„Farsa w stylu białoruskim”. Brejza vs. Pereira i dziwne zachowanie (niezawisłego!) sądu

Ten proces zaczyna być farsą – ubolewa pełnomocnik Samuela Pereiry, komentując w rozmowie z niezalezna.pl decyzje sądu w procesie wytoczonym dziennikarzowi portalu telewizji publicznej przez polityka PO Krzysztofa Brejzę. Prawnik podkreślił, że proces powinien się opierać na procedurze i na prawie, „a nie na przypuszczeniach”. – Jeżeli więc tak nie jest, to znaczy, że procedujemy w stylu białoruskim, rosyjskim, albo nie wiem jakim innym, ale na pewno nie cywilizowanego kraju – ocenił mec. Artur Wdowczyk.

zdjęcie ilustracyjne
Fot. Filip Błażejowski

Senator Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza pozwał w 2019 r. redaktora naczelnego portalu TVP Info Samuela Pereirę, zarzucając mu „naruszenie dóbr osobistych”, w związku z opublikowaniem przez niego w mediach społecznościowych wpisu następującej treści: 

 „Ile pieniędzy z lewych faktur poszło na finansowanie kampanii Krzysztofa Brejzy? Niech poseł przestanie manipulować i sam o tym opowie, bo ta prawda jak oliwa, w końcu na wierzch wypłynie...”. 

Polityk, którego przed sądem reprezentuje jego żona mec. Dorota Brejza, wnosi o zasądzenie od Pereiry przeprosin oraz wpłaty 15 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

W sprawie nie byłoby nic nadzwyczajnego, bo opinia publiczna przywykła do tego typu procesów, jednak tym razem sąd zdecydował o uniemożliwieniu Pereirze przedstawienia dowodów na poparcie tez zawartych w kwestionowanym wpisie, argumentując swoją decyzję upływem terminu przewidzianego na tę czynność procesową. Sąd także oddalił wniosek dziennikarza TVP Info dot. wyłączenia z prowadzenia sprawy sędziego Emila Lewandowskiego. 

Pereira może się od decyzji sądu odwołać i jak zapewnia jego pełnomocnik mec. Artur Wdowczyk, tak właśnie się stanie.

– Postanowienie jest nieprawomocne. Nie mamy nawet uzasadnienia, bo sąd wydaje teraz postanowienia bez uzasadnień, więc złożymy wniosek o uzasadnienie i wówczas będziemy się mogli do tego merytorycznie odnieść

– mówi w rozmowie z niezalezna.pl prawnik.

Opisując sytuację, Wdowczyk zwrócił uwagę, że sąd wyznaczył rozprawę, na którą nie wezwał świadków i miała się ona odbywać w trybie zdalnym, ale pomimo tego Krzysztof Brejza mógł uczestniczyć w niej osobiście, co w opinii mecenasa „było bardzo dziwne”. – Podczas tego posiedzenia sąd wydał postanowienie, w którym oddalił nasze wnioski dowodowe. To były wnioski w zakresie (powołania) świadków, ale też dotyczyły akt prokuratorskich sprawy, którą media nazywały „aferą fakturową” w Inowrocławiu – relacjonował nasz rozmówca.

Jak dodał, w ustnym uzasadnieniu „sąd stwierdził, że te wnioski są spóźnione, mimo, że sąd wręczając panu Pereirze pozew nie zakreślił mu terminu do składania wniosków”.

– Przepis (w tym zakresie) mówi wyraźnie, że przewodniczący wydziału może zakreślić termin nie krótszy niż 14 dni. Może, ale nie musi. Pan Pereira odebrał pozew bez zakreślenia tego terminu, więc złożyliśmy odpowiedź na pozew i wnioski dowodowe

– wyjaśnia.

Mec. Wdowczyk zaznaczył, że jeżeli sąd (ani przewodniczący wydziału) nie zakreślił terminu na złożenie wniosków dowodowych, to nie może być mowy o żadnym spóźnieniu. – Wniosłem o reasumpcję tego postanowienia z tego względu, cytując sądowi stosowny przepis, ale sądu to w ogóle nie interesowało. W takim przypadku ten proces zaczyna być farsą, bo właściwie nie wiadomo w jakich granicach i ramach prawnych funkcjonujemy – ubolewa pełnomocnik Samuela Pereiry, dodając, że to właśnie jest "prawdziwy brak praworządności".

Prawnik podkreślił, że proces powinien się opierać na procedurze i na prawie, „a nie na jakichś przypuszczeniach”.

– Jeżeli więc tak nie jest, to znaczy, że procedujemy w stylu białoruskim, rosyjskim, albo nie wiem jakim innym, ale na pewno nie cywilizowanego kraju

– ocenił Artur Wdowczyk, przyznając, że ta właśnie decyzja skłoniła Pereirę i jego samego do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego. – Jak my możemy dochodzić swoich racji, jeżeli żadnego z naszych dowodów sąd nawet nie chce zobaczyć, nie chce nawet zobaczyć co tam jest – zastanawiał się nasz rozmówca.

Wniosek został oddalony, bo jak zauważa, „instytucja wyłączenia sędziego jest martwa”. – Jest źle ułożona, nie funkcjonuje i tu właśnie Polacy są pozbawieni wszelkich gwarancji konstytucyjnych tak naprawdę, bo mamy przecież prawo do niezależnego i uczciwego sądu – przypomina.

– Uważam, że jeżeli jest instytucja wyłączenia sędziego, to na pewno nie powinni o tym decydować sędziowie z tego samego wydziału, a tak naprawdę to powinniśmy to w ogóle inaczej skroić. To powinien zawsze być skład trzyosobowy; powinien być termin i w tym składzie powinien być losowany adwokat, radca prawny i jeden sędzia i co najmniej jedno województwo dalej, żeby się nie znali. Wtedy można by było mówić o jakiejś transparentności

– wyjaśnia.

Pełnomocnik dziennikarza TVP Info wyraził nadzieję, że mimo odwołania (w kwestii wniosków dowodowych), które nie wiadomo, jak zostanie rozstrzygnięte, „jest jeszcze inna możliwość”.

– Może prokuratura, która zajmuje się tymi sprawami [tzw. aferą fakturową w Inowrocławiu] ujawni część tych akt, które dotyczą wpisu pana Pereiry i stanie się to wiedzą notoryjną [powszechnie znaną nie wymagającą dowodu-red.] i sąd nie będzie musiał dopuszczać dowodów w tym zakresie

– zastanawiał się prawnik.

Jako szczególnie groźny wskazał fakt, że sprawa przeciwko Pereirze jest wytoczona z powództwa senatora, którego chroni immunitet, a dotyczy dziennikarza, a także finansów publicznych w jednym z większych miast w Polsce. – Zapewne wszyscy są zainteresowani czy te faktury były legalne, czy były nielegalne. Nie rozumiem więc zachowania sądu, który nie chce wziąć tych akt karnych i zobaczyć co w nich jest. Te dokumenty na pewno by wskazały czy pan Brejza ma rację czy pan Pereira ma rację i sąd powinien to ustalić – tłumaczy.

Według mecenasa, senator Brejza wytoczył „niejeden proces” dot. wydarzeń związanych ze śledztwem w „aferze fakturowej”. – Co ciekawe, 5 maja w Bydgoszczy idzie jeden z tych procesów i tam sędzia podjął inną decyzję, dopuścił świadków – wskazuje nasz rozmówca.

Prawdziwy proces jest wtedy, kiedy jedna i druga strona ma prawo do swobodnego wypowiadania się i do swobodnego dopuszczania dowodów – konkluduje pełnomocnik Samuela Pereiry.

 


Źródło: niezalezna.pl

Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo