Dziennikarka TVP stanie przed białoruskim sądem. Zarzuca się jej m.in. "rehabilitację nazizmu"

Pomimo braku rzetelnych dowodów Iryna Słaunikawa jest przetrzymywana w białoruskim areszcie już od pół roku. Kierowane wobec niej oskarżenia, są typowymi dla przeciwników reżimu. Mimo to jednak, już w następnym tygodniu może odbyć się proces dziennikarki. Grozi jej 7 lat więzienia.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

Dziennikarka i jej mąż Alaksandr Łojka zostali zatrzymani pod koniec października ubiegłego roku na lotnisku w Mińsku. Początkowo na 15 dni, jednak od tego czasu kilkukrotnie byli przewożeni do innych miejsc i oskarżani o kolejne przestępstwa. 

"26 listopada 2021 roku dziennikarka została uznana za podejrzaną w sprawie karnej, a następnie przeniesiona do Aresztu Śledczego nr 1 w Mińsku. Jej męża wypuszczono na wolność po kolejnej 15-dniowej odsiadce – tym razem za rzekome „niepodporządkowanie się” poleceniom funkcjonariuszy".

- przekazuje Biełsat, z którym dziennikarka współpracowała przed pracą w TVP.

Niewygodna dla reżimu

Początkowo Słaunikawa oskarżona była o "organizację działań grupowych rażąco naruszających ład publiczny lub udział w nich". "Jest to paragraf standardowo używany przeciwko uczestnikom marszów opozycji po sfałszowanych przez reżim Alaksandra Łukaszenki wyborach prezydenckich" - komentuje Biełsat. Jednak jak wynika z relacji ojca dziennikarki, służby reżimu miały zwiększyć liczbę zarzutów. 

"Gdy adwokat składał skargę na zatrzymanie Iryny i przetrzymywanie jej w Areszcie Śledczym, dowiedział się, że jest także oskarżona z części 1 artykułu 361-1, która brzmi tak: „stworzenie ugrupowania ekstremistycznego, jak również ugrupowania, którego działalność ma na celu rehabilitację nazizmu, lub kierowanie takim ugrupowaniem, albo podległą strukturą wchodzącą w jego skład”

- mówi w rozmowie z TVP ojciec oskarżanej dziennikarki.

Dowody są "stosem papierów"

Wszyscy broniący Irynę adwokaci zostali zobowiązani do nieujawniania danych śledztwa, jednak mecenasi uważają, że nie istnieją rzetelne dowody przestępstw dziennikarki. Według nich, są to jedynie "stosem papierów". Pomimo tego, już w następnym tygodniu sprawa kobiety może trafić do sądu, a proces ma się odbyć "za zamkniętymi drzwiami.

"3 listopada 2021 roku – już po aresztowaniu Iryny Słaunikawej – białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uznało za ugrupowanie ekstremistyczne niezależną Telewizję Biełsat. Dziennikarka w przeszłości współpracowała z tym medium, jednak w momencie zatrzymania była etatową pracownicą TVP."

- przypomina Biełsat.

Poniżej wywiad z ojcem dziennikarki, który został przeprowadzony w programie "O tym się mówi" na antenie TVP Info.

 

 



Źródło: bielsat.eu, TVP Info, niezalezna.pl

 

#TVP Info #reżim #Białoruś #Biełsat

Mateusz Święcicki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo