Tylko u nas. Ile jest rosyjskich „enklaw” w Warszawie? Radny KO dla: Niezalezna.pl: "Coraz mniej, ale..."

- W Warszawie jest, a raczej było 9 nieruchomości zajmowanych przez Federację Rosyjską od ponad czterdziestu lat na mocy rządowych porozumień. „Szpiegowo” zostało już odzyskane a z tego, co wiem, prezydent będzie domagał się zwrotu kolejnych terenów - wyjawił warszawski radny KO Sławomir Potapowicz w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

Szpiegowo
Google Maps

Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Andrzej Konieczny nakazał rozwiązanie umowy dzierżawy gruntu zajmowanego przez ambasadę rosyjską w trybie natychmiastowym. Chodzi o posiadłość w Skubiance nad Zalewem Zegrzyńskim, którą od lat 80. dzierżawiła ambasada rosyjska. Na tym terenie znajdują się hotele, wille i domki letniskowe. Dzierżawa gruntu była kontynuowana od lat 80. na tych samych - korzystnych dla Rosjan warunkach. Od tamtego czasu strona rosyjska postawiła na gruncie budynki. Miesięcznie za dzierżawę płaciła ok. 12 tys. zł.

Niedawno Rosjanom odebrany został Kompleks budynków znajdujących się przy ul. Sobieskiego 100 nazywany „szpiegowem”. Prezydent miasta Rafał Trzaskowski w porozumieniu z Ministerstwem Spraw Zagranicznych odebrał działkę, która mimo prawomocnych wyroków sądu była wciąż we władaniu Federacji Rosyjskiej.

Dziewięć spraw

Zapytaliśmy warszawskiego radnego Nowoczesnej Sławomira Potapowicza o to, ile takich budynków na terenie Warszawy wciąż pozostaje w rękach Rosjan i co dzieje się w ich sprawie. - Nieruchomości te pozostawały w rękach Rosjan na mocy porozumień zawartych jeszcze w PRL, ale potem były wyroki sądowe na podstawie których mogliśmy sobie rościć do nich prawo. Między innymi na tej podstawie odzyskane zostało „szpiegowo” i takich terenów jest w Warszawie w tej chwili łącznie ze „szpiegowem” dziewięć. Warszawa podejmuje co do nich działania, ale one wszystkie - zresztą bardzo słusznie - są realizowane w porozumieniu i koordynowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Tak było w przypadku „szpiegowa”. Jest to konieczne, bo takie działania roszczą pewne konsekwencje, które następują dla Polski na terenie Federacji Rosyjskiej - powiedział.

Polityk wyjaśnił, że wyrok w sprawie „szpiegowa” zapadł w 2016 roku. - Dotąd w zasadzie ministerstwo jeszcze prosiło o wstrzymanie się z wykonaniem tego wyroku, to była też kwestia znalezienia odpowiedniego komornika, który chciałby się podjąć tej sprawy i po uzyskaniu odpowiedniej zgody ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, samorząd mógł podjąć odpowiednie działania - wyjaśnił.

Co poza "szpiegowem"?

Polityk podkreślił, że „szpiegowo” to tylko jedna z kilku takich spraw na terenie Warszawy. - W Warszawie jest, a raczej, było 9 nieruchomości - bo Sobieskiego 100 zostało odzyskane - zajmowanych przez Federację Rosyjską od ponad czterdziestu lat na mocy rządowych porozumień. Cztery są wykorzystywane na cele dyplomatyczne, czyli: Belwederska 49 - tam jest ambasada, Belwederska 25 - wydział konsularny, Szucha 7 - obecnie ambasada Ukrainy i Beethovena 3 - budynek mieszkalny pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej. Jedna na inne cele niedyplomatyczne  Kielecka 45. Taką była też Sobieskiego 100. Ponadto trzy wykorzystywane przez podmioty gospodarcze, nie są wykorzystywane przez Federację Rosyjską. To są: Ostrobramska 101, Bobrowiecka 2b i Połczyńska 10 - wyjaśnił.

Sławomir Potapowicz w rozmowie z portalem wyjaśnił, co dzieje się z tymi sprawami. - Budynek przy ulicy Szucha 7 został nabyty w 46 roku na podstawie umowy sprzedaży przez przedstawicielstwo handlowe ZSRR i następnie w 48 przedstawicielstwo złożyło wniosek o przyznania prawa własności czasowej. - przekazał. - Ta sprawa została zamknięta i w biurze dekretowym zdecydowano, że nie uznaje się tych roszczeń Federacji Rosyjskiej i lokal dalej będzie mógł być ukraińską ambasadą - dodał.

- Natomiast z tego, co wiem, prezydent będzie domagał się zwrotu kolejnych nieruchomości. W pierwszej kolejności będzie chodziło o Kielecką 45. Czekają nas kolejne sprawy dotyczące działek zajmowanych przez Federacją Rosyjską

- powiedział polityk.

Konieczna współpraca

Warszawski radny zaznaczył, że kluczowe w tej sprawie jest to, aby działania w tej sprawie podejmowane były wspólnie z MSZ-em. - Te działania są od początku prowadzone w koordynacji i za pozwoleniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, bo należy pamiętać, że działania Warszawy w tej sprawie rodzą skutki dla państwa polskiego w Federacji Rosyjskiej. A my też tam mamy nieruchomości i dotychczas to było takim elementem, który powstrzymywał władze polskie przed takim działaniem, które mogłoby mieć taki charakter odwetowy ze strony Rosji, co prawdopodobnie i tak będzie miało miejsce w zakresie tych posiadłości, które są w rękach Polski, chociaż nie w tak dużej skali, bo oczywiście my byliśmy pokrzywdzeni na tej „wymianie”, w ramach której w latach 70-tych rząd Gierka przekazał tereny Rosjanom - zakończył.

O sprawie rosyjskich nieruchomości w Warszawie jako pierwsza pisała Gazeta Polska jeszcze w połowie lat 90. XX w.

 

 



Źródło: Niezalezna.pl

Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo