"IO" Jerzego Skolimowskiego w Cannes. "Silny ładunek emocjonalny, wciągające doświadczenie"

Silny ładunek emocjonalny i realizacja, która w najlepszych momentach skwierczy w swej dziwności, sprawiają, że "IO" jest wciągającym doświadczeniem, filmem, który staje na własnych kopytach - piszą krytycy o nowym dziele Jerzego Skolimowskiego, którego światowa premiera odbyła się w czwartek późnym wieczorem podczas 75. festiwalu w Cannes.

Autorstwa Ilya Mauter - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=66978821

Tytułowym bohaterem filmu jest osiołek, który występuje w cyrku z młodą artystką o pseudonimie Kasandra (w tej roli Sandra Drzymalska). Dziewczyna troskliwie się nim opiekuje, a IO darzy ją bezwarunkową miłością. Niestety, kiedy po demonstracji przeciwników wykorzystywania zwierząt do cyrku wkraczają komornicy, ta dwójka musi się rozdzielić. Osiołek trafia do stajni, a później jeszcze kilkakrotnie zmienia właścicieli. Pewnego wieczoru niespodziewanie odwiedza go Kasandra, która – pamiętając o jego urodzinach - przynosi IO ciastko marchewkowe. Po chwili jednak odjeżdża, poganiana przez swojego chłopaka (Tomasz Organek). Zwierzę ciągle za nią tęskni i postanawia ją odszukać. Ucieka z gospodarstwa, gubi się w lesie, a następnie zostaje przygarnięte na chwilę przez grupę kiboli. W dalszej części wędrówki osiołek trafia pod opiekę kierowcy tira (Mateusz Kościukiewicz) i włoskiego księdza (Lorenzo Zurzolo), który zabiera go do posiadłości hrabiny (Isabelle Huppert).

W czwartek późnym wieczorem podczas 75. festiwalu w Cannes odbyła się światowa premiera obrazu. Jerzy Skolimowski nie uczestniczył w niej z powodów zdrowotnych. Na czerwonym dywanie pojawili się natomiast m.in. Mateusz Kościukiewicz i Sandra Drzymalska. Film rywalizuje o Złotą Palmę m.in. z "Crimes of the Future" Davida Cronenberga, "Showing Up" Kelly Reichardt, "Armageddon Time" Jamesa Graya, "R.M.N." Cristiana Mungiu oraz "Stars at Noon" Claire Denis. Współautorką scenariusza jest Ewa Piaskowska. Za zdjęcia odpowiada Michał Dymek.

W sieci pojawiły się już pierwsze recenzje. Jonathan Romney ("Screen Daily") przypomniał, że "IO" to hołd dla francuskiego mistrza Roberta Bressona i jego filmu "Na los szczęścia, Baltazarze!", ale tak naprawdę obie te opowieści "łączy jedynie postać głównego bohatera", którego perypetie polski reżyser potraktował "z wizjonerskim rozmachem kontrastującym z surowością Bressona".

"Silny ładunek emocjonalny, bardzo współczesna świadomość ekologiczna i realizacja, która w najlepszych momentach wręcz skwierczy w swej dziwności, wyróżniają 'IO' na tle innych dzieł o zwierzętach, sprawiają, że jest filmem, który staje na własnych kopytach"

– zwrócił uwagę.

Jordan Mintzer ("The Hollywood Reporter") opisał "IO" jako "wciągające doświadczenie".

"Dzieje się tak w dużej mierze dzięki zachwycającym zdjęciom Michała Dymka (...), którego kamera dzięki dronom wzbija się w niebo, aby uchwycić zmieniające się europejskie krajobrazy oraz przybliża do tytułowego bohatera (lub bohaterki?). Jeśli są takie filmy, które lepiej ogląda się na wielkim ekranie w ciemnym kinie z podkręconym dźwiękiem, to jest to jeden z nich"

– zaznaczył.

Tymczasem Peter Debruge ("Variety") stwierdził, że praktycznie każda scena "IO" obnaża, "jak złymi kustoszami świata są ludzie".

"Są tu brutalni anarchiści, surowi przemytnicy i okrutni hodowcy lisich futer. Reżyser podejmuje ryzyko, ale czasami trudno zorientować się, co się dzieje albo jak biedny osiołek przeszedł z jednej sceny do drugiej"

– ocenił.

Laureatów konkursu głównego poznamy w sobotę 28 maja podczas uroczystości, która odbędzie się w Grand Theatre Lumiere. Wyłoni ich jury w składzie: francuski aktor Vincent Lindon (przewodniczący), brytyjska aktorka Rebecca Hall, hinduska aktorka Deepika Padukone, szwedzka aktorka Noomi Rapace oraz włoska aktorka i reżyserka Jasmine Trinca, a także irański reżyser, scenarzysta i producent Asghar Farhadi, francuski reżyser, scenarzysta i aktor Ladj Ly, amerykański reżyser i scenarzysta Jeff Nichols oraz norweski reżyser i scenarzysta Joachim Trier.

Jerzy Skolimowski urodził się 5 maja 1938 r. w Łodzi. Do gimnazjum chodził w czeskich Podiebradach, wraz z Milosem Formanem, Vaclavem Havlem i Ivanem Passerem. W 1959 roku ukończył etnografię na Uniwersytecie Warszawskim, a cztery lata później studia na Wydziale Reżyserii łódzkiej Filmówki. Jest twórcą ponad 20 filmów, m.in.: "Start" ("The Departure"; 1967 – Złoty Niedźwiedź na MFF w Berlinie), "Krzyk" ("The Shout"; 1978 – nagroda specjalna jury w Cannes), "Fucha" ("Moonlighting"; 1982 – nagroda za najlepszy scenariusz w Cannes), "Latarniowiec" ("The Lightship"; 1985 – nagroda dla najlepszego reżysera na MFF w Wenecji), "Cztery noce z Anną" (doceniony w 2008 roku w Cannes), "Essential Killing" (Grand Prix na Festiwalu w Wenecji w 2010; nagroda za najlepszy film na Festiwalu w Mar del Plata oraz nagrody za najlepszy film i dla najlepszego reżysera na Festiwalu w Gdyni).

Reżyser jest również cenionym malarzem. Brał udział w Biennale w Wenecji, wystawiał swoje prace w Europie i Stanach Zjednoczonych. W 2015 r. otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo