Z OSTATNIEJ CHWILI

Salah Abdeslam został skazany na dożywocie za udział w zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku.  • • •

Grupa Azoty obroniła trofeum

Siatkarze Grupy Azoty Kędzierzyn-Koźle pokonali Itas Trentino 3:0 (25:22, 25:20, 32:30) w finale Ligi Mistrzów i obronili trofeum, które zdobyli też w 2021 roku. Mecz rozegrano w Lublanie.

pixabay

Itas Trentino - Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle 0:3 (22:25 20:25, 30:32).

Itas Trentino: Riccardo Sbertoli, Matej Kazijski, Srecko Lisinac, Daniele Lavia, Alessandro Michieletto, Marko Podrascanin - Julian Zenger(libero) - Wont D'Heer, Giulio Pinali.

Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle: David Smith, Łukasz Kaczmarek, Kamil Semeniuk, Krzysztof Rejno, Marcin Janusz, Aleksander Śliwka - Erik Shoji (libero) - Bartłomiej Kluth.

W poprzednim sezonie Grupa Azoty pokonała w najważniejszym spotkaniu rozgrywek Itas Trentino 3:1 i po raz pierwszy w historii triumfowała w Lidze Mistrzów (jako pierwszy polski zespół). W 1978 r. zawodnicy Płomienia Milowice zwyciężyli w funkcjonującym wcześniej Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. Itas w rozgrywkach LM zwyciężył trzykrotnie (2009, 2010, 2011).

Dobre przyjęcie i skuteczne ataki ze środka Davida Smitha i Krzysztofa Rejno spowodowały, że kędzierzynianie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie. Prowadzili 3:1, 7:4. Jednak słabiej spisywali się na zagrywce i włoski zespół zdołał doprowadzić do remisu, 8:8. Szybko jednak poprawiła wspomniany element gry drużyna z woj. opolskiego. Nie pozwoliła, aby Itas wyszedł na prowadzenie, zaś po asie serwisowym Łukasza Kaczmarka prowadziła 11:8, a po chwili 14:9. Włosi zdołali odrobić straty, kilka razy ponownie doprowadzili do remisu, ale ani razu nie wyszli na prowadzenie. Przy wyniku 22: 24 skutecznie zaatakował tzw. piłkę przechodzącą Aleksander Śliwka.

Początek drugiej odsłony należał do Itasu. Prowadził 7:5, 9:7. Jednak drużyna z Kędzierzyna-Koźla stosunkowo szybko doprowadziła do remisu (12:12). Końcówka seta była popisem gry w jej wykonaniu. Szczególnie efektownie wyglądały tzw. wybloki kędzierzynianin. Po tym jak dobrze zaatakował Łukasz Kaczmarek jego ekipa prowadziła w setach 2:0.

Bardzo zacięty był ostatni set. Przy wyniku 9:9 chwilę na parkiecie leżał libero Grupy Azoty Erik Shoji. Na szczęście nie doznał on poważniejszej kontuzji i wrócił do gry. Najwyraźniej ta sytuacja wybiła trochę z rytmu jego kolegów gdyż stracili dwa kolejne punkty. Nie dali jednak powiększyć przewagi rywalom. Po chwili było 11:11.

Kilkanaście minut później problem ze zdrowiem miał rozgrywający zespołu z Polski Marcin Janusz. Wydawało się, że zejdzie z boiska przy prowadzeniu Itasu 23:22. Został jednak na placu gry. Wyraźnie także cierpiał gdy trwała walka na przewagi. Grał jednak do końca, zaś jego drużyna wykorzystała siódmą piłkę meczową.

Ostatni punkt w tym sezonie Ligi Mistrzów zdobył Kamil Semeniuk.

Kędzierzynianie w Słowenii nie zagrali w optymalnym zestawianiu. Ze względu na kontuzję zabrakło podstawowego środkowego Norberta Hubera. Zastąpił go Krzysztof Rejno. 

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo