Jak radzić sobie ze stresem w czasie wojny? Pomóc może… złość

Nie widzę powodu, dla którego nie miałbym wyrazić swojej złości po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, bo wyrzucanie z siebie złości z powodu wojny pomaga, chociażby poprzez inwektywy pod adresem wroga - wyjaśnia psychiatra Jacek Koprowicz, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA w Warszawie.

Zdjęcie autorstwa Pixabay z Pexels

Lekarz zaznaczył, że obrazy rosyjskiego bestialstwa i zbrodni wojennych Kremla m.in. w Buczy oraz w innych miastach wokół Kijowa, są dowodem na zjawisko, które trudno wytłumaczyć. 

Ten świat, który zwariował, doprowadza jednak do sytuacji, że te jednostki chorobowe, które w psychiatrii były niszowe bądź hipotetyczne, w tej chwili są wręcz normą. Myślę tutaj o zaburzeniach adaptacyjnych, które nam towarzyszą w kontekście coraz trudniejszego życia, w obliczu dwóch lat pandemii, a od 24 lutego rosyjskiej inwazji na Ukrainę
- powiedział psychiatra Jacek Koprowicz, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA w Warszawie.

Nie rozpoznajemy jeszcze w Polsce zespołu stresu pourazowego, bo to musi być rzeczywiście traumatyczne doświadczenie, które zgłasza pacjent. To odczucie może dotyczyć na przykład ukraińskich uchodźców, którzy uciekając przed rosyjskimi zbrodniarzami mieli ciągle lęk, czy nie strzeli do nich snajper lub nie uderzy pocisk.
- tłumaczył psychiatra. 

Lekarz zaznaczył, że są sytuacje, tak jak rosyjskie masakry ludności cywilnej, w których nawet psychiatra może postępować nieszablonowo. 

Nie widzę powodu, dla którego nie miałbym wyrazić swojej złości po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, bo wyrzucanie złości z powodu wojny pomaga, chociażby poprzez inwektywy pod adresem wroga. Dlaczego mam nie mówić, że jestem wściekły na to, co rosyjscy mordercy wyprawiają na Ukrainie?
 - podkreślił. 

Nie akceptuję tych okropieństw, więcej, nie akceptuję postawy państw demokratycznych. Ja jestem zły na naszą demokrację za to, że w zetknięciu ze skrajnym złem nie potrafimy zareagować. My ciągle staramy się nadal używać języka dyplomacji wobec Putina nazywając go „panem prezydentem”.
- zwrócił uwagę psychiatra.

Ciągle w skali globalnej nie mówi się o Putinie jak o mordercy. Ja na przykład nazywam Putina „czerwonym ścierwem”. Wciąż jednak używa się wobec bandyty określeń okazujących mu szacunek.
- wskazał. 

Lekarz przyznał, że powiedział niedawno publicznie, iż przywódca Rosji jest chory psychicznie.

 


Źródło: niezalezna.pl, pap

#wojna na Ukrainie

MaŁu
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo