Rezolucja przeciw Polsce. Krasnodębski: Ta debata była jeszcze bardziej absurdalna niż zazwyczaj, ale widać pewną zmianę

Jestem sceptykiem co do możliwości porozumienia i uzyskania środków z KPO. Co więcej nie jestem pewien, czy one są potrzebne – KPO, na pewno budżet Unii Europejskiej jest potrzebny, uważam, że zbytnio się uzależniliśmy od środków z Unii – powiedział w rozmowie z Katarzyną Gójską w radiowej Jedynce prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Zdzisław Krasnodębski
Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Wczoraj w Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie nad kolejną rezolucją dotyczącą Węgier i Polski. Znajduje się tam apel do Komisji Europejskiej, by nie uruchamiała środków finansowych dla Polski. Ten apel poparli m.in. dwaj polscy premierzy, Belka i Miller.

Rezolucja jest próbą nacisku na Radę Unii Europejskiej, żeby podjęła działania z art. 7. Rezolucje i działania przeciwko Polsce toczą się na różnych płaszczyznach, jest mechanizm warunkowości. To jest inicjatywa parlamentu, aby z jednej strony wywierać nacisk na Komisję, ale głównie chodziło tu o Radę. Uważam, że najbardziej znaczącym faktem podczas tej debaty była nieobecność prezydencji francuskiej, pomijając to, że było bardzo mało posłów. Francuzi i Rada nie są skłonni zaostrzać kwestii procedury z art. 7.

– podał europoseł PiS.

Zdzisław Krasnodębski zauważył, że zawsze ciekawa jest kwestia kto nie zagłosował za tą rezolucją.

Nawet byli tacy europosłowie z opozycji, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu. To też jest pewna zmiana, bo znaczna część europosłów Platformy Obywatelskiej wstrzymała się od głosu. Myślę, że ta zmiana wynika ze zmiany nastrojów. Ta debata była jeszcze bardziej absurdalna niż zazwyczaj. Wszyscy wiedzą, że jest jakiś dysonans. 3 maja urządzać tego rodzaju debatę i jeszcze apelować o sankcje finansowe de facto. Nawet nasza do tej pory totalna opozycja nieco spuściła z tonu i postanowiła się wstrzymać od głosu, a paru posłów Koalicji Obywatelskiej w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu, to pokazuje, że jest pewna zmiana nastroju

– ocenił prof. Krasnodębski.

Zwrócił uwagę, że politycy opozycji dostosowują się do nastrojów w Polsce.

Nikt w Polsce nie rozumie już tych debat, mamy inne kwestie. Uważamy, że wojna otworzyła nową epokę w historii Europy, natomiast to nie znaczy, że myślą tak wszyscy Europejczycy. Nie myślą tak ci posłowie, którzy nie zamierzają spocząć, jeśli chodzi o budowę całego projektu Europy, centralizację Europy i oczywiście dbanie o to, co oni nazywają praworządnością

– powiedział.

Europoseł zaznaczył, że my często myślimy, że inni Europejczycy odbierają wojnę tak, jak my. „Tak nie jest, ona jest dla przeciętnego Niemca czy Francuza czymś odległym” – dodał.

Krasnodębski pytany o środki z KPO odpowiedział:

Jestem sceptykiem co do możliwości porozumienia i uzyskania środków, co więcej nie jestem pewien, czy one są potrzebne – KPO, na pewno budżet Unii Europejskiej jest potrzebny, uważam, że zbytnio się uzależniliśmy od środków z UE.

Mówiąc o funduszach europejskich stwierdził, że jest to jak kroplówka w sensie mentalnym, nie tylko ekonomicznym. „Nasi przeciwnicy nie spoczną, zrobią wszystko, aby blokować te środki. Nawet wojna nie zmieniła postawy Komisji” – powiedział.

Mówi się, że Europa i UE powinna być spójna, więc jednomyślność, więc nie możemy sobie pozwolić na żadną taryfę ulgową dla Polski, Węgier, Słowenii, mamy wzmożenie ofensywy sił liberalnych. Wydaje mi się, że polska gospodarka i społeczeństwo jest trochę bardziej odporne na tego rodzaju sytuacje kryzysu, również mentalnie, jak moje pokolenie, które przeżyło stan wojenny

– dodał.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#polityka

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo