Z OSTATNIEJ CHWILI

Salah Abdeslam został skazany na dożywocie za udział w zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku.  • • •

Koniec procesu Wellman - Piekara. Wyrok zapadnie na posiedzeniu niejawnym

Na sali Sądu Okręgowego w Warszawie spierano się we wtorek o aborcję i granice wolności słowa. Sprawa dotyczy głośnego tweeta pisarza s-f Jacka Piekary, za który dziennikarka telewizyjna Dorota Wellman pozwała go o naruszenie dóbr osobistych.

Wikimedia Commons @Ralf Lotys ,Creative Commons Attribution 4.0 International

Sędzia Piotr Królikowski zdecydował, że pełnomocnicy mają 60 dni na złożenie do sądu mów końcowych w formie pisemnej, a wyrok zapadnie na posiedzeniu niejawnym.

"Miałem dość mgliste pojęcie o Wellman, dopóki nie zostałem przez nią oskarżony. To, co się wylewa z jej ust to szambo. To kobieta, która się obnaża w tv. Kobieta, która się lubuje w krytykowaniu ładnych, szczupłych kobiet"

- mówił przed sądem pozwany Jacek Piekara.

Współpracujący z prezenterką specjalista od reklamy i wizerunku zeznał w sądzie, że "Dorota przejęła się tym wpisem. Ten temat ją bardzo stresuje, jest jej przykro. Kilka razy wprost powiedziała, że czuje się obrażona". Mówił też, że Dorota Wellman długo starała się o dziecko, była w związku z tym poddana intensywnej terapii hormonalnej.

Tweet będący przedmiotem tej sprawy brzmiał: "Do aborcji potrzebne jest zapłodnienie… Do zapłodnienia potrzebny jest seks... Dobrze wiedzieć, że Dorocie Wellman nie grozi aborcja!". Jacek Piekara opublikował go w 2016 roku na swoim publicznym profilu na Twitterze.

W 2017 r. wymiar sprawiedliwości wydał wyrok na korzyść prezenterki. Sąd uwzględnił wszystkie roszczenia Doroty Wellman - z których prawdopodobnie najdotkliwszym dla pozwanego był nakaz wykupienia przeprosin w "Gazecie Wyborczej". Ogółem podporządkowanie się wyrokowi kosztowałoby go niemal pół mln zł. Piekara twierdzi, że to zamach na wolność słowa i próba "puszczenia w skarpetkach".

Ze względu na to, że zawiadomienia o sprawie nie były przez pozwanego odbierane, ze względu na zły adres do korespondencji i czynności toczyły się pod jego nieobecność - Sąd Apelacyjny nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Wymiar sprawiedliwości wstrzymał też wykonalność zapadłego wyroku zaocznego z 2017 roku. W obecnej sprawie roszczenia powódki zostały ograniczone do ok. 100 tys. zł.

Na wtorkowej rozprawie wyjaśniła się też sprawa tweeta o kolejnym pozwie od Wellman, opublikowanego przez Jacka Piekarę w poniedziałek. Chodzi jedynie o rozszerzenie pozwu. Piekara w jednym z kolejnych wpisów porównał Dorotę Wellman do Sheloby. To wielka, odrażająca, plująca jadem pajęczyca z cyklu powieści J.R.R. Tolkiena.

"Nie zależy jej na przeprosinach, na dotarciu do opinii publicznej, zależy jej na finansowym zniszczeniu przeciwnika. Na mnie, jako znienawidzonym przeciwniku społeczno-politycznym, i osobie, która ośmieliła się szturchnąć ego wielkiej celebrytki"

- zeznawał przed sądem pozwany.

Jak tłumaczył, ośmieszenie jest uznaną metodą w walce społeczno-politycznej, jego wpis był podyktowany tym tylko, że Dorota Wellman zachęcała do udziału w czarnych marszach, bo ją samą w owym czasie "ledwie kojarzył". Mówił też, że z powodu swoich wpisów nie ma żadnych kłopotów na Twitterze. Żaden z tweetów o Dorocie Wellman nie doczekał się reakcji ze strony administracji Facebooka. A jedyną osobą, która go pozwała za dosadne słowa była prezenterka.

Sąd postanawia pominąć dowód z przesłuchania powódki. Jak mówiła jej pełnomocniczka, mec. Anna Kruszewska nieobecność Wellman na sali rozpraw jest spowodowana delikatną, osobistą sprawą. Część rozprawy, na której tłumaczyła powody nieobecności swojej klientki, została utajniona. Sąd jednak nie zgodził się na przesłuchanie prezenterki w formie pisemnej.

Natomiast obrona sama wycofała dowód z przesłuchania Marcina Prokopa. Zeznawał jedynie specjalista od wizerunku i reklamy, który współpracuje z Wellman przy kampaniach reklamowych.

"Jej marka jest wysoko wyceniana, na poziomie Martyny Wojciechowskiej. Dorota wysoko ceniona jest za merytorykę, jako dziennikarka, za warsztat, publikacje książkowe. Na poziomie show-biznesu jest ceniona za to, że się nie lansuje w mediach społecznościowych. Reklamowo starannie wybiera partnerów, nie sprzedaje się na lewo i prawo ze swoim wizerunkiem. Wspiera wiele fundacji i osoby prywatne"

- mówił sądowi świadek. Dodał, że w jego opinii po wpisie Piekary przybyło negatywnych opinii dotyczących cielesności prezenterki.

"Spotkała ją niezrozumiała fala nienawiści ze strony pozwanego. W branży wizerunkowej tzw. miniserial" - dodał.

Obrona Jacka Piekary, mec. Wojciech i Paweł Zielińscy zapowiedzieli, że dołączą jeszcze do akt wniosek dowodowy w postaci publikacji z "Pudelka", w której dziennikarka deklaruje, że nie są w stanie jej obrazić przytyki do jej fizyczności.

Atmosfera na sali sądowej była gorąca - dochodziło do burzliwej wymiany zdań między pełnomocnikami. Sędzia Piotr Królikowski zapewne dlatego wspomniał, że jego decyzja, zgodnie z którą mają złożyć do sądu mowy końcowe w formie pisemnej, a nie je wygłosić na sali, rozczaruje prawników. Postanowił tak, aby nie przewlekać postępowania. Dodał, że wyrok zapadnie na posiedzeniu niejawnym.

Złożenie swojej mowy końcowej zapowiedział też Jacek Piekara. 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo