Tusk twierdzi, że nie sprzedał Rosjanom „nawet centymetra” energetyki. A co z ujawnionymi dokumentami?

"Kiedy pojawiały się projekty prywatyzacyjne Lotosu i niektóre oferty były związane z rosyjskimi interesami, podjąłem decyzję, żeby to zablokować. Nie sprzedaliśmy Rosjanom ani centymetra firm energetycznych" - twierdzi lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk. W poniedziałek radio RMF FM podało, że rząd PO dopuścił w 2011 r. rosyjskie firmy do procesu sprzedaży ponad 53 proc. Lotosu. W dodatku odbyło się to zaledwie tydzień po wygranych przez PO wyborach parlamentarnych. Dziś Tusk "zabłysnął" jeszcze jedną wypowiedzią - brak pieniędzy z KPO nazwał "zbrodnią". Chociaż wydawałoby się, że po rosyjskich zbrodniach w Buczy i Irpieniu poważny polityk powinien bardziej kontrolować język.

Donald Tusk
Tomasz Jędrzejowski / Gazeta Polska

W myśl zasady "to nie moja ręka"

RMF FM powołało się na odtajnioną notatkę ówczesnego ministra skarbu Aleksandra Grada. Z dokumentu wynika, że wśród trzech firm, które zostały dopuszczone do procesu sprzedaży, były: rosyjska spółka OJSC TNK-BP, węgierski MOL oraz holenderska Mercuria Energy, której rosyjscy akcjonariusze działali wcześniej w Polsce jako J&S.

Jest dokładnie odwrotnie, w momencie kiedy pojawiały się projekty prywatyzacyjne Lotosu i kiedy niektóre oferty były związane z rosyjskimi interesami, to ja podjąłem decyzję, żeby to zablokować

- stwierdził Tusk na konferencji prasowej.

Robiłem wszystko i skutecznie, żeby takie narodowe dobra jak np. Lotos czy Azoty nie wpadły w ręce Rosjan

- dodał.

Przywołany przez RMF FM dokument podpisany przez Aleksandra Grada pochodzi z 18 października 2011 roku. 9 października PO drugi raz z rzędu wygrała wybory parlamentarne. Powstał wówczas tzw. drugi rząd Tuska. Grad się w nim nie znalazł, 18 listopada 2011 r. został odwołany ze stanowiska ministra skarbu państwa.

 

Tusk mówi o "zbrodni" rządu

Lider Platformy Obywatelskiej przebywa dziś w województwie lubuskim, gdzie rano w miejscowości Lipie Góry zjadł śniadanie z miejscowymi rolnikami i miał konferencję prasową. W obliczu wojny na Ukrainie, Tusk postanowił podzielić się swoją opinią, co nazywa "zbrodnią". Otóż nazwał tak fakt, że do Polski nie trafiły jeszcze pieniądze z Krajowego Programu Odbudowy. Oczywiście wini za to nie Unię Europejską, a rząd.

To jest tak naprawdę zbrodnia, szczególnie dzisiaj - to, że od wielu, wielu miesięcy, zamiast dostawać pieniądze z Europy - to są nasze pieniądze, Polek i Polaków, a nie Kaczyńskiego, czy Morawieckiego, czy Unii Europejskiej, to są pieniądze, które powinny do Polski płynąć szerokim strumieniem już od wielu, wielu miesięcy, to Polska płaci jakieś idiotyczne kary, które sprowokowali swoimi idiotycznymi decyzjami ministrowie tego rządu

- wyjaśniał Tusk.

W innej wypowiedzi lider PO podkreślił jednocześnie, że "czegokolwiek PiS nie zrobiłby z ordynacją wyborczą, a wybory będą elementarnie uczciwe, nie sfałszowane", to opozycja jest w stanie pokonać formację rządzącą.

Jest jeden bardzo prosty warunek, żeby wygrać i zmienić sytuację w Polsce na lepsze, żeby pokonać PiS, niezależnie od tego ile jeszcze machlojek i kombinacji oni wymyślą przy ordynacji wyborczej - tym warunkiem jest jednoczenie wysiłków opozycji i poważna rozmowa o tym, jak razem pójść do wyborów. Wtedy nie będą straszne żadne zmiany w ordynacji ani manipulacje Kaczyńskiego

- podkreślił lider Platformy.

Rzecznik rządu Piotr Müller ocenił dziś w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, iż zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu i Senatu jest mało prawdopodobna w tej kadencji Sejmu.

 

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Donald Tusk

Mateusz Tomaszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo