Zwycięstwo Polski ws. KPO. Tarczyński: „To przedłużanie było formą politycznego nacisku i wspierania opozycji”

- Nie jestem zaskoczony tym, że Komisja Europejska zaakceptowała polski Krajowy Plan Odbudowy, ponieważ nie było podstaw prawno-traktatowych do tego, żeby te pieniądze nie zostały Polsce wypłacone - ocenił europoseł PiS Dominik Tarczyński w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Komisja Europejska zaakceptowała Krajowy Plan Odbudowy Polski (KPO). O podjętej decyzji poinformował unijny komisarz ds. gospodarki Paolo Gentiloni. - Rozmawialiśmy dziś nt. KPO Polski. Po dyskusji, kolegium komisarzy zgodziło się skierować do Rady UE wniosek o realizację planu. Przewodnicząca Komisji Europejskiej uda się jutro (w czwartek) do Warszawy, by to zaprezentować, tak jak robiła to w przypadku wszystkich innych planów odbudowy - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli po zakończeniu posiedzenia kolegium komisarzy unijnych.

- Polski KPO zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa; Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy

- podała Komisja Europejska.

Zwycięstwo Polski 

Zapytaliśmy europosła Prawa i Sprawiedliwości Dominika Tarczyńskiego o to, czy jest zaskoczony decyzją Komisji Europejskiej. - Nie jestem zaskoczony, ponieważ nie było podstaw prawno-traktatowych do tego, żeby te pieniądze nie zostały Polsce wypłacone. Mówiliśmy o tym od dawna. Od ponad roku powtarzałem, że tak naprawdę komisja nie może w żaden sposób powstrzymywać tych pieniędzy - zauważył.

- To przedłużanie było formą nacisku politycznego na polski rząd i wspieraniem opozycji. Nie mogli sobie jednak pozwolić na to, żeby nie wypłacić Polsce tych pieniędzy, chociażby dlatego - o czym wielokrotnie mówiłem - że gospodarka jest systemem naczyń połączonych. Jesteśmy głównym partnerem handlowym Niemiec i wszyscy by na tym stracili 

- zaznaczył.

Europoseł ocenił, że trwało to tak długo z powodu działalności polskiej opozycji. - Trzeba też przypomnieć, że tylko cztery państwa jak do tej pory dostały te pieniądze. Dlatego to tez jest bardzo istotne, żeby nie demonizować całego tego zdarzenia, bo on co prawda był długi, bo był formą nacisku politycznego, ale cierpliwość popłaca. Polska po prostu w batalii o te środki wygrała, a opozycja przegrała - podkreślił. 

Sądowniczy teatr

Dopytaliśmy Dominika Tarczyńskiego o to, czy te warunki w sprawie Sądu Najwyższego, były próbą ratowania twarzy przez Komisją Europejską, która i tak musiałaby zaakceptować polski KPO. - Jeżeli chodzi o sprawy sądownictwa, to wszystko to było teatrem, bo kiedy w sali plenarnej posłowie naciskali na Komisję Europejską w obronie na przykład sędziego Juszczyszyna, płynnie czytając przygotowane im wystąpienia, to pytałem ich o to, jakiej płci jest sędzia Juszczyszyn. Nie byli w stanie odpowiedzieć. Nie mają zielonego pojęcia o tym, co się dzieje w Polsce. Mają przygotowywane wystąpienia - wyjaśnił. 

- To była tylko wymówka, próba nacisku i ataku politycznego 

- zakończył. 

 



Źródło: Niezalezna.pl

 

Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo