Oni walczą „za Stalina” - czyli historia według twórców gier komputerowych

  

Jeden z czytelników zwrócił naszą uwagę na wybiórcze podejście do historii stosowane przez twórców gier komputerowych. Dobitnym przykładem takiego działania jest choćby ciesząca się dużą popularnością gra „World of Tanks”, której producenci szczycą się zgodnością pojazdów, oznaczeń i napisów z historią. Choć ze względów prawnych w grze nie ma oznaczeń, które mają mocne skojarzenia z Państwami Osi i ich sprzymierzeńcami, pojawiają się za to takie, mające silne skojarzenia z komunizmem i Józefem Stalinem.

Jak wynika z informacji przekazanej nam przez jednego z czytelników, studio Wargaming, twórca popularnej gry sieciowej „World of Tanks” po tzw. „patchu” (uaktualnieniu) 8.0 do gry zdecydowało co prawda o usunięciu możliwości umieszczania na pojazdach pancernych „emblematów i inskrypcji związanych z nazwiskiem Józefa Stalina z serwerów europejskiego i północnoamerykańskiego, a także z serwerów azjatyckich”, jednak już w kolejnym patchu 8.8 producent gry ulegając naciskom „społeczności” planuje przywrócić komunistyczne oznaczenia.

Co ciekawe twórcy gry zdają sobie sprawę, że komunistyczne treści i oznaczenia czołgów z hasłami takimi jak: „Stalinowiec”, „Za Stalina!”, „Za naszą sowiecką ojczyznę!” mogą budzić spore kontrowersje i niezadowolenie międzynarodowych graczy, jednak mimo wszystko w imię „odtworzenia atmosfery bitew pancernych środkowych lat XX wieku” postanawiają grupą kreską komunizm od takich totalitaryzmów jak faszyzm i nazizm.

Ze względu na uwarunkowania prawne w grze całkowicie zakazane są symbole i napisy związane z ideologią faszystowską niezależnie od ich historycznego odzwierciedlenia w historii wojsk pancernych. W przypadku pojazdów komunistycznych twórcy gdy nie widzą jednak żadnego problemu w umieszczaniu na nich haseł wzywających do walki „za Stalina!”. Twórcy gdy przekonują, że symbolika faszystowska jest zabroniona prawnie w większości Europy, dlatego nie pojawia się w grze, natomiast „symbolika komunistyczna nie jest zabroniona prawnie” i w grze się pojawia.

- Osobiście dla mnie, jako Polaka, taka postawa jest nie do przyjęcia. Symbole i napisy związane z ideologią faszystowską (nawet te, mające odzwierciedlenie w historii wojsk pancernych, np. "Gott mit uns") nie są możliwe do umieszczania na kadłubach pojazdów w grze, jednak np. w przypadku napisu "Za Stalina!" Wargaming zasłania się koniecznością wiernego oddania realiów historycznych… - napisał w mailu do redakcji portalu niezalezna.pl oburzony czytelnik.

Twórcy gdy wielokrotnie zabierali głos na forum internetowym „World of Tanks” odpowiadając na uwagi graczy dotyczące komunistycznych symboli na pojazdach w grze.

- Historyczna zawartość i zgodność ze stanem faktycznym jest wprowadzana w grze w miarę możliwości, dotyczy to także treści nieprzyjemnych lub tak jak dla ogromnej części europejskiej społeczności WoT - bardzo nieprzyjemnych. Obowiązują jednak wspomniane w oświadczeniu oraz wielokrotnie przez nas prezentowane ograniczenia, tzn. zawsze mówimy stanowcze nie treściom faszystowskim jak i też rasistowskim, dlatego też jakiekolwiek inskrypcje odwołujące się do tych ideologii nigdy nie będą miały w grze miejsca. Inskrypcje dotyczące Stalina z całą pewnością będą miały znikome zastosowanie w regionie EU, bardziej w regionie RU, jednak ze względu właśnie na próby jak najwierniejszego odwzorowania, jeśli nie zawsze specyfikacji (ze względu na konieczność balansu gry), to chociaż wyglądu czołgów pojawiających się na polach bitew II Wojny Światowej i zapewnienia ograniczonej możliwości przeniesienia się do takich bitew, będą one także dostępne dla graczy europejskich. […] - napisał na oficjalnym forum internetowym gry polski koordynator Polish Community (oficjalny administrator na forum gry i przedstawiciel studia Wargaming).

W kolejnych wywodach przedstawiciele twórców gry zapewniają, że w sprawach ideologii pozostają neutralni. Wyjątek stanowią jedynie treści faszystowskie, nazistowskie i rasistowskie, które w grze są „surowo zakazane”. Ideologia komunistyczna w grze zakazana jednak nie jest, a ocena Józefa Stalina zamieszczona przez „neutralnych” twórców gry mogą zszokować niejednego historyka.

- Choć Józef Stalin jest postacią kontrowersyjną, a jego postępowanie wywołuje u wielu osób bardzo mocne reakcje i jest surowo oceniane, to Wargaming nie neguje jego wkładu w przezwyciężenie faszyzmu zagrażającego Europie i światu w XX wieku oraz jego roli jako jednego z przywódców koalicji antynazistowskiej. Zdajemy sobie sprawę, że część członków naszej globalnej Społeczności może się czuć urażona nazwiskiem Stalina, i rozumiemy taką reakcję, jednak staramy się wiernie przedstawić tamtą epokę. Dlatego też nie będziemy usuwać z naszych gier żadnej zgodnej z historią zawartości, której używanie nie zostało zakazane przez międzynarodowe lub państwowe prawo – tłumaczą twórcy gry „World of Tanks”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Firmy słupy i miliony funtów z dziwnych źródeł - a w tle Fundacja Otwarty Dialog

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com; PublicDomainPictures

  

Brytyjski "Sunday Times" pisze o zarzutach komisji parlamentu Mołdawii wobec Fundacji Otwarty Dialog o przyjęcie 1,5 mln funtów od szkockich firm-słupów w zamian za lobbing na rzecz oligarchów. Fundacja odrzuciła te oskarżenia jako bezpodstawne.

Powołując się na dokument komisji parlamentarnej Mołdawii z lutego br. "Sunday Times" wskazuje, że według ustaleń posłów dwie szkockie firmy - Kariastra Project LLP i Stoppard Consulting - miały zaksięgować na swoich kontach ponad 26 milionów funtów pochodzących z budzących wątpliwości źródeł, a część tej kwoty mogła docelowo trafić do Fundacji Otwarty Dialog.

Według sugestii zawartych w mołdawskim raporcie, które przytacza gazeta, pieniądze miały być przekazane fundacji dla sfinansowania kampanii lobbingowej na rzecz mołdawskiego oligarchy Veaceslava Platona oraz bankiera z Kazachstanu, Muchtara Ablazowa.

Platon, jeden z najbogatszych ludzi w Mołdawii, odbywa karę więzienia za pranie brudnych pieniędzy i oszustwa, związane ze zniknięciem miliarda dolarów z krajowego systemu bankowego. Miał on wyprowadzić ok. 1 mld USD poprzez udzielanie kredytów firmom, na czele których stali pośrednicy. Aferę nieprzychylne mu media nazwały "kradzieżą stulecia".

Z kolei Muchtar Ablazow - b. prezesa banku BTA i przeciwnik polityczny ówczesnego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa – został skazany zaocznie w czerwcu 2017 r. za domniemane przestępstwa finansowe: sprzeniewierzenie ok. 6 mld dolarów USA i legalizację środków finansowych pochodzących ze źródeł przestępczych.

W raporcie mołdawskiej komisji stwierdzono m.in., że Fundacja Otwarty Dialog ingerowała w wewnętrzne sprawy Mołdawii, a środki finansowe organizacji pochodziły m.in. z "rosyjskich instytucji wojskowych, pieniędzy z rajów podatkowych".

[polecam:https://niezalezna.pl/247055-kim-sa-sponsorzy-kramka-i-kozlowskiej-panama-seszele-belize-abw-sprawdza-finanse-fod]

"Sunday Times" przytacza te znane od kilku miesięcy zarzuty, sugerując ze swej strony, że fundacja ma "obowiązki wobec" agentów rosyjskich służb wywiadowczych jako "narzędzie soft power" Kremla.

Cytowany przez "Sunday Times" rzecznik Fundacji Otwarty Dialog stanowczo odrzucił te zarzuty, podkreślając, że "sugestie (...) pracy na rzecz rosyjskich interesów są tak absurdalne, jak to tylko możliwe w przypadku teorii spiskowych".

Swoje wątpliwości odnośnie do wiarygodności źródeł, na jakie się powołuje "Sunday Times" wyraził także bałkański korespondent tygodnika "The Economist" Tim Judah, który zwrócił uwagę we wpisie na Twitterze, że artykuł "Sunday Timesa" jest "niezmiernie dziwny".

W ocenie dziennikarza powoływanie się na raport mołdawskiego parlamentu, który już wkrótce zakończy urzędowanie, jest mało wiarygodne. Judah dodał też, że jeden z autorów tekstu opublikowanego przez "Sunday Times" - Carlos Alba odszedł z dziennikarstwa i jest obecnie szefem agencji public relations.

W sierpniu ub.r. szefowa organizacji Ludmiła Kozłowska została deportowana z Polski do Kijowa po alercie, jaki polskie władze zamieściły w Systemie Informacyjnym Schengen, SIS. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego tłumaczyła wówczas, że negatywną opinię w jej sprawie wydano ze względu na "poważne wątpliwości" co do finansowania fundacji, co skutkowało objęciem jej zakazem wjazdu do Polski i UE.

We wrześniu ub.r. Kozłowska dostała ograniczoną czasowo wizę od władz belgijskich, dzięki czemu mogła przyjechać do Parlamentu Europejskiego. Była też w Wielkiej Brytanii oraz Radzie Europy w Strasburgu. Wcześniej o swojej sytuacji opowiadała w niemieckim Bundestagu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl