pomimo takiej możliwości (zalecenia UE) nie stosuje żadnych ograniczeń w stosunku do gejów i lesbijek.

- Nie dyskwalifikujemy dawców ze względu na orientację seksualną. W specjalnej ankiecie, którą trzeba wypełnić przed oddaniem krwi, nie ma pytań o orientację seksualną. Pytamy jedynie o to, czy ktoś miał zbyt częste i przygodne kontakty seksualne, a nie czy były to hetero, czy homoseksualne kontakty – powiedziała nam lek. Joanna Wojewoda, kierownik Działu Krwiodawców RCKiK.

Dr Wojewoda przyznaje, że w poprzedniej wersji ankiety znajdowały się pytania dotyczące orientacji seksualnej, ale od nowego rozporządzenia ministra zdrowia dotyczącego kwalifikacji dawców, ten zapis został zniesiony.