Co stanie się z obrońcami Mariupola? Ukraińcy martwią się, że Rosja nie dotrzyma słowa

Coraz to nowi ukraińscy żołnierze broniący się bohatersko w Azowstalu oddają się w ręce Rosjan. Cały świat zastanawia się, jakie będą dalsze losy obrońców Mariupola.

Mil.ru, CC BY 4.0 , via Wikimedia Commons

Od początku wojny dla wszystkich było jasne, że leżący w obwodzie donieckim Mariupol będzie jednym z głównych celów Rosjan. Jego zdobycie dałoby bowiem kremlowskim bandytom drogę lądową na Krym, pozbawiłoby Ukrainę jednego z najważniejszych portów i centrum przemysłowego oraz dałoby im pełną kontrolę nad Morzem Azowskim.

Prorosyjscy separatyści zdobyli to miasto już w 2014 roku, ale ukraińska kontrofensywa odbiła je już po miesiącu. Podczas obecnej wojny rosyjska artyleria zbombardowała je już 24 lutego, a dzień później doszło do pierwszego ataku. 2 marca Rosjanom udało się domknąć okrążenie. 

Oblężenie Mariupola było jedną z najkrwawszych bitew, do jakich doszło po drugiej wojnie światowej. Przed domknięciem okrążenia około jednej czwartej mieszkańców udało się uciec, później Rosjanie nie chcieli ich już wypuszczać. Regularnie bombardowali cywilne budynki – zbombardowali m.in. szpital położniczy oraz teatr, w którym cywile ukrywali się przed ich bombami. Panujące w mieście warunki były tragiczne. Jego mieszkańcom brakowało żywności, wody, prądu czy leków, a rosyjskie okrążenie nie pozwalało na niesienie im pomocy humanitarnej. Spowodowało to koszmarne straty. Strona ukraińska szacuje, że na skutek rosyjskich działań życie mogło stracić ponad 20 tysięcy cywili, a miasto zostało zamienione w morze ruin. 

Mimo tego obrońcy Mariupola nie chcieli się poddać, a ich bohaterska obrona już teraz przechodzi do legendy. Miasto było bronione przez żołnierzy pułku Azow, piechoty morskiej, a także przez policjantów, pograniczników i cywilnych ochotników. Rosjanie mieli kilkukrotną przewagę liczebną, ale ich postępy były wolne, a w kolejnych starciach ponosili ogromne straty. Obrońcy Mariupola zostali jednak w końcu zepchnięci do Azowstalu – ogromnej huty, w której podziemiach ukryli się także liczni cywile. 

Walczący w Azowstalu Ukraińcy deklarowali, że będą się bronić do końca. Dostali jednak rozkaz poddania się. „Ukraina potrzebuje, aby ukraińscy bohaterowie przeżyli. To nasz priorytet” - powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski. Zastępca ministra obrony Ukrainy Hanna Maliar ujawniła, że w poniedziałek 264 żołnierzy, w tym 53 ciężko rannych, oddało się w ręce Rosjan. Rzecznik rosyjskiego ministerstwa obrony Igor Konaszenkow podał nieco inne liczby, 265 i 51. W środę Rosja ogłosiła, że poddało się niemal 700 kolejnych Ukraińców, ale strona ukraińska jeszcze tego nie potwierdziła. Szacuje się, że w podziemiach Azowstalu nadal przebywa około tysiąca ukraińskich żołnierzy. 

Teraz wiele osób zadaje sobie pytanie o to, co stanie się z nimi dalej. Strona ukraińska chce ich odzyskać dzięki wymianie na rosyjskich jeńców. Na briefingu prasowym Maliar nazwała ich „naszymi bohaterami” i podkreśliła, że wydanie im rozkazu poddania się było jedyną możliwością ich ocalenia, gdyż kontrofensywa i odbicie Mariupola na razie nie wchodzi w grę. We wtorkowym przemówieniu prezydent Zełenski stwierdził, że siły zbrojne i wywiad już pracują nad ich uwolnieniem, podobnie jak przedstawiciele ONZ i Czerwonego Krzyża. Ostrzegł jednak, że negocjacje w sprawie wymiany jeńców nie będą łatwe i ich uwolnienie może zająć sporo czasu. Dodał, że w negocjacjach biorą udział „najbardziej wpływowi międzynarodowi mediatorzy”. 

Agencja AP informuje, że siedem autobusów z obrońcami Mariupola trafiło do miasta Oleniwka, na terytorium kontrolowanym od 2014 roku przez separatystów, oddalonym o ok. 88 kilometrów od Mariupola. Mieli zostać umieszczeni w byłej kolonii karnej, w której swoje wyroki odsiadywali najgroźniejsi przestępcy. Na razie nie udało się ustalić, ilu Ukraińców do niej przeniesiono, ale na nagraniu wykonanym przez dziennikarzy AP widać, że w jednym z autobusów było ich co najmniej dwa tuziny. Nie wiadomo też, jaki jest ich status prawny i jak są traktowani przez okupantów. 

Ukraińska poseł Lesia Wasylenko powiedziała telewizji BBC, że konieczne jest dopilnowanie, aby Rosjanie dotrzymają umowy, którą pomógł wynegocjować ONZ i Czerwony Krzyż. Umowa ta zakłada wymianę jeńców. Putin obiecywał wcześniej, że ukraińscy jeńcy będą traktowani „z poszanowaniem odpowiednich praw międzynarodowych”, ale na tym etapie wojny mało kto wierzy już w rosyjskie obietnice. Wasylenko podkreśliła, że jeśli do wymiany nie dojdzie szybko, to „los tych bardzo odważnych ludzi będzie całkowicie nieznany”. 

Sami Rosjanie są coraz mniej chętni na wymianę jeńców – szczególnie gdy chodzi o jeńców ze znienawidzonego przez nich batalionu Azow, który oskarżają o nazistowskie sympatie. Rosyjska Federalna Służba Śledcza już zapowiedziała, że będzie przesłuchiwać jeńców, aby znaleźć wśród nich „nacjonalistów” i oskarżyć ich o rzekome zbrodnie wojenne na cywilach. Prokurator generalny Rosji poprosił też sąd najwyższy o uznanie Azowa za organizację terrorystyczną. Rosyjskie media donoszą też, że w Dumie wkrótce pojawi się rezolucja, której celem jest wyłączenie członków Azowa z wymiany jeńców. 

 


Źródło: BBC, AP, Reuters

#Ukraina

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo