"Gazeta Polska": Moskiewskie szkolenia szefa biegłych od trotylu

"Gazeta Polska" w najnowszym numerze ujawnia, że Roman Jóźwik, kierujący Wojskowym Instytutem Chemii i Radiometrii, którego biegli nie wykryli śladów materiałów wybuchowych na przedmiotach i ubraniach należących do ofiar katastrofy smoleńskiej, jest

arch. GP
"Gazeta Polska" w najnowszym numerze ujawnia, że Roman Jóźwik, kierujący Wojskowym Instytutem Chemii i Radiometrii, którego biegli nie wykryli śladów materiałów wybuchowych na przedmiotach i ubraniach należących do ofiar katastrofy smoleńskiej, jest doktorantem Akademii Wojskowej w Moskwie, oficerem zawodowym, nagradzanym przez PZPR medalami za zasługi.
 
„Rozerwany i nadpalony but, wycinek swetra o wymiarach 16 cm na 18 cm, dwa banknoty o nominałach 50 zł i 100 zł, kawałek ułamanej parasolki, wycinek spodni dżinsowych, nadpalony egzemplarz książki »Śpij mężnie«, wycinek rękawa o wymiarach 17 cm na 13 cm, wycinek nogawki spodni o wymiarach 47 cm na 21 cm" – pierwszą i do tej pory najważniejszą, bo kompletną opinię dotyczącą braku obecności materiałów wybuchowych na powyższych przedmiotach i ubraniach należących do ofiar katastrofy smoleńskiej wydał Wojskowy Instytut Chemii i Radiometrii (WIChiR).
 
Jak ujawnia w najnowszym numerze tygodnik „Gazeta Polska", który dziś trafi do kiosków, stojący na czele Instytutu Roman Jóźwik w okresie PRL-u był częstym gościem w Moskwie.
Jego pobyty opłacane były przez MON. W 1976 r. Sztab Generalny skierował Jóźwika do Związku Sowieckiego na trzyletnie, gruntowne przeszkolenie. Do Polski wrócił z dyplomem doktoranckich studiów Akademii Wojskowej w Moskwie.
 
Wcześniej, pod koniec lat 60., mimo że młody porucznik dopiero od czterech lat odbywał służbę wojskową, Oddział Wojskowych Spraw Zagranicznych Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego wysłał go z misją wojskową na Węgry, do Rumunii i Moskwy.
 
Z dokumentów, do których dotarła „Gazeta Polska" wynika także, że Roman Jóźwik pełnił w PZPR funkcję kierownika grupy partyjnej.
Doceniany przez władze PRL-u może się poszczycić m.in. złotym i srebrnym Krzyżem Zasługi oraz licznymi medalami resortowymi.
 
Opinia WIChiR została załączona do raportu Jerzego Millera i to właśnie na nią powołuje się dr Maciej Lasek, zapewniając, że w Tu-154M nie doszło do wybuchu. Opinia wydana przez biegłych z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii pokrywa się z ustaleniami Rosjan, którzy w ekspertyzie z 12 kwietnia 2010 r. wykluczyli obecność materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M.
 
Więcej informacji na ten temat w najnowszych numerze tygodnika "Gazeta Polska"

 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Katarzyna Pawlak,Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo