Nie chcą iść w kamasze? W Rosji trwają ataki koktajlami Mołotwa na biura werbunkowe do wojska

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w Rosji podpalane są biura werbunkowe. W internecie pojawiają się nagrania z kolejnych takich akcji. Jak tłumaczą zatrzymani młodzi Rosjanie, nie chodzi im głównie o protest przeciwko wojnie, ale uniknięcie poboru. Według najnowszych informacji, na Ukrainie zginęło już ponad 23 tysiące rosyjskich żołnierzy.

twitter.com @Buckarobanza

Nic dziwnego, że przy takich stratach, chętnych do wojny jest coraz mniej. Były już doniesienia o przymusowych mobilizacjach oraz ogłoszeniach, które wyglądały jak oferty "chwilówek". Teraz ukraiński wywiad donosi, że reżim posuwa się jeszcze dalej - usuwa zdrowotne przeciwwskazania. Nawet osoby, które mają oczywiste problemy zdrowotne - urazy, choroby, niepełnosprawność - są mobilizowani, jednak do oddziałów logistycznych. To samo tyczy się osób, które niezbędne dokumenty jakimś cudem uzyskali.

Bojący się przymusowego poboru młodzi Rosjanie są na tyle zdesperowani, że pomimo putinowskiego zamordyzmu decydują się na fizyczne uderzenie w jednostki wojskowe. W przypadku złapania otrzymują zarzuty terroryzmu, wandalizmu i działania na szkodę państwa rosyjskiego. W marcu koktajlami Mołotowa niszczono punkty poboru w Łuchowicach pod Moskwą, oraz w obwodach woroneskim, iwanowskim i swierdłowskim. W kwietniu do listy zniszczeń dołączył lokal w Mordowii niedaleko Moskwy, gdzie zniszczono komputery i wstrzymano w ten sposób akcję rekrutacyjną.

W środę do ataku na "wojenkomat" doszło w Niżniewartowsku, gdzie uzbrojony w koktajle Mołotowa młody Rosjanin wrzucał je w okna budynku. Na filmach opublikowanych w internecie widać nawet, jak podnosi płonącą butelkę i "poprawia" rzut, aby wpadła do środka budynku.

To ósmy taki atak na terenie Rosji.

 

 

 


Źródło: niezalezna.pl, Moscow Times, twitter, wp.pl

#Ukraina #wojsko #Rosja #pobór do wojska

Mateusz Tomaszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo