Tusk za wszelką cenę chce wygrać wybory. Powraca do pomysłu, który... okazał się nieskuteczny

Donald Tusk tak bardzo chce wygrać z Prawem i Sprawiedliwością, że wraca do pomysłów, które w przeszłości okazały się nieskuteczne. Mowa o starcie opozycji z jednej listy. Tusk marzy o takim scenariuszu, choć potencjalni "współstartujący" są mocno sceptyczni.

Donald Tusk
Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Lider PO Donald Tusk poinformował wczoraj w Lublinie, że w ciągu najbliższych tygodni podpisze "porozumienie o wzajemnym wspieraniu się" z samorządowcami, ale też z innymi partiami opozycji demokratycznej. Dziś na konferencji prasowej w Warszawie poinformował, że samorządowcy z ruchu "TAK! dla Polski" przygotowali projekt deklaracji, który przedstawili Koalicji Obywatelskiej, Polsce 2050, PSL oraz Lewicy.

- Według mojej wiedzy wszystkie te partie są zainteresowane podpisaniem tej deklaracji, a samorządowcy są bardzo zainteresowani, aby politycy tych opcji poważnie potraktowali ideę współpracy przy wyborach i jednej listy

 - dodał Tusk.

Zapowiedział, że jutro spotka się z liderami ruchu "TAK! Dla Polski". "Przyjmiemy, jak sądzę, ostateczną wersję tej deklaracji" - zaznaczył Tusk. Według niego, deklaracja miałaby stanowić m.in. o "pełnym wsparciu dla samorządu - jego samodzielności finansowej". Wyraził nadzieję, że deklaracja samorządowców przyczyni się do zjednoczenia opozycji.

- Mam nadzieję, że jeśli moje argumenty nie zawsze są respektowane przez partnerów w innych partiach, to być może taka dobra, serdeczna, z najlepszą wolą presja samorządowców z całej Polski może przybliży innych polityków do myślenia o tej idei zjednoczonej opozycji do wyborów

- podkreślił Tusk.

Przewodniczący PO został też zapytany o lansowaną przez prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza koncepcję stworzenia przed wyborami dwóch bloków wyborczych - centroprawicowego i centrolewicowego. "Jeśli pójdziemy razem, to wygramy te wybory i to jest gwarantowane; jeśli pójdziemy osobno - ryzyko jest większe. To jest moja odpowiedź dla wszystkich potencjalnych partnerów" - odpowiedział.

- Ja mam cierpliwość, ale też nie mam, ani moje środowisko polityczne, powodu do paniki. Będę cierpliwie namawiał, żeby każdy wziął, bo tu nie trzeba komputera ani kalkulatora, wystarczy liczydło, żeby policzyć i zrozumieć w jakiej konstelacji mamy pewność zwycięstwa, a w jakich konstrukcjach politycznych to ryzyko się zwiększa. Będę tak czy inaczej cierpliwie namawiał naszych partnerów do jak najściślejszej współpracy

 - zapewnił szef PO.

Tym samym Donald Tusk powraca do pomysłu z 2019 roku, który doprowadził do... wyborczej porażki Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wówczas z jednej listy startowało wiele środowisk opozycyjnych, co nie przełożyło się na pokonanie PiS. Od tego czasu lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz nie chce startować ze wspólnej listy z PO lub Lewicą, deklarując również, że PSL jest przeciw "światopoglądowej rewolucji". 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Donald Tusk #Platforma Obywatelska #opozycja

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo