Z OSTATNIEJ CHWILI

Sąd uznał Saleha Abdeslama za winnego zabójstw w atakach terrorystycznych w Paryżu z 2015 roku.  • • •

Wielka koalicja czy nowe rozdanie? (cz. 2)

W poniedziałkowy ranek, pisząc pierwszą część tego tekstu, nie spodziewałem się, że część jego tez, których rozwinięcie przezornie odłożyłem do jego planowanej na drugą połowę tygodnia kontynuacji, na zamkniętym posiedzeniu wyjazdowym Platformy pośrednio potwierdzi sam Donald Tusk. W rozmowie ze swoimi parlamentarzystami bardzo ostro zaatakować miał Szymona Hołownię, oberwać się miało też Rafałowi Trzaskowskiemu. W tle pozostaje brak odzewu na narzucany niemal siłą pomysł jednej listy wyborczej opozycji, a nowym wątkiem jest domniemana współpraca Trzaskowskiego z Hołownią. W tej ostatniej sprawie politycy Platformy robią dobrą minę do złej gry, wiele wskazuje jednak na to, że nieźle się musi pod tym dywanem kotłować.

Zanim Tusk miał zaatakować Hołownię, wobec jego sympatyków ruszył mocny atak w mediach społecznościowych. Czy to lider Platformy rozpoznał nastroje zwolenników, czy wręcz przeciwnie, i to internetowe oddziały trolli dostały po prostu partyjne zlecenie, trudno jednoznacznie stwierdzić. 

Młot na odstępców

Jest jednak faktem, że przez ostatnich kilka dni ludzie Szymona Hołowni nie mają, choćby na Twitterze, łatwego życia. Kto śledzi te podskórne ruchy, wie doskonale, że to historia, która powtarza się niemal regularnie: zawsze, gdy któraś z partii opozycyjnych niebędąca Platformą Obywatelską pozwala sobie na jakieś odstępstwo, pada ofiarą gwałtownej i bezwzględnej fali krytyki. 

Czasem, jak w przypadku Lewicy w czasie negocjacji z rządem i wsparcia KPO, rezonującego również w mediach, na ogół jednak skupionego na Twitterze. Nowa Lewica, a przede wszystkim młodsi działacze Razem, od platformerskich internautów swoją porcję nienawiści dostają chyba najczęściej, w tle jest tu bowiem coraz ostrzejszy konflikt między liberałami a zwolennikami bardziej opiekuńczego państwa, zjawisko to sygnalizowałem w swoich tekstach wielokrotnie.

Sporadycznie obrywa też PSL, w chwilach trudniejszych relacji z PO traktowane z miejsca jako cichy koalicjant PiS i nazywane partią obrotową, która pójdzie z każdym. Nie bez racji, lecz nie zawsze to przecież przeszkadza, mowa o wieloletnim koalicjancie Platformy, do dziś współpracującym z nią w wielu samorządach i europarlamencie. 

Szymon Hołownia budzi jeszcze inne emocje. Dla wielu osób niewybaczalne było najpierw skuteczne podebranie części elektoratu Rafała Trzaskowskiego w pierwszej turze wyborów, a później niewystarczające według nich wsparcie kandydata PO w ostatecznym głosowaniu. Pewna część wyborców Hołowni oddała głos na Andrzeja Dudę i tego już, choć nie ma w tym żadnej winy tego polityka, a co najwyżej mamy do czynienia z echem dawnych politycznych sympatii tej części jego zwolenników, kibole Platformy wybaczyć nie mogą. 

Ogolić durnia na łyso 

W sytuacji, gdy Lewica rośnie w sondażach, a jej młode pokolenia orientują się bardziej od starszych kolegów w kierunku antyliberalnym, natomiast PSL buduje wokół siebie koalicję centroprawicową (o jej specyfice i potencjalnych konfliktach pisałem w pierwszej części tego artykułu), Polska 2050 wydawałaby się jedynym łatwym łupem dla potrzebującego pilnie nowego sukcesu Tuska. 

Choć jednak Hołownia pomału traci w sondażach, dawno też żaden nowy transfer nie zasilił jego ugrupowania, na „przemocowe zaloty” Platformy patrzy bardzo niechętnie i każe kolegom czekać. Zapewne dlatego lider PO mocno zaatakował potencjalnego współpracownika, a jeśli wierzyć anonimowo dzielącym się z dziennikarzami wrażeniami posłom, miał nazwać go nawet „durniem”. Słaby to start do współpracy, jednak na dole wygląda to jeszcze gorzej. Jeden ze zwolenników Platformy pisze np. na Twitterze, że ludzi Hołowni trzeba „golić na pałę, jak okupacyjne zdziry puszczające się z okupantami” – i jest to przykład ekstremalny, ale nie odosobniony. Mniej lub bardziej agresywnych „silnych razem” znajdziemy pod właściwie każdym wpisem ważniejszych polityków Polski 2050. 

Wewnętrzne zagrożenie Tuska

Czy do tych buzujących emocji swoje dokładają również plotki o dobrych relacjach Szymona Hołowni z coraz bardziej marginalizowanym w partii, lecz i coraz wyraźniej grającym na siebie prezydentem Warszawy? To Trzaskowski, nie Tusk, był widoczny przy okazji wojny na Ukrainie, to z nim spotykał się prezydent USA, to on wreszcie, choć ma na koncie kilka niefortunnych wypowiedzi, nie jest tak łatwym jak jego szef celem ataków, gdy mowa o relacjach z Rosją. 

Donald Tusk jest mistrzem w wycinaniu partyjnej konkurencji, a Rafał Trzaskowski jest dla niego w tej chwili jedynym liczącym się zagrożeniem. Niezależnie od naszej oceny jego polityki i postaci, trzeba pamiętać o jego bardzo dobrym wyniku w wyborach prezydenckich. Wyborach, które Tusk przegrał, zdobywając o kilka milionów mniej głosów, co samo w sobie jest już przecież dobrym powodem do zawiści. Teoretycznie poniedziałkowe spotkanie miało przeciąć spekulacje o konflikcie w partii, jednak nic takiego się nie stało. 

Konkurencyjne imprezy

O tym, że sytuacja nie jest opanowana, najlepiej świadczy sprawa Campusu Polska. W zeszłym roku imprezę tę zorganizował Trzaskowski, w ostatniej chwili próbował się pod nią podłączyć również Tusk. Całość okazała się raczej umiarkowanym sukcesem, była to jednak pierwsza od wyborów prezydenckich inicjatywa, którą Rafał Trzaskowski doprowadził do końca. W 2022 pojawiły się informacje, że szykowana jest powtórka, równocześnie zaś trwać miała w partii dyskusja nad zrobieniem własnej, de facto więc konkurencyjnej wobec Campusu Trzaskowskiego imprezy. I choć jeszcze kilka dni temu w podcaście Joanny Miziołek i Elizy Olczyk dziennikarki mówiły o tym, że ten drugi pomysł raczej nie dojdzie do skutku, byłoby to bowiem przyznanie się, że w Platformie faktycznie ma miejsce spór, w tym tygodniu jej działacze reklamują MeetUpPO, a więc opartą na podobnym pomyśle partyjną imprezę, która ma się odbyć w czterech lokalnych odsłonach i bardzo przypominać koncept Campusu Polska. 

Widać więc, że konflikt nie został zażegnany. Czy jednak Trzaskowski zdecyduje się na odcięcie od niewdzięcznej partii i współpracę z Hołownią? Politycznie nie byłby w tym starciu bez szans, naraziłby się jednak na hejt, którego rozmiarów nie sposób sobie nawet wyobrazić, lecz którego przedsmak już widzieli Państwo w tym tekście. Na razie nie rezygnuje jednak z własnej imprezy i reklamuje ją hasłem: „Dość starych podziałów”. 

Listy proskrypcyjne

Nastroje w najbardziej betonowej części obozu stają się coraz bardziej bojowe. Czy wynika to z pewności wygranej, czy wręcz przeciwnie, z braku sukcesu i niepewnej perspektywy sukcesu w przyszłości, nie da się jednoznacznie ocenić. Trudno jednak wyobrażać sobie harmonijną współpracę sympatyków partii opozycyjnych, gdy już sam fakt, że część z nich woli być „nie-PiS”, a nie, jak Donald Tusk, działać wyłącznie jako „anty-PiS”, określać się zawsze i w każdej sytuacji w kontrze, jest przyczyną gwałtownej agresji tych drugich w stosunku do pierwszych. Dobrze nastroje te pokazuje Roman Giertych, wzywający do tworzenia list niewystarczająco gorliwych w zwalczaniu Prawa i Sprawiedliwości dziennikarzy „wolnych mediów”, czy Tomasz Lis, który, obrażając większość środowiska dziennikarskiego, listę taką, choć bez nazwisk, stworzył. 

Według części opinii to właśnie miało przeważyć o zwolnieniu naczelnego „News­weeka” z pracy, choć potencjalnych powodów jest oczywiście więcej; amerykańskim akcjonariuszom mogła się nie spodobać niedawna okładka, uderzająca w relacje Polski z USA poprzez ukazanie Andrzeja Dudy jako niesfornego dzieciaka prowadzonego przez Joego Bidena. Lis zmienił „Newsweek” w skrajnie polityczny organ betonu PO, nic więc dziwnego, że Platforma proponuje mu dziś akces do jej szeregów. 

Samo pojawienie się pomysłu – i to sformułowane przez umiarkowanego raczej Pawła Kowala – pokazuje kierunek, w jakim idzie ta partia. To nie jest plan na szeroką współpracę i otwarcie się na różne poglądy.

 


Źródło:

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo