Gen. Polko dla Niezalezna.pl o atomowym szantażu Putina: „Dla niego byłoby to prawdziwe samobójstwo”

Nawet, gdyby Putin chciał użyć i użył „guzika atomowego”, to jeszcze jest społeczeństwo rosyjskie, które go ceni i szanuje tak długo, jak długo będzie zapewniał bezpieczeństwo, a użycie broni masowego rażenia, Rosjan tego poczucia bezpieczeństwa by pozbawiło, bo łączyłoby się z odwetem. – ocenia w rozmowie z niezalezna.pl były dowódca jednostki specjalnej „Grom”, gen. dyw. Roman Polko. Jak dodaje, „dla Putina byłoby to prawdziwe samobójstwo”.

Gen. dyw. Roman Polko
arch. pryw.

Rosyjska agresja na Ukrainie oprócz nieludzkiego barbarzyństwa najeźdźców, obnażyła także fatalny stan armii Putina oraz poważne braki w rozpoznaniu, dowodzeniu i logistyce. Ofensywa planowana przez Rosjan na kilka dni, wobec bezkompromisowego oporu Ukraińców, zamieniła się w wojnę pozycyjną obliczoną na wyniszczenie. Ostrzeliwane są ukraińskie miasta (w tym głównie cele cywilne) i bezbronni ludzie. Szpitale, świątynie, przedszkola czy szkoły, stały się obiektem wściekłej agresji ruskich żołdaków, którzy w „wolnych chwilach” tradycyjnie plądrują sklepy i domostwa, kradną i gwałcą.  

Komentując brak zdecydowanych działań ofensywnych ze strony rosyjskiej armii, gen. Roman Polko przyznał w rozmowie z niezalezna.pl, że może to być po trosze „kwestia przegrupowania rosyjskich wojsk, gry na czas, a także pewnej niemożności”. – Wszystkiego po trochu. Każda przerwa w boju, to jest czas na odtworzenie zdolności, możliwości bojowych i tak trzeba na to patrzeć. Nie można jednak się upajać tym, że stracili siły. Z tego co się dowiadujemy, Rosjanie ściągają odwody, ściągają bandytów z Syrii i te ich obecne działania są pewnie po to, żeby nie popełnić wcześniejszych błędów – wyjaśnia nasz rozmówca.

- Ofensywa rosyjska po prostu ugrzęzła i sądzę, że teraz szykują oni jednoczesne uderzenie z wielu punktów i dużo mocniejsze. Rosja już wie, że tej wojny nie wygra, ale z pewnością będzie chciała opanować te tereny, które chciałaby sobie zatrzymać, mam na myśli połączenie z Odessą i zablokowanie Ukrainy od strony Morza Azowskiego i Morza Czarnego. Myślę też, że Kijów jest dla nich kluczowy, bo jego zdobycie dałoby Rosjanom lepsze pozycje negocjacyjne do tego pokoju, który jak sądzą Rosjanie, pod presją opinii międzynarodowej Ukraina przyjmie na zasadzie pokoju za wszelką cenę, co jest bardzo niebezpieczne

- tłumaczy.

- To jest to, o czym pisałem jeszcze przed wojną, tzn. scenariusz, żeby terroryście dać jakiś okup w postaci dodatkowych zdobyczy na Ukrainie. To pozwoliłoby Putinowi wyjść z twarzą, chociaż on dawno już nie ma tej twarzy. Pozwoliłby temu zbrodniarzowi wojennemu na pewien sukces, co podchwyciłaby rosyjska propaganda

- dodaje gen. Polko.

Zauważa, że gdyby zabrakło konsekwencji (ze strony Zachodu), „tej solidarności, którą teraz na szczęście mamy”, to Putin zapewne „będzie dążył do odblokowania sankcji i obudowania swoich zdolności”. – Aby, jak każdy dyktator, jak Hitler, kontynuować te agresywne działania, które rozpoczęły się od krwawej rozprawy w Groznym z Czeczeńcami – wyjaśnia.

Komentując propozycję przedstawioną w Kijowie przez Jarosława Kaczyńskiego, dot. utworzenia międzynarodowej misji pokojowej, były dowódca „Gromu” przyznał, że „jeżeli ONZ, OBWE, i inne organizacje międzynarodowe mają mieć jakikolwiek sens istnienia, to w takiej sytuacji jak ta, powinny reagować”. 

- Ja podczas misji w dawnej Jugosławii, w niebieskim berecie z flagą ONZ na głowie wchodziłem między strony konfliktu i udawało się te strony rozdzielać, bo jednak czym innym jest, nawet dla tych żołnierzy-bandytów, których wysyła tam Putin (z wyjątkiem tych z grupy Wagnera czy Kadyrowa, których zatrudnia) strzelać do tego wymyślonego wroga w postaci Ukrainy, a czym innym jest strzelać do ludzi, którzy mają błękitne berety, flagę ONZ, bo wielu Rosjan też w tym błękitnym berecie chodziło

- ocenił gen. Polko.

„Oczywiście, ta misja międzynarodowa, o której mówił premier (Jarosław Kaczyński), aby była skuteczna, musi mieć podwykonawców; nie może być bezradna wobec przemocy, musi dysponować potencjałem, który można by użyć. Podkreślam, raz jeszcze - z punktu widzenia istnienia czegoś takiego, jak ONZ, idea jest słuszna, natomiast niesamowicie trudna do realizacji” – dodaje.

Podkreśla, że problemem nie jest jedynie to, że Rosja jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, ale – jak zauważa – „niektóre kraje nie mają tej determinacji, której nie brakuje tym, którzy są bezpośrednio zagrożeni przez Rosję (mam na myśli państwa, których premierzy byli w Kijowie) i nie przejawiają chęci i woli wsparcia tego projektu, który uważam za właściwy – powiedział nasz rozmówca.

Odnosząc się do argumentacji państw nieprzychylnych polskiej propozycji, które obawiają się eskalacji konfliktu, gen. Polko zacytował słowa Winstona Churchilla wypowiedziane przez niego w 1938 roku - „Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak” – i wojna była. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie – ucina, wskazując jednocześnie, że poprzez takie działania „czynnik szantażu nuklearnego nie zniknie”. 

- Putin zawsze potrafi wymyślić sobie jakieś preteksty, żeby dokonywać kolejnych agresji; cały czas realizuje tę samą strategię zastraszania - od wojny w Czeczenii, poprzez Gruzję, poprzez 2014 rok na Ukrainie - i w tej chwili mamy okazję powiedzieć mu „stop”. Rosyjska armia pokazała, że jest tylko legendą, mitem. Pozostał im tylko czynnik zastraszania nuklearnego 

- tłumaczy nasz rozmówca, zaznaczając jednocześnie, że „użycie atomowego guzika nie jest takie proste”, bo Putin „musiałby mieć zgodę ministra obrony, szefa sztabu generalnego” i „ktoś musiałby jeszcze ten guzik nacisnąć”. 

- Nawet, gdyby chciał go użyć i użył, to jeszcze jest społeczeństwo rosyjskie, które Putina ceni i szanuje tak długo, jak długo będzie zapewniał bezpieczeństwo a użycie broni masowego rażenia Rosjan tego poczucia bezpieczeństwa by pozbawiło, bo łączyłoby się z odwetem. Dla Putina byłoby to już prawdziwe samobójstwo, chociaż wydaje mi się, że po tych zbrodniach których się dopuścił, on i tak jest już skończony

- ocenił były dowódca „Gromu”.

Dopytywany o kwestię ew. dostarczenia Ukrainie myśliwców MIG-29, gen. Polko zaznacza, że „w takich sprawach i w takich sytuacjach, należy jak najmniej mówić i jak najwięcej robić”. - Tyle mogę powiedzieć – dodaje.

- Oczywiście lepiej byłoby, gdyby to robiono wcześniej, ale z drugiej strony trzeba podziękować Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym, bo dzięki ich postawie, Ukraińcy mieli i mają czym walczyć. Można też być dumnym z decyzji Polski, która dostarczyła „Pioruny” [PPZR Piorun – polskie przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe-red.] i trzeba to kontynuować

- wskazuje.

Generał Polko zauważa przy tym niebagatelne znaczenie opinii publicznej, która „naciska na swoich decydentów”. - Okazuje się, że również takie kraje jak Niemcy, które wahały się czy dozbrajać Ukrainę, zdały sobie sprawę, że każda broń, każda amunicja i każde narzędzie walki dostarczane Ukrainie są bronią defensywną. Ukraina jeszcze nie użyła żadnej broni do ataku na Rosję, a jedynie broni własnych domostw – podsumowuje nasz rozmówca.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo