Czas Międzymorza

Wojna na Ukrainie to początek przełomu geopolitycznego. Takiego, jaki zdarza się raz na pokolenie. Poprzedni miał miejsce w 1989 r. i w jego efekcie upadł ZSRS. W wyniku przełomu 1945 r. upadły imperia brytyjskie, francuskie, belgijskie i holenderskie. W wyniku przełomu 1918 r. upadły Austro-Węgry i imperium osmańskie. W wyniku przełomu lat 60. XIX w. zjednoczyły się Niemcy i Włochy. Już widzimy, że w 2022 r. zaczyna się kolejny przełom.

Trzeba go wykorzystać, aby został zapamiętany jako ten, w którego wyniku zjednoczyło się Międzymorze. Przede wszystkim dlatego, że jest to dla nas, mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej, szansa, aby przestać być przedmiotem, a stać się podmiotem gier geopolitycznych. Ale Międzymorze musi powstać także po to, aby naszym dzieciom żyło się lepiej w coraz gorszym świecie.

Jak?

Sytuacja wokół Ukrainy sama może wytworzyć potrzebę stworzenia Międzymorza. Wojny na Ukrainie nie da się skończyć zdecydowanym zwycięstwem jednej ze stron. Jej wynikiem będzie pewnie jakiś kompromis, którego ważną częścią jest zastąpienie integracji Ukrainy z NATO jakąś formą zachodnich gwarancji dla tego kraju.

Częścią gwarancji ma być Polska. I będzie tym gwarantem najważniejszym, bo jesteśmy jej sąsiadem. Współpraca wojskowa polsko ukraińska będzie najbliższa. I będzie wspierana mocno przez USA. W ten sposób zacznie powstawać rdzeń militarny Międzymorza. Współpraca wojskowa bowiem często prowadzi do współpracy politycznej (tak rodziła się unia polsko-litewska). Inne kraje regionu zapewne będą chciały współpracować z tym polsko ukraińskim rdzeniem. Raz, że będzie on realnie mocny. Dwa, że będzie miał wsparcie USA. Trzy, że będzie pewniejszy niż np. gwarancje polityczne Niemiec.

Co więcej, Międzymorzu sprzyja sytuacja w Unii Europejskiej. W ruinę właśnie popada niemiecki plan federalizacji Europy. Opierał się on na energetycznej współpracy z Rosją. Niemcy chciały za pomocą „polityki klimatycznej” zmusić Europę do rezygnacji z atomu i węgla. W zamian UE miała używać rosyjskiego gazu, sprzedawanego przez Niemcy. Temu służył Nord Stream 2.

Teraz nie tylko ten projekt jest w ruinie, ale i Niemcy są zmuszane do odcinania się od surowców z Rosji. A to powoduje, że Niemcy nie tylko nie zdominują Europy za pomocą rosyjskiego gazu, lecz także ich gospodarka, której konkurencyjność opierała się na tanich surowcach z Rosji, już nie będzie taka potężna. W Europie może wytworzyć się więc próżnia.

W tym czasie Amerykanie mogą wrócić do wsparcia Inicjatywy Trójmorza, która była ich strategicznym pomysłem. Trójmorze/Międzymorze może się więc stać dla państw naszego regionu alternatywą dla kruszącej się niemieckiej UE.

Dlaczego?

Wiemy już, w jakich okolicznościach mogłoby powstać Międzymorze w znaczeniu geopolitycznym. Ale nawet najlepsze okoliczności mogą nie wystarczyć, żeby je stworzyć, jeśli ludzie nie będą przekonani do tej idei. Już dzisiaj widać np. rozdźwięk pomiędzy Ukraińcami i Węgrami. Dlatego trzeba powiedzieć, co Międzymorze może nam dać, ale przede wszystkim trzeba powiedzieć, przed czym ma uchronić nasz region – przed sojuszem niemiecko-rosyjskim.

Dziś wiemy, jak on miał wyglądać. Nasz region miał rozwalić swoją energetykę i oprzeć ją na rosyjskich surowcach sprzedawanych przez Niemcy. Miało to dać Niemcom możliwość pilnowania nas za pomocą energii, aby nasze gospodarki nie stały się konkurencyjne dla ich gospodarki. A gdy widzimy, jak Niemcy byli przekonani o „szybkim upadku Ukrainy”, dociera do nas jeszcze kwestia tego, że rosyjska armia miała pilnować, aby nasze rządy nie sprzeciwiały się sojuszowi niemiecko-rosyjskiemu.

Ale Międzymorze ma służyć czemuś więcej niż tylko obronie przed niemiecko-rosyjskim imperializmem. Międzymorze ma dać mieszkańcom naszego regionu przyszłość. Chodzi o to, że tylko realizacja tej idei może nam przynieść suwerenność gospodarczą. A tylko suwerenność gospodarcza może nam przynieść dobrobyt. Jeśli będziemy zależni od innych (w domyśle: od Niemiec lub Rosji), to nasi „zwierzchnicy” nigdy nie pozwolą nam być konkurencyjni wobec siebie. A Międzymorze może dać nam suwerenność. Przede wszystkim dlatego, że jest duże. Jego potencjał gospodarczy jest niemal równy niemieckiemu.

Poza tym Międzymorze byłoby ważnym punktem w świecie zdominowanym przez USA i Chiny (i w przyszłości Indie). W takiej sytuacji możemy budować własne wielkie firmy, które nie tylko dadzą stabilną i dobrze płatną pracę, lecz także popchną nasz rozwój technologiczny. I takie firmy pozwolą nam osiągać dochody, dzięki którym będziemy w stanie zbudować służbę zdrowia, edukację i politykę mieszkaniową zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Z kim?

Powstanie Międzymorza wydaje się zjawiskiem pasującym do zmian, jakie zachodzą na świecie. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach świat zdominują Chiny i USA. A Międzymorze leży w połowie drogi między Waszyngtonem a Pekinem. Międzymorze może być punktem równowagi nowego świata.
Oczywiście, na początek to głównie USA będą beneficjentem Międzymorza. Wsparcie gospodarcze i technologiczne projektu pozwoli Ameryce skupić się na Pacyfiku. A Europę będzie pilnowało właśnie Międzymorze. Inwestycje, takie jak w Koreę Południową i Japonię w II połowie XX w., to lepszy interes niż utrzymywanie armii na starym kontynencie, bo przynosi jeszcze dodatkowo zwrot z inwestycji. Przy odpowiedniej mobilizacji z naszej strony Międzymorze mogłoby Ameryce także gospodarczo zastąpić Niemcy. W końcu okazali się oni wiarołomnymi partnerami, skoro paktowali z wrogim Putinem poza plecami Ameryki.

Ale ważniejsi niż partnerzy zewnętrzni Międzymorza są partnerzy w jego ramach. Przy okazji wojny na Ukrainie na ważny kraj wyrastają Czechy. Jest to także efekt zmiany władzy. Odsunięty od niej został „miejscowy Macron” (Andrej Babiš pozostaje z francuskim prezydentem w jednym sojuszu politycznym), a do władzy doszła koalicja zbudowana wokół czeskiej wersji PiS, czyli ODS (oczywiście z miejscowym, bardziej liberalnym gospodarczo kolorytem).

To dobra wiadomość. Oznacza to, że trzecim, obok Polski i Ukrainy, mocnym filarem Międzymorza zostanie kraj z wzorcową gospodarką (PKB Czech według siły nabywczej jest na mieszkańca bliskie japońskiemu), ale i bliskie kulturowo Polsce i Ukrainie (tam jedzie wielu ukraińskich emigrantów ekonomicznych i uchodźców wojennych). Pozwoli nam to coraz bardziej integrować Międzymorze w oparciu o słowiańską kulturę i rozwijać się gospodarczo w oparciu o czeskie doświadczenia (bezrobocie w tym kraju nigdy nie przekroczyło 10 proc.).

Kiedy?

Nie ma chyba wątpliwości, że nadchodzi nasz czas. Rosja i Niemcy wyraźnie się cofają. Rosjanie musieli się cofnąć spod Kijowa. Być może wkrótce to samo będzie dotyczyć Donbasu. A dużo wskazuje na to, że i z Mińska przyjdzie im uciekać. Ci drudzy właśnie tracą twarz.

Już wycofali się z Nord Streamu 2, może przyjdzie czas na NS 1. Ostateczną rejteradą Niemiec będzie pogrzebanie Zielonego Ładu. Kiedy to wszystko nastąpi, trudno powiedzieć. Ale bardzo możliwe, że jeszcze za rządów Mateusza Morawieckiego. Nadchodzi więc nasz czas. Czas Międzymorza. Czeka nas największa zmiana od 1989 r. Albo nawet od 1918 r. Musimy być na to przygotowani. Nie możemy stracić naszej szansy.

 


Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Bartosz Bartczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo