Powrót totalności

Szykuje się nam najdłuższa kampania wyborcza w historii. Mimo że oficjalnie do wyborów jeszcze kilkanaście miesięcy, to jednak politycy już ruszyli w trasę. Swój elektorat mobilizuje przede wszystkim Donald Tusk, który zapowiedział nawet walkę o mieszkańców mniejszych miejscowości.

Pod strzechy ma trafić specjalna gazetka, która ma się stać przeciwwagą dla TVP Info. Niby chcącemu nie dzieje się krzywda, lecz wydaje się, że znów w Platformie Obywatelskiej zawodzi diagnoza. Wieś nie jest zbiorem ciemnogrodu, do którego można trafić za pomocą metod popularnych w XIX wieku. A może jednak to tylko odwracanie uwagi? Tak się bowiem składa, że Donald Tusk dzisiaj z atutu opozycji stał się jej największą słabością. Pamiętają Państwo, jak w ubiegłym roku rozgrzani do czerwoności wyznawcy PO prognozowali, w ile czasu król Europy ustawi polskich polityków w kątach i doprowadzi do upadku PiS? Mimo że okoliczności wyjątkowo sprzyjają, to jednak nadal PiS się trzyma. Mimo inflacji, niemożności rozwiązywania problemów, polskiego ładu, fali uchodźców i wstrzymanych środków z KPO ludzie nadal chcą głosować na Jarosława Kaczyńskiego. Wolą sprawdzonego szarego wróbla, którego mają w garści, niż obiecywane rajskie ptaki siedzące na dachach. Nie sposób nie zauważyć, że wynika to z taktyki totalności, którą uprawiano przez lata. Mimo że starano się z nią zerwać, to jednak w świetle ostatnich wewnętrznych sporów znów obserwujemy jej wielki powrót. Znowu problemów szuka się w TVP Info, a całą diagnozę ogranicza do hasełek. Znów przeszkadza Kościół. Znowu trzeba straszyć fundamentalizmem. Bardzo to wszystko słabe jak na polityka, który ponoć był gwiazdorem europejskich salonów. To tak jakby Robert Lewandowski wrócił do Ekstraklasy i jedyne, co pokazał, to strzał z czuba obok bramki.

Rozpaczliwe te działania Tuska.

 


Źródło:

Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo