Dlaczego marszałek Grodzki nie prezentuje swoich świadków? „Jak to, nie ma żadnego uczciwego?”

Byli podwładni marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Afera korupcyjna w Szczecinie zatacza coraz szersze kręgi. - Jeżeli PO liczyła, że to się udało wyciszyć czy spacyfikować, to okazuje się, że wymowa faktów pokazuje, że ten scenariusz nie wypalił - mówił Piotr Lisiewicz w rozmowie z Katarzyną Gójską w programie "W Punkt".

Marian Kowalski, Katarzyna Gójska, Piotr Lisiewicz
fot. Telewizja Republika

Zatrzymani przez CBA dwaj szczecińscy lekarze, Bartosz K. i Juliusz P., oprócz zarzutów korupcji i prania brudnych pieniędzy usłyszeli także zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Według śledczych, grupa wykorzystywała do swoich działań Fundację Pomocy Transplantologii w Szczecinie. Sprawa bulwersuje, bo dotyczy podwładnych obecnego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który zarzutów uniknął tylko dlatego, że obronili go przed tym senatorowie.

O aferze korupcyjnej w Szczecinie dyskutowali goście "W Punkt" na antenie Telewizji Republika.

- To zupełnie inny zarzut, niż tylko łapówkarstwo, to działalność przestępstwa zorganizowana - wskazał Piotr Lisiewicz, dodając:

Mieliśmy zeznania pacjentów, że wszyscy wiedzieli jakie są stawki, wiedzieli, że trzeba płacić. Stopień bezkarności ludzi, którzy w takim procederze mieli uczestniczyć, był ogromny. Być może oni czuli, że ze względu na postać czy na rolę polityczną marszałka Grodzkiego, są nietykalni. Nie przeszkadzało im to, że pacjenci masowo o tym wiedzą. Ludzie wiedzieli, ale byli ludźmi na dole, ludźmi zwykłymi, zastraszanymi, którzy nie mieli przekonania, że państwo stanie po ich stronie, to mogło być to tak "na bezczelnego".

W ocenie Lisiewicza, "to kolejny problem dla marszałka Grodzkiego i jego sojuszników z lewicy i PSL, którzy by chcieli przed kolejnymi wyborami udawać, że mają swój program i dążenia polityczne, które będą wbrew działaniom PiS".

- Jeżeli PO liczyła, że to się udało wyciszyć czy spacyfikować, to okazuje się, że wymowa faktów pokazuje, że ten scenariusz nie wypalił - zaznaczył.

Prowadząca program Katarzyna Gójska zauważyła, że należy spojrzeć na tę sprawę pod kątem politycznym. Opinię taką wygłosił Marian Kowalski:

- Jedyną dla mnie rzeczą nową jest to, że w obronie pana marszałka stanęli politycy tego świeżo reaktywowanego PPS-u. To jakieś nowum ideologii lewicowej, bo zerwała z własnym mitem bezpłatnej służby zdrowia. Bo jak to, płacić za leczenie? Do tej pory obiecywali, że wszystko będzie za darmo. Teraz widzę, że PPS staje w obronie grupy interesów takich, którym specjalnie krzywda się nie dzieje, czyli lekarzy postawionych najwyżej w hierarchii medycznej

- powiedział.

W ocenie Kowalskiego "pan marszałek mógłby zaprezentować własnych świadków". - No jak, to nie ma żadnego uczciwego, który by przysiągł, że widział, że pan marszałek nie brał łapówek? Przynajmniej jeden sprawiedliwy powinien się znaleźć w tej sodomie, a jednak nie! - zakończył.

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

#Tomasz Grodzki

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo