Śmiałe pomysły na kosmiczną turystykę

skeeze
pixabay.com

Turystyka kosmiczna wzbudza coraz większe zainteresowanie przedsiębiorców i wynalazców, którzy szukają swojego miejsca w rozwijającej się branży. Choć na razie aktywny w niej jest tylko jeden podmiot - Blue Origin, to, przynajmniej według zapowiedzi, w najbliższych latach możemy spodziewać się boomu nowych kosmicznych inicjatyw. 

Pewien czas temu pisaliśmy na naszych stronach o kosmicznym wyścigu miliarderów, rywalizujących o to, który pierwszy znajdzie się w przestrzeni pozaziemskiej. Nieco niespodziewanym zwycięzcą pojedynku Richard Branson – Jeff Bezos, okazał się Brytyjczyk, który 11 lipca 2021 r. na pokładzie VSS Unity wzniósł się na wysokość 86 km ponad Ziemię i pozostawał w stanie nieważkości ok. 4 minut. Założyciel Amazona, Bezos, w kosmos poleciał ponad tydzień później – 20 lipca, na pokładzie rakiety New Shepard, będącej flagowym statkiem kosmicznym firmy Blue Origin. Eksperci byli zgodni, że starty miliarderów wyznaczyły nową epokę w kosmicznych podróżach i były wyraźnym sygnałem do rozpoczęcia lotów komercyjnych. Według szacunków Market Study Report, rynek kosmicznej turystyki już za trzy lata może być wart ok, 1,5 mld dolarów.

Bezos i jego Blue Origin od lipca 2021 r. zorganizowali jeszcze trzy załogowe loty na pokładzie statku New Shepard - w październiku, grudniu 2021 oraz marcu 2022. Wszystkie loty osiągnęły apogeum ok. 100 km ponad Ziemią. Teraz firma przygotowuje się do piątego komercyjnego lotu, który w przestrzeń pozaziemską wyniesie sześć osób. Start zaplanowany jest na 20 maja.

Wśród załogi znajdzie się m.in. Katya Echazarreta, będąca pierwszym obywatelem Meksyku w kosmosie, Evan Dick, dla którego będzie to drugi lot na pokładzie New Shepard oraz Hamish Harding i Victor Vescovo, którzy wspólnie i w pojedynkę bili różnego rodzaju ekstremalne rekordy świata.

Loty wykonywane przez New Shepard nie są długie i trwają maksymalnie kilkanaście minut, podczas których kilka załoganci spędzają w stanie nieważkości. Na razie Blue Origin jest jedynym aktywnym graczem na niwie kosmicznej turystyki. Virgin Galactic, kosmiczne przedsięwzięcie Richarda Bransona, pomimo udanego startu w lipcu 2021, jest na razie w stanie „zawieszenia”. Flagowy statek firmy VSS Unity, odbył dotychczas tylko jeden lot z pełną załogą (z Bransonem na pokładzie), a także kilka innych lotów testowych, jednak ostatnio pozostaje uziemiony za sprawą prac konserwacyjnych przy samolocie nośnym – VMS Eve. Pierwotnie, prace miały spowodować odroczenie lotów komercyjnych do połowy 2022, jednak w ostatnich dniach poinformowano, że naprawa potrwa nieco dłużej.

W komunikacie, firma za opóźnienie w pracach obwiniła problem z łańcuchami dostaw i ograniczeniami w sile roboczej. Zdecydowano, że loty komercyjne zaczną być realizowane w pierwszym kwartale 2023 r. - czy tak będzie, czas pokaże.

Według space.com, choć bilet za miejsce na pokładzie VSS Unity kosztuje obecnie ok. 450 tys. dolarów, to firma nie może narzekać na brak zainteresowania lotami w przestrzeń suborbitalną. Na liście oczekujących ma być już ok. 800 nazwisk. Ceny biletów na lot z Blue Origin nie zostały oficjalnie podane. W mediach pojawiają się informacje o wybranych sumach z licytacji biletów. Wszyscy gracze, zarówno ci bardziej aktywni, jak i ci, którzy dopiero planują loty komercyjne, deklarują, że ceny biletów na lot w kosmos muszą być bardziej przyjazne portfelom przeciętnych obywateli. Eksperci są jednak zdania, że przy obecnie wykorzystywanych technologiach, trudno spodziewać się dużych obniżek w cenach kosmicznych przejażdżek.

Zainteresowanie tematem jest spore. Jak wskazuje cnbc.com, powołując się na badanie ValuePenguin z 2021 r., chęć lotu w kosmos wyraża 49 proc. Amerykanów. Co więcej, 60 proc. badanych jest zdania, że kosmiczne podróże powinny być dostępne finansowo także dla przeciętnych obywateli. Druga połowa badanych, niechętna lotom w kosmos, wskazuje przede wszystkim, że są one niebezpieczne.

W odpowiedzi na oczekiwania Amerykanów, pojawił się także projekt luksusowych balonów wysokościowych. Będą one dolatywać do wysokości niespełna 40 kilometrów (czyli mniej niż połowę odległości do linii Karmana, uważanej za umowną granicę między atmosferą a przestrzenią kosmiczną) – to na tyle wysoko, by móc zaobserwować krzywizny kuli ziemskiej. Podróżami do stratosfery zainteresowana jest firma Space Perspective, która przewiduje, że będą one możliwe już w 2024 r. Podróże te, reklamujące się również jako "bezemisyjne", będą trwały kilka godzin, a turyści będą mogli w ich trakcie jeść, pić i poruszać się po pokładzie. Choć balony stratosferyczne nie są nowym wynalazkiem, a ich początki sięgają dwudziestolecia międzywojennego, to jednak wykorzystanie ich do celów pozaziemskiej turystyki jest pewnym novum.

Oznaką rozwoju branży turystyki kosmicznej są także zapowiedzi tworzenia kosmicznych hoteli. Z takim pomysłem wyszła Orbital Assembly Corporation, która planuje stworzenie w ciągu najbliższych kilku lat pozaziemskiego hotelu złożonego z stacji Pioneer (mieszczącej 28 osób) i Voyager (dla 400 osób). W obiektach znajdą się m.in. przestrzenie biurowe i badawcze. Pionner ma zostać uruchomiony już w 2025 r., zaś Voyager - dwa lata później.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl

 


Źródło: filarybiznesu.pl

#Filary Biznesu

Michał Dzierżak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo