Z OSTATNIEJ CHWILI

Salah Abdeslam został skazany na dożywocie za udział w zamachach terrorystycznych z listopada 2015 roku.  • • • Katarzyna Kawa przegrała z rozstawioną z numerem trzecim tunezyjską tenisistką Ons Jabeur 4:6, 0:6 w drugiej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu • • •

Nowoczesna zdrada

Tak jak był „mały sabotaż” za okupacji, tak może być „mała zdrada”: wpis na koncie internetowym, uderzenie w to, co najważniejsze dla interesu Polski.

Zdarzało się w naszej historii, że zdrajcy, którzy w sposób otwarty stawali przeciwko Rzeczypospolitej, mienili się jej obrońcami. Targowiczanie wkraczali do Polski, prowadząc rosyjskie bagnety i głosząc jednocześnie, iż bronią dawnych wolności oraz praw obywatelskich, które rewolucyjni zwolennicy Konstytucji, uchwalonej przez Sejm Wielki, mieli jakoby odbierać. Nawet medal wybito, aby się tym „patriotycznym” aktem ratowania Polski pochwalić. Myślę, że w wielkiej mierze starali się w ten sposób racjonalizować swoją postawę. W stylu: „Jeśli są inni, którzy głoszą to, co i ja – to może jest jakaś prawda w naszych kłamstwach?”. Umysł ludzki działa tak, że człowiek uwikłany we własny system kłamstw zaczyna w nie wierzyć, tworzy własny „inny świat” (że użyję słynnego tytułu książki Herlinga-Grudzińskiego). Dochodzi więc na przykład do sytuacji, w której nawet ewidentne dowody, na przykład współpracy z SB, okazują się dla kolaboranta czymś, co jakby nie istniało. Pod nos podetknie mu się papiery, donosy, wszystkie kwity – a on tylko ramionami wzruszy i stwierdzi, że to nie on. Jakby ten, który odbija się w lustrze, mówił, że to nie jego wizerunek, bo jak podnosi prawą rękę, to w zwierciadle unosi się lewa.

Jednak jest jeszcze rzecz inna – środki i pola, na których obecnie można dokonywać aktów „małej zdrady”. Tak jak był „mały sabotaż” za okupacji, tak i może być „mała zdrada”: wpis na koncie internetowym, uderzenie w to, co najważniejsze dla interesu Polski zagrożonej realnym konfliktem wojennym, by zyskać coś politycznie lub nawet tylko zdobyć odrobinę poklasku. Przecież to wszystko w „obronie wolności”! A jak wolność, to można pisać, co się chce! Czy rzeczywiście? Uważna obserwacja choćby tego, co się wyprawia na Twitterze, wskazuje, iż jeden nieodpowiedzialny wpis może przysporzyć olbrzymich szkód sprawie polskiej. W ten oto sposób zdrada kwitnie, żywi się nowoczesnymi metodami i środkami przekazu, a na Kremlu jedynie zacierają ręce. Nawet nie trzeba ani jednej kopiejki dostać z carskiej sakiewki. 

 


Źródło:

Tomasz Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo