Tomasz Łysiak dla niezalezna.pl: Zmartwychwstanie Pańskie – czyli światło w mroku 

Wojna to czas mroku i ciemności. Pośród cierpienia, łez i bólu pojawia się jednak światło. Owo światło to blask idący od Chrystusa. Jeśli podamy to światło dalej – Miłość w końcu zwycięży - pisze dla portalu niezalezna.pl Tomasz Łysiak.

Obraz Sebastiano Ricciego, "Zmartwychwstanie"

Na początku Wigilii Paschalnej kapłan celebruje część obrzędu zwanego „liturgią światła”. Od ogniska zapalonego poza świątynią zapala świecę – paschał. Na niej kreśli krzyż oraz greckie litery Alfa i Omega – symbolizujące Chrystusa jako „Początek” i „Koniec”. Gdy płomyk świecy pojawia się w ciemnym kościele wydaje się, jakby w ciemnej nocy nastawał dzień, jakby do strefy ciemności ktoś wniósł radosne promyki Nadziei. Potem następuje moment, który wzrusza wiernych. Ludzie własne świeczki odpalają od płomienia paschału, podając je dalej i dalej. Ogniki „płyną” po kościele, światła jest coraz więcej. Po chwili świątynia skąpana jest w blasku. Gdy potem ruszymy na zewnątrz z radosną procesją to wychodzimy z jasności w kolejny mrok – w noc, która nas otacza. I znów niesiemy ze sobą światło. Oraz słowa radosnych pieśni. Chrystus przezwycięża ciemności.

Ciemność przypłynęła na Ukrainę. Mrok panuje w schronach, w stacjach metra, w zrujnowanych domach. Mrok w zniszczonych miastach i wsiach. Mrok w duszach doświadczonych okrucieństwem. Same obrazy, które do nas dopływają są pełne ciemności – tej, która wyziera z piwnic, w których kobiety i dzieci spędzają długie już tygodnie. Czy światło i nadzieja, idące wraz ze świętami Zmartwychwstania Pańskiego, rozproszą tę najczarniejszą, najboleśniejszą noc? Czy ukoją? Przyniosą ratunek?

A przecież ta najważniejsza treść – przezwyciężenie śmierci, piekła i szatana – jest najlepszym lekarstwem na śmierć i zniszczenie. Na okrucieństwo wojny. 

Światło wkracza w mrok i wyostrza. Wydobywa kontrasty. Ukazuje Prawdę. To światło Dobra, Prawdy i Miłości stoi w ostrym kontraście do tego, co Złe, Podłe, Zdradliwe. Judasz nie uczestniczy w radości Zmartwychwstania. Judasz sam skazuje się na potępienie, sam wkracza w strefę mroku. 

Dlatego tak trudno mi zrozumieć decyzję Papieża, by w trakcie Wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej krzyż Chrystusowy niosły Ukrainka i Rosjanka. Znam interpretację stolicy apostolskiej, wiem, iż ma to stanowić symbol pojednania. Lecz jednak symbol ten zrównuje sprawcę z poszkodowanym, kata z ofiarą. Dwóch było łotrów obok Krzyża. Ten tylko znalazł się w Raju razem z Chrystusem, który się nawrócił. Drugi pozostał w ciemności. 

O świetle mówią Ewangelie. Zmartwychwstanie anonsuje Anioł Pański odziany w szaty „białe jak śnieg” i jaśniejące jak błyskawica. Chrystus zaś woła do Marii Magdaleny: „Mario!”. Ona zaś odpowiada: „Rabbuni!”. „Nauczycielu!”. Trzeba nam usłyszeć Chrystusa. Najpierw usłyszeć, potem uwierzyć. Wtedy otwiera się wszystko to, co Jasne, Dobre i Piękne…

 



Źródło: niezalezna.pl,

 

#Wielkanoc

Tomasz Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo