Krytyczna sytuacja w Mariupolu. Rosjanie chcieli zetrzeć miasto z powierzchni ziemi

Rosyjscy okupanci chcą zetrzeć Mariupol z powierzchni ziemi - poinformowała w środę Rada Miejska Mariupola. Portal Ukrainska Prawda przytoczył wpis władz miasta opublikowany w środę na Telegramie.

Mvs.gov.ua, CC BY 4.0 , via Wikimedia Commons

Wkrótce wojska ukraińskie będą dysponować siłami do przepędzenia okupantów z Mariupola, dlatego też Rosjanie prewencyjnie niszczą ważny dla Ukrainy kompleks przemysłowy. Chcą zetrzeć z powierzchni ziemi jakiekolwiek ślady przypominające o heroicznych czynach ukraińskich żołnierzy. Okupanci nie są zainteresowani w odbudowie i rozwoju Mariupola, dla nich jest to jedynie terytorium dla stworzenia „krymskiego korytarza” - czytamy we wpisie.

W tym samym komunikacie Ukrainska Prawda przytacza słowa lidera tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Denysa Puszylina, który oświadczył, że na miejscu zakładów metalurgicznych Azowstal ma powstać park technologiczny lub po prostu park. Puszylin powiedział również, że Mariupol zostanie odbudowany, a nacisk będzie położony na biznes kurortowy – napisała Ukraiska Prawda powołując się na rosyjskie media.

W poniedziałek wieczorem wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar potwierdziła ewakuację ponad 260 żołnierzy z Azowstalu, w tym 53 ciężko rannych. 211 ewakuowanych przewieziono do Ołeniwki na terytorium samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Jak zapowiedziała Malar, wszyscy mają zostać wymienieni na rosyjskich jeńców wojennych.

Zakłady Azowstal to ostatni bastion ukraińskich obrońców Mariupola. 

Groźba epidemii 

Mer Mariupola Wadym Bojczenko powiedział w środę, że organizacje międzynarodowe powinny zjednoczyć się, by zapobiec wybuchowi epidemii w mieście i pogłębieniu się w Mariupolu kryzysu humanitarnego.

Bojczenko zaapelował o wywiezienie z miasta pozostających tam mieszkańców. - "Trzeba spróbować stworzyć misje ONZ, Czerwonego Krzyża, całego cywilizowanego świata i pracować nad tym, aby mieszkańcy mieli możliwość wyjazdu na terytorium, które jest pod kontrolą naszego państwa" - powiedział Bojczenko.

Na briefingu dla prasy mer przekazał, że sytuacja w Mariupolu jest trudna. Brakuje jedzenia, wody i lekarstw. Praktycznie nie ma elektryczności, a w miejscach, gdzie Rosjanie próbują podłączyć prąd, wybuchają pożary.

Jako krytyczną mer określił sytuację z dostarczaniem wody i stan wodociągów. Zniszczenia instalacji były masowe i teraz miastu mogą grozić epidemie, np. cholery - powiedział Bojczenko.

Jego zdaniem jedynym wyjściem jest masowa ewakuacja tych mieszkańców, którzy są jeszcze w Mariupolu. Ich liczbę oszacował na około 100 tys. ludzi. 

 


Źródło: PAP, Niezalezna.pl

#Ukraina

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo