Nie ma czasu na pracę w Senacie, ale na procesy z dziennikarzami już tak. Wkrótce rozprawa Grodzki kontra Sakiewicz

Już w czwartek odbędzie się rozprawa Tomasz Grodzki kontra Tomasz Sakiewicz. Istotą sporu niezmiennie pozostaje sprawa korupcji w szczecińskim szpitalu. Od tej afery marszałek Senatu skutecznie blokuje głosowanie nad pozbawieniem siebie immunitetu, co jest skuteczną ochroną przed usłyszeniem zarzutów. Na pracę w Senacie czasu niekiedy brak, choć tego jest w nadmiarze, gdy mowa o postawieniu dziennikarza przed sądem.

Tomasz Grodzki, Tomasz Sakiewicz
fot. Aleksiej Witwicki, Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Przypomnijmy, że pod koniec 2019 roku media zaczęły podawać informacje o tym, że Tomasz Grodzki - który jako lekarz chirurg zawodowo związany był ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie - kontaktował się w 2016 r. z prof. Agnieszką Popielą ws. wpłaty "na fundację". Po prof. Popieli zaczęli ujawniać się kolejni świadkowie w tej sprawie, co spowodowało, że prokuratura wszczęła śledztwo. W sprawie przesłuchano setki świadków. Zdołano ustalić zdarzenia korupcyjne, z których część nie uległa przedawnieniu.

Po serii publikacji nt. marszałka Senatu, Tomasz Sakiewicz poinformował, że został pozwany przez Tomasza Grodzkiego za „artykuły o ludziach zeznających, że wręczyli mu koperty z pieniędzmi’.

Sprawę kilkukrotnie odraczano; rozprawa zbliża się jednak wielkimi krokami. Już w czwartek (7 kwietnia) o godz. 10.15 w sali 29 w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Woli przy ul. Kocjana 3 odbędzie się rozprawa Tomasz Grodzki kontra Tomasz Sakiewicz.

Marszałek Grodzki konsekwentnie przypomina o swej niewinności, choć - zamiast rozwiać wątpliwości co do swojej przeszłości - sam pozywa dziennikarza przypominającego równie konsekwentnie o całej sprawie.

Na portalu Niezalezna.pl wciąż dostępny jest tzw. licznik Grodzkiego. Ten wskazuje już 380 dni. Dokładnie tyle marszałek Senatu blokuje głosowanie ws. immunitetu.

Między innymi to było powodem, dla którego grupa senatorów zdecydowała się na złożenie wniosku o odwołanie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Między innymi, bo stosunkowo niedawno o polityku Platformy Obywatelskiej zrobiło się głośno jeszcze z innego powodu.

Pod koniec marca br. Grodzki zamieścił na Twitterze nagranie, skierowane do Rady Najwyższej Ukrainy, w którym m.in. przepraszał, że "niektóre firmy w haniebny sposób kontynuują działalność w Rosji, że nadal przez Polskę jadą tysiące tirów na Białoruś" i że "nadal rząd importuje rosyjski węgiel i nie potrafi zamrozić aktywów rosyjskich oligarchów".

"W ten sposób z niedającą się zaakceptować hipokryzją nadal – nawet wbrew intencjom - finansujemy zbrodniczy reżim, który zdobyte pieniądze zużywa na mordowanie niewinnych ludzi"

- mówił marszałek Senatu.

 


Źródło: niezalezna.pl

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo