Bojkot niemieckich towarów? Brytyjski dziennik namawia, by nałożyć sankcje także na Berlin

- Każdy, kto kupuje niemieckie samochody, chemikalia, obrabiarki czy sprzęt elektryczny, płaci za rosyjski gaz. A ten rosyjski gaz opłaca żołnierzy ostrzeliwujących miasta na Ukrainie. Jakie jest rozwiązanie? Nietrudno się domyślić. W miarę ujawniania coraz większej liczby okrucieństw popełnianych przez rosyjskich żołnierzy, z pewnością nadszedł moment, aby nałożyć sankcje także na Niemcy - przekonuje komentator brytyjskiego dziennika "Daily Telegraph".

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Ekonomiczny publicysta "Daily Telegraph", Matthew Lynn, zaznacza, że Niemcy rozważają rezygnację z rosyjskiego gazu i poszukują alternatywnych źródeł dostaw, ale na razie zdecydowały, że koszty dla niemieckiego przemysłu byłyby zbyt wysokie.

- Jest to całkowicie nie do przyjęcia. Jeśli Niemcy nie chcą się tak poświęcać, to ich sprawa. Nie ma jednak powodu, dla którego reszta świata miałaby to tolerować. Z pewnością nadszedł moment, by nałożyć na Niemcy sankcje

- pisze Lynn.

- Każdy, kto kupuje niemieckie towary, finansuje wojnę - i choć wstrzymanie importu energii nie zakończyłoby jej natychmiast, to jednak znacznie by ją skróciło i pozwoliło ocalić dziesiątki tysięcy niewinnych istnień ludzkich - podkreśla.

Lynn wskazuje, że sankcje dotychczas nałożone przez USA, UE i Wielką Brytanię będą miały znaczący wpływ na gospodarkę Rosji, bo jej PKB spadnie w tym roku o 10-20 proc., ale w tych sankcjach nadal jest istotna dziura.

- Europa nadal importuje ogromne ilości rosyjskiego gazu, a w mniejszym stopniu także ropy naftowej, przy czym większość tego surowca trafia do Niemiec i Włoch. Co gorsza, gwałtownie rosnące od czasu inwazji ceny gazu ziemnego oznaczają, że kwota płacona Moskwie podwoiła się w ciągu ostatniego roku. Europa wysyła Putinowi czek na 800 mln euro dziennie

 - zauważa autor komentarza.

Wyjaśnia, że wszystkie dotychczasowe sankcje rosyjski reżim może zlekceważyć, bo wciąż ma mnóstwo pieniędzy na utrzymanie gospodarki i finansowanie wojny, zatem tylko natychmiastowy zakaz importu rosyjskiego gazu mógłby coś zmienić.

- Tu jednak pojawia się problem. Niemcy zdecydowały, że spowodowałoby to zbyt duży ból gospodarczy. Doszłoby do "niepokojów społecznych", jak twierdzi minister gospodarki Robert Habeck - pisze Lynn, po czym kwestionuje wysuwane w Niemczech argumenty o katastrofalnej utracie konkurencyjności i konieczności zamknięcia zakładów na wiele miesięcy.

Przywołuje niezależne opinie, według których nawet całkowite przerwanie dostaw rosyjskiego gazu spowodowałoby jedynie niewielką recesję, a produkcja spadłaby o 2-3 proc., co zostałoby szybko odrobione.

Przypomina, że Niemcy są jednym z najbogatszych społeczeństw na świecie, a ich dług publiczny w stosunku do PKB jest na poziome 60 proc., czyli jednym z najniższych na świecie, i nawet zwiększenie go o 10 punktów nie byłoby odczuwalne.

- Byłoby to mniej kosztowne niż walka z Covid-19. Po prostu niemiecki rząd i liderzy przemysłu uznali, że nie jest to cena, którą warto płacić

 - zauważa.

- Niemcy mogą podjąć taką decyzję, jeśli chcą, ale nie ma powodu, dla którego reszta świata miałaby ją zaakceptować. W efekcie każdy, kto kupuje niemieckie samochody, chemikalia, obrabiarki czy sprzęt elektryczny, płaci za rosyjski gaz. A ten rosyjski gaz opłaca żołnierzy ostrzeliwujących miasta na Ukrainie. Jakie jest rozwiązanie? Nietrudno się domyślić. W miarę ujawniania coraz większej liczby okrucieństw popełnianych przez rosyjskich żołnierzy, z pewnością nadszedł moment, aby nałożyć sankcje także na Niemcy

 - argumentuje Lynn.

Wyjaśnia, że mogłoby to się odbyć na wiele sposobów, np. poprzez tymczasowe cła na import z Niemiec, tymczasowy zakaz importu niemieckich towarów bądź przez bojkot konsumencki. Przekonuje, że choć Niemcy są jednym z wiodących producentów na świecie, ale wytwarzają niewiele takich towarów, których nie można stosunkowo łatwo zastąpić.

- Skutki dla Niemiec byłyby jednak dramatyczne. Odcięcie gazu zaszkodziłoby ich przemysłowi. Ale nieodcięcie gazu również. (...) To prawda, że nie zakończyłoby to wojny z dnia na dzień. Putin mógłby jeszcze przez jakiś czas prowadzić swoją nieudaną kampanię. Ale skróciłoby to wojnę, ocaliłoby życie tysięcy Ukraińców - a to z pewnością jest krok, który warto podjąć

 - konkluduje Lynn.

 


Źródło: niezalezna.pl, pap

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo