Dziś wspomnienie św. Andrzeja Boboli, męczennika i patrona Polski

Polski Kościół obchodzi dziś święto Andrzeja Boboli, męczennika i patrona Polski. - Św. Andrzej, przez swoją okrutną śmierć, może być patronem jedności, pokoju, a także ekumenizmu i pojednania polsko-ukraińskiego - powiedział wicekustosz sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie o. Roman Swoboda.

By Aw58 - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34282425

W Kościele katolickim 16 maja w Polsce obchodzone jest święto jednego z patronów kraju, męczennika św. Andrzeja Boboli.

Ojciec Swoboda przypomniał, że Andrzej Bobola urodził się prawdopodobnie w 1591 r. w Strachocinie koło Sanoka. Przyszły święty kształcił się w szkołach jezuickich, a następnie wstąpił do zakonu jezuitów w Wilnie, gdzie odbył formację i ukończył studia filozoficzne i teologiczne.

"Andrzej Bobola pracował w szkołach jezuickich jako pedagog. Pod koniec życia był również nauczycielem w szkole w Pińsku, ale równocześnie podejmował działalność misyjną na Polesiu"

– wyjaśnił.

Duchowny przyznał, że według podań Andrzej Bobola był zakonnikiem upartym i porywczym, z silnym charakterem. "To się przekładało na sposób jego pracy z młodzieżą i działalność misyjną" – ocenił.

Ojciec Swoboda podkreślił, że św. Andrzej Bobola musiał zdawać sobie sprawę z ryzyka, jakie podejmuje nawracając prawosławnych mieszkańców Polesia na katolicyzm.

"To były bardzo niespokojne czasy. Na Kresach Wschodnich toczyły się wojny z Kozakami. Przed nim na tych terenach życie straciło już 49 jezuitów. Sam św. Andrzej padł ofiarą jednego z oddziałów kozackich, którzy postrzegali jako zagrożenie zarówno Polaków, jak i duchownych katolickich"

– przypomniał jezuita.

Męczeńska śmierć Andrzeja Boboli 

Św. Andrzej Bobola został zamęczony w Janowie Poleskim 16 maja 1657 r. Jego męczeńska śmierć była jedną z najbardziej okrutnych spośród tych, jakie zna historia chrześcijaństwa. Chcąc zmusić go do porzucenia wiary, Kozacy bili go do krwi, odzierali ze skóry, podpalali ogniem, wycięli mu skórę w formie ornatu, rany posypywali sieczką, odcięli mu nos, wargi, wykłuli jedno oko i powiesili głową do dołu.

"Cała historia świętości Andrzeja Boboli wiąże się z tym, że ukazywał się on wielu duchownym. Około 50 lat po swojej śmierci, w 1702 r., ukazał się rektorowi jezuickiego kolegium w Pińsku ojcu Marcinowi Godebskiemu. W tej wizji św. Andrzej Bobola prosił ojca Godebskiego o odnalezienie jego ciała, a nawet wskazał miejsce, gdzie znajduje się jego grób"

– mówił ojciec Swoboda. Dodał, że po otwarciu trumny okazało się, że ciało Andrzeja Boboli nie uległo rozkładowi.

"Jezuici zaczęli starać się o jego beatyfikację, ale po kasacji zakonu proces beatyfikacyjny został przerwany, a o Andrzeju zapomniano"

– powiedział o. Swoboda.

Wtedy – jak podkreślił – św. Andrzej znowu przypomniał o sobie, ukazując się w 1819 r. dominikaninowi ojcu Alojzemu Korzeniewskiemu. "Było to około 30 lat po rozbiorach. W wizji św. Andrzej Bobola zapowiedział wskrzeszenie Polski oraz to, że zostanie jej patronem" – zaznaczył.

W połowie XIX w. papież Pius IX beatyfikował Andrzeja Bobolę w Watykanie. Jak zaznaczył ojciec Swoboda, św. Andrzej wkroczył znowu na scenę historii zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

"W 1920 r., kiedy Rosjanie szli na Warszawę, polscy biskupi zwrócili się do papieża Benedykta XV z prośbą o kanonizację błogosławionego Andrzeja Boboli i ogłoszenie go patronem odradzającej się Rzeczypospolitej. Niedługo po tym ówczesny metropolita warszawski kard. Aleksander Kakowski ogłosił nowennę połączoną z procesją z cząstkowymi relikwiami Andrzeja Boboli i bł. Władysława z Gielniowa w intencji uproszenia zwycięstwa nad armią bolszewicką. Ta nowenna zakończyła się 15 sierpnia 1920 r. – dokładnie w dniu, w którym polska armia rozbiła siły sowieckie. To był przełomowy dzień, który zdecydował o wyniku wojny polsko-bolszewickiej"

– zaznaczył.

Dodał, że po tych wydarzeniach starania o kanonizację Andrzeja Boboli nabrały tempa. Ostatecznie kanonizacja odbyła się 17 kwietnia 1938 r.

"Trzeba przypomnieć, że po usunięciu jezuitów z Rosji w 1820 r. ciało Andrzeja Boboli zostało najpierw oddane pod opiekę pijarom, a następnie przejęte przez bolszewików. Trumna z ciałem została wystawiona jako ciekawostka w Muzeum Ateizmu w Moskwie na wystawie higienicznej. Dopiero na prośbę papieża Piusa XI relikwie zostały sprowadzone do Rzymu w latach 20. XX w., a po kanonizacji uroczyście przewiezione do kolegium jezuitów w Warszawie"

– przypomniał o. Swoboda.

Podkreślił, że podróż pociągiem ciała św. Andrzeja do Polski odbiła się bardzo szerokim echem w całym kraju.

"Na wszystkich stacjach relikwie były witane przez tłumy wiernych. W Warszawie, po powitaniu w katedrze, trumna z relikwiami była uroczyście odprowadzona do kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej"

– mówił.

Wyjaśnił, że obecnie relikwie są w wybudowanym w latach 80. obok dawnej kaplicy sanktuarium św. Andrzeja Boboli, gdzie spoczywają w srebrno-kryształowej trumnie -relikwiarzu przed ołtarzem.

Watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przychylając się do prośby prymasa Polski kard. Józefa Glempa, w kwietniu 2002 r. nadała św. Andrzejowi Boboli tytuł drugorzędnego patrona Polski. Święty jest ponadto patronem metropolii warszawskiej.

"Święty Andrzej Bobola, przez swoją okrutną śmierć – pamiętajmy, że został zamordowany przez Kozaków z powodów politycznych i wyznaniowych – stał się także patronem jedności i pokoju. Myślę, że może być też patronem ekumenizmu i pojednania między narodami"

– ocenił o. Swoboda.

Dodał, że historia relacji narodów polskiego i ukraińskiego jest niełatwa.

"Dzieli nas wiele spraw, m.in. wydarzenia z czasów II wojny światowej, sprawa Wołynia. Jednak na naszych oczach dokonuje się uzdrowienie pamięci i pojednanie dzięki temu, że miliony Ukraińców, którzy stracili swoje domy, stracili swoją ojczyznę, znalazły w Polsce schronienie i nowy dom. To jest znak czasu. Myślę, że św. Andrzej Bobola jest dobrym patronem na ten trudny czas i może nam pomóc budować nowy rozdział w stosunkach polsko-ukraińskich"

– stwierdził jezuita.

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo