Terrorystyczna taktyka wojsk Putina. Najpierw oblegają miasto, później oferują "korytarz" - do Rosji...

Szef charkowskiej obwodowej administracji Oleg Synegubow w rozmowie z "Ukraińską Prawdą" twierdzi, że Rosjanie mają określoną taktykę do terroryzowania ukraińskiej społeczności. Wiele osób wywieźli do Rosji i odebrali im dokumenty. Odnotowywane są kolejne drastyczne zbrodnie wojenne popełniane przez wojska Putina.

Zdjęcie ilustracyjne
By Photo: Kharkivian (Serhii Petrov). From Wikimedia Commons. License CC BY-SA 4.0.Фото: Kharkivian (Сергій Петров). З Wikimedia Commons. Ліцензія CC BY-SA 4.0, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=115926999

Oleg Synegubow został przywódcą obwodu charkowskiego zaledwie dwa miesiące przed rozpoczęciem wojny na pełną skalę. Wcześniej przez ponad dwa lata pracował jako szef Połtawskiej Obwodowej Administracji Państwowej. Przed rozpoczęciem działalności politycznej, naczelnik obwodu charkowskiego był profesorem nadzwyczajnym w Katedrze Prawa Cywilnego i pełnił funkcję dziekana jednego z wydziałów na Charkowskim Narodowym Uniwersytecie Spraw Wewnętrznych.

Teraz ma jednak inne zadania. W rejonie Charkowa sytuacja jest bardzo trudna.

- Skupiamy się teraz na Izium. Nasze siły zbrojne trzymają tam swoje granice. Na południu wróg próbował przebić się przez naszą obronę, ponieważ potrzebował jeszcze większego korytarza, aby przetransportować swój sprzęt do obwodów Ługańska i Doniecka. I niestety nieprzyjaciel terroryzuje Charków, przeprowadzając uderzenia wieloma systemami ostrzału...

- wymienia Synegubow, dodając:

Rozumiemy, że jeśli osłabimy obronę miasta Charkowa, wróg może to wykorzystać. Dlatego całkowicie trzymamy obronę. Jak tylko poczują słabość w obronie Charkowa, mogą spróbować szturmować miasto. Dlatego niezwykle ważne jest dla nas utrzymanie w dobrym stanie wszystkich pierścieni, wszystkich pozycji obronnych.

- Obecnie nie kontrolujemy 22 wspólnot terytorialnych regionu z 56. Są pod czasową okupacją. Komunikujemy się z tymi osadami. Posiadamy informacje wywiadowcze z tych społeczności lokalnych, które są pod ich wpływem - mówi Synegubow.

Spalona rodzina, torturowany sanitariusz

Co się dzieje na okupowanych terytoriach? Tu często informacje są tragiczne...

- Kiedy wyzwalaliśmy osadę Husarówka, zobaczyliśmy tam, że rodzina została żywcem spalona. Widać było, że sanitariusz został postrzelony w głowę i były na nim ślady tortur. Niestety, rejestrujemy też inne okrucieństwa

- mówi urzędnik. 

Nie jest to tak powszechne, jak w Buczy, ale nie wiemy na pewno, co dzieje się w okupowanym obecnie mieście Izium, gdzie sytuacja humanitarna jest krytyczna. Jeśli dwa tygodnie temu udało nam się coś tam sprowadzić partyzancką pomocą, za co jestem wdzięczny władzom lokalnym i wolontariuszom, to teraz ta szansa została całkowicie zatrzymana. Nie możemy stamtąd wyprowadzać ludzi ani sprowadzać tam pomocy humanitarnej.

- Kiedy wyzwalaliśmy wieś Wilczówka, tam też odnotowywano fakty, nad którymi obecnie pracują organy ścigania, zarówno w kwestii gwałtu, jak i nieludzkiego traktowania okolicznych mieszkańców - dodaje Synegubow. -  Ludzie ze łzami w oczach witali naszych żołnierzy, gdy oczyszczali tę osadę z okupantów. Odnotowujemy wszystkie te fakty, a potem wszystko zależy od organów ścigania.

Rosyjska taktyka na terror

Szef obwodowej administracji Oleg Synegubow twierdzi, że Rosjanie mają określoną taktykę dotyczącą terroryzowania mieszkańców. 

- Po pierwsze, oblegają miasto, doprowadzając je do katastrofy humanitarnej, nie zapewniając ani zielonych korytarzy ewakuacyjnych, ani korytarzy pomocy humanitarnej. Kiedy ludzie zaczynają głodować, zaczynają bawić się w "dobrych gliniarzy" i oferują wyjście. Ale do Rosji

- mówi. 

Powiedziano nam - zgadzamy się na korytarz, ale tam. To jest niedorzeczne. Nie możemy naszymi autobusami wywozić ludzi z terytoriów okupowanych na terytorium agresora. To bzdura.

Jak wskazuje urzędnik, ludziom, którzy wywożeni są na teren Rosji, odbierane są telefony komórkowe i paszporty. Ludziom bardzo trudno jest później opuścić Federację Rosyjską, ponieważ nie mają żadnych dokumentów. - Według naszych danych kilka tysięcy zostało zmuszonych do wyjazdu na terytorium Federacji Rosyjskiej - mówi szef władz obwodowych. Nie wiadomo, co się z nimi dzieje. 

 

 


Źródło: Ukraińska Prawda, niezalezna.pl

#Charków #Ukraina

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo