W mieście pojeździsz dłużej – test Škody Enyaq iV

Škoda wprowadziła w ubiegłym roku na rynek swój największy i jedyny obecnie w gamie samochód elektryczny – Enyaq iV. Testowaliśmy jego zaawansowaną wersją 80x, z dużym akumulatorem o pojemności 82 kWh oraz napędem na cztery koła.

Tomasz Jędrzejowski

Ten crossover klasy średniej produkowany jest na płycie podłogowej MEB, na której grupa Volkswagena buduje również innego „elektryka” czyli Volkswagena ID.4.

Enyaq sprawia z zewnątrz wrażenie napompowanego kombi, zbliżonego swoją wysokością do SUV-ów. Z tym, że jest to w dużej mierze złudzenie. Oto drzwi auta kryją za sobą wyjątkowo wysoki próg, więc auto w środku nie jest wcale tak wysokie, jak się myśli. Pozory mylą.

W środku mamy sporo miejsca dla czterech dorosłych pasażerów, którzy z przodu będą mieli dużo, a z tyłu dość dużo miejsca na nogi. Miejsca nad głowami nie będzie, ze względu na ten trick, o którym napisałem powyżej. Ale z pewnością Enyaq nie jest samochodem ciasnym.

Wyposażenie jest niezłe. W tej wersji mamy i 13-calowy ekran komputera, i dwustrefową klimatyzację, i nawigację i wszelkie systemy bezpieczeństwa i 7 poduszek, ale już za indukcyjną ładowarkę telefonu, czy oświetlenie full led, czy choćby kamerę 360 stopni, Škoda każe sobie słono dopłacać. Kierunek jazdy zmienia się maleńkim przełącznikiem umiejscowionym na tunelu środkowym.

Bagażnik jest ogromny. Ma 585 litrów podstawowej pojemności i jest bardzo dobrze zorganizowany (haczyki, wysuwany hak holowniczy, podwójna podłoga, liczne schowki). Silnik elektryczny najlepiej sprawi się w mieście – tutaj, dzięki systemom odzyskiwania energii i niezbyt szybkiej, miejskiej jeździe – możemy uzyskać zasięg grubo powyżej 500 kilometrów na jednym ładowaniu.

Niestety, mimo, że gabaryty, jazda i wygoda podróżowania nim sprawiają, ze wydaje się ono stworzone do dalekich podróży, to tylko złudzenie. Jadąc w sposób autostradowy, nie możemy po pełnym naładowaniu (ok. 60-80 minut) liczyć na większy zasięg niż 300 kilometrów. Czyli z Warszawy do Poznania raczej nie dojedziemy. No chyba, że będziemy mieć mnóstwo czasu i zdecydujemy się na jazdę miejską z prędkością 60-80 kilometrów na godzinę. Wtedy być może. I to wszystko w aucie za niewiele poniżej ćwierć miliona złotych.

DANE TECHNICZNE:

Silnik elektryczny 82 kWh

Moc 195 kW/265 KM

Przyspieszenie 0-100 km/h 6,9 s.

Moment obrotowy 425 Nm

Prędkość max. 160 km/h

Zużycie energii wg producenta, cykl mieszany ok. 17-18,5 kWh /100 km

Masa własna 2195 kg

Wymiary (dł./szer./wys.) 4649 mm/1879/1616

Pojemność bagażnika 585 – 1710 litrów

Cena od (Enyaq 60 iV 179 KM) 189 300 zł

Samochód testowy ok. 240 000 zł

Wyposażenie m.in. 7 poduszek, klima automatyczna dwustrefowa, ABS, ESP, ESC, system multimedialny, nawigacja, czujniki parkowania z przodu i tyłu, kamera cofania, automatyczna skrzynia biegów, oświetlenie LED Basic, ładowarka telefonu komórkowego w schowku (pakiet Basic z bezkluczykowym dostępem, dźwiękochłonnymi i dodatkowo przyciemnianymi szybami i systemem wykrywania zmęczenia kierowcy za 4350 zł)

 


Źródło: niezalezna.pl

#moto #technologie #innowacje #test #auto

Igor Szczęsnowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo