Z OSTATNIEJ CHWILI

Sąd uznał Saleha Abdeslama za winnego zabójstw w atakach terrorystycznych w Paryżu z 2015 roku.  • • •

Nasz sąsiad – piekło

Obserwując zmagania liderów tzw. wolnego świata z kolejnymi hipostazami zawsze agresywnej Moskowii, widzę też ze smutkiem, że z reguły nie rozumieją, z czym mają do czynienia. Jedynym wspaniałym wyjątkiem był Ronald Reagan, zapewne dzięki modłom naszego świętego papieża oświecony w tej kwestii przez Ducha Świętego i z prostotą dobrego rewolwerowca potrafiący zdefiniować wroga nie jako kolejnego w historii przeciwnika politycznego, ale jako po prostu ucieleśnienie zła w historii. Gdy się bowiem odkryje istnienie Imperium Zła, pozostaje westernowe właśnie rozwiązanie – kto skuteczniej wystrzeli. Albo szlachetny szeryf pokona terroryzującego wszystkich bandziora, albo wszędzie zapanuje bezprawie.

Chełpiąc się tym, że miałem zaszczyt uścisnąć dłoń wielkiego Reagana, bezczelnie zinterpretowałem to sobie jako rodzaj namaszczenia politycznego, a ponieważ awanturny charakter nie pozwala mi na uczestniczenie w jakiejkolwiek organizacji, zamiast działalności partyjnej zająłem się publicystyką. Pouczam więc co tydzień szanownych Czytelników, jak należy właściwie rozumieć ten czy inny przejaw niby nowej, a w istocie odwiecznej strategii zła w wydaniu Kremla. Następcy Reagana raczej moich felietonów nie przeczytają, naczelnik też pewnie nie, ale może chociaż jakiś młodszy analityk z naszych służb doniesie naczalstwu o moich błyskotliwych diagnozach dotyczących natury Moskowitów, co pomogłoby ich lepiej rozgryźć, a w konsekwencji – pokonać.

Błąd

Dlaczego Zachód nie chciał konsekwentnie pójść za Reaganowskim rozpoznaniem przeciwnika jako ucieleśnienia zła, nietrudno wytłumaczyć: przecież wtedy zamiast ubijać z nim interesy, trzeba by zająć się jego pokonaniem. Reagan potrafił, strasząc Moskwę gwiezdnymi wojnami, doprowadzić do tego, że dla zachowania przywilejów sowieccy oligarchowie sami rozmontowali Związek Sowiecki. Zdawało im się, że to tylko na niby, że będzie można nadal doić narody ujarzmione, ale smak wolności, jakiego zakosztowali Litwini, Gruzini czy Ukraińcy, okazał się bardziej pociągający niż udział w postsowieckich atrapach typu Wspólnota Niepodległych Państw, w którym ugrzęzły słabsze z państw uzyskujących niepodległość po 1991 r. – kaukaskie i środkowoazjatyckie.

Już wtedy zresztą największe rosyjskie autorytety moralne wytykały Borysowi Jelcynowi ten błąd jako wręcz zbrodnię na ciele imperium, jak znany na całym świecie jako bojownik o sprawiedliwość Aleksander Sołżenicyn, w istocie rosyjski szowinista, który w swym programowym dziełku „Jak mamy urządzić Rosję” z 1990 r. domagał się utrzymania w jej ramach dwóch ogromnych krajów o bogatych zasobach naturalnych, Kazachstanu i właśnie Ukrainy. Nic dziwnego, że po triumfalnym powrocie do Moskwy pisarz, „sumienie narodu”, z obrzydzeniem odmówił przyjęcia wysokiego odznaczenia z rąk Jelcyna, bezwiednego zapewne grabarza imperium, za to na rok przed śmiercią w 2008 r. ten sam order przyjął z wdzięcznością z unurzanych po łokcie we krwi – także rosyjskiej – rąk byłego funkcjonariusza KGB, prezydenta Putina. Ten zgadzał się z nim w zupełności, że rozwiązanie Raju Krat było katastrofalnym błędem, i jak mógł, ten błąd naprawiał – mordując setki tysięcy pragnących wolnego państwa Czeczenów, napadając na Gruzję, wreszcie usiłując sobie podporządkować Ukrainę politycznie, a gdy to nie wyszło, najeżdżając ją zbrojnie.

Umysł zbrodniarza

Wszystko to my, w odróżnieniu od Amerykanów, Niemców czy Francuzów, doskonale wiemy. Czym się więc różni od poprzednich zbrodniczych działań odradzającego się imperium obecna wojna? Tego nawet byli niewolnicy czy wasale Rosji nie do końca rozumieją, gdyż prawdziwą ideologię napędzającą rosyjską agresję normalny umysł pojmuje z trudem. To jak w tych amerykańskich filmach, gdzie policjanci głowią się nad przeniknięciem motywów zboczonego seryjnego zbrodniarza, usiłując znaleźć racjonalne przesłanki jego potwornych i absurdalnych mordów – w istocie nie da się wejść w taki umysł, dobrze chociaż, gdy rozpracowawszy jego modus operandi, uda się go nadludzkim wysiłkiem posadzić na elektrycznym krześle wbrew protestom humanizdów i postępaków, którzy mieli szczęście nie zaliczać się do jego ofiar. Jak zauważył kiedyś Reagan, wszyscy zwolennicy aborcji mieli szansę się urodzić…

Więc postępowanie Rosji w obecnej wojnie można by w miarę racjonalnie wytłumaczyć właśnie próbą odrodzenia imperium dla korzyści samej Moskwy, aczkolwiek już tu owo objaśnienie kuleje. Każde bowiem imperium działało w ten sposób, że podbijając słabsze krainy, uzyskiwało kosztem tubylców większą zamożność własnych obywateli, a uznając podbitych za niższych cywilizacyjnie, chcąc nie chcąc podwyższali i ich poziom życia, wprowadzając w koloniach europejskie rozwiązania prawne. Przy całej obrzydliwości kolonializmu jednak zakaz np. ludożerstwa czy palenia wdów wraz ze zmarłymi mężami można mu zapisać na plus. Co natomiast „lądowy” kolonializm przyniósł dobrego ruskiemu mużykowi? Lepiej mu się żyło dzięki wchłonięciu Ukrainy, rozbiorom Polski, podbojowi Kaukazu? No jakże, wszak trafiając na 25 lat do carskiej armii, mógł radośnie i z aprobatą dowódców brać udział w gwałtach i rzeziach, jakie czczony po dziś dzień w Rosji Suworow urządzał to buntownikom Pugaczowa, to tureckiemu Izmaiłowi, to warszawskiej Pradze. Imieniem Suworowa nazwano za czasów Stalina sieć szkół kształcących niemal od dziecka sowieckich janczarów, które działają po dziś dzień, wypuszczając młodych absolwentów wykazujących się potem w Buczy.

Nauczyciel orków

Ale odwieczne bestialstwo Rosjan w dzisiejszej oficjalnej doktrynie przybrało formy iście apokaliptyczne, o czym poważni analitycy nie informują szerszych kręgów. Intuicyjnie wyczuli to Ukraińcy, nazywając najeźdźców „orkami”, co przyjęło się i u nas. A wszak uznawany przez zachodnie think tanki za mózg Putina Aleksander Dugin, z którego podręczników i wykładów uczą się geopolityki rosyjscy wyżsi wojskowi w Akademii Wojennej Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych, wbija im do głów nie tylko takie proste formuły: „Mordować, mordować i mordować! I nie ma żadnego gadania. Ja wam to mówię jako profesor”, ale i metafizyczne uzasadnienia tej „geopolityki”:

„Wyjątkowość wielkoruskiej seksualności polega na tym, że nie jest ona ukierunkowana ani na siebie samego, ani na innego, że nie ma w niej libido ani narcyzmu. Rosyjska seksualność jest pożądliwie bezcielesna, to płomienne podniecenie nieboszczyków lub duchów trzcin, wód, płonących stogów i spichlerzy. Rosyjski seks przewiewa na wylot, w swej zagmatwanej drodze chwytając wszystko pod rząd – portki, chłopów, towarzyszy, karaluchy, rozdęte gołe trupy, trafiające pod rękę czyściutkie dziewice, odstrzelone kończyny, zaślinione konie, splątane chaszcze, szare gleby z obnażonymi pęknięciami, koślawe lub schludnie wybielone domki, bladą i martwą Różę Luksemburg i pozbawioną sumienia sercową pustkę, wciągającą w zapleśniałą studnię serca ogromny, zaplątany w jego źródlanych splotach skradziony byt”.

Misja Rosji

Co z tego bełkotu zrozumieli generałowie – widać w Buczy, która ukazuje, że nie był to epizod, ale metoda. Straszliwy sekret imperium Putina, różniący je od wszelkich dotychczasowych, to bowiem jego prawdziwy cel, który Dugin formułuje dosłownie, co przerażony świat woli ignorować: „Gdzie my – tam centrum piekła”.
Cytowany już nieraz przeze mnie amerykański filozof rosyjskiego pochodzenia Michaił Epstein komentuje: „I to jest ostatnie słowo apokaliptycznej rewolucji: rozprzestrzenić piekło na całą kulę ziemską. Tę właśnie misję urzeczywistnia dzisiaj Rosja w swej metafizycznej walce nie tylko z Ukrainą, ale – używając języka samego Dugina – z bytem jako takim, z przeklętym nawykiem istnienia. Trzeba bowiem unicestwić wszystko, co żyje i oddycha oddzielnie od niebytu, gdyż tylko poprzez niebyt można osiągnąć wyższą jedność ze wszystkim”.
Gdy wróg nie tylko chce cię podbić, ale czyni to po to, by byt twój, twojego narodu – ba, jeszcze ambitniej, całej ludzkości! – uczynić niebytem, cóż innego pozostaje niż w obronie świata zrobić mu to, czego pragnie dla nas – piekło na ziemi! Bo tamto pod ziemią ma już zagwarantowane.

 


Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Jerzy „Bayraktar” Lubach
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo