Niemcy wstrzymują Nord Stream 2. Dr Lachowski dla niezalezna.pl: Kanclerz Scholz zostawił sobie furtkę

Oświadczenie kanclerza Niemiec Olafa Scholza, zawieszające proces certyfikacji Nord Stream 2 to bardzo ważny krok, ale pamiętajmy, że odstąpienie od certyfikacji nie oznacza końca projektu. To zostawienie sobie przez kanclerza pewnej furtki, jeśli Putin by się zatrzymał - ostrzega w rozmowie z niezalezna.pl dr Tomasz Lachowski (Uniwersytet Łódzki, redaktor naczelny Obserwatora Międzynarodowego).

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

W poniedziałek prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret o uznaniu separatystycznych "republik ludowych" - Donieckiej i Ługańskiej na wschodzie Ukrainy. Putin i przywódcy separatystów w Donbasie podpisali też umowy o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy z Rosją. Rosyjski przywódca wygłosił w poniedziałek wieczorem ponadgodzinne orędzie, w którym nazwał Ukrainę "nieodłączną częścią" historii Rosji i jej przestrzeni kulturowej. Jak podał we wtorek w nocy Reuters, Putin wydał rozkaz wojskom rosyjskim wkroczenia na terytorium wschodniej Ukrainy.

- Z perspektywy prawa międzynarodowego akt agresji trwa już osiem lat

- mówi nam dr Tomasz Lachowski z Uniwersytetu Łódzkiego precyzując, że „rozpoczął się wraz z aneksją Krymu, walkami na Donbasie, które "z ukrycia" były wspierane przez Federację Rosyjską”.

- Doskonale zdajemy sobie sprawę, że przez te osiem lat wojska rosyjskie były już w samozwańczych republikach. Jest na to dużo dowodów. Mówiąc o agresji, ona cały czas trwa. To, co widzimy od wczoraj - od momentu uznania tych dwóch bandyckich reżimów - to kolejna odsłona - zaznacza na początku nasz rozmówca.

Idą po więcej?

- Z szaleńczej perspektywy pseudo-prawa Kremla kluczowe jest to, jak w jakich granicach to uznanie się dokonało - zauważa dr Lachowski i podaje, że „do tej pory padają różne sprzeczne sygnały”. - Z doniesień źródeł kremlowskich wynika, że uznane będą te mniejsze terytoria, zajmowane obecnie przez nielegalne podmioty. Sami przedstawiciele tych quasi-republik ogłosili zaś roszczenia co do pozostałych części obwodów donieckiego i ługańskiego, które teraz są przez Kijów kontrolowane - ostrzega przed linią rozgraniczenia „republik” a Ukrainą.

Inwazja Rosji na terenach samozwańczych republik poszerzy terytorium strefy wpływów Kremla, zbliżając ją do położonego na południu zaanektowanego w 2014 roku Krymu. Dr. Lachowskiego pytamy, czy dojdzie do kolejnej agresji wzdłuż wybrzeża Morza Azowskiego, co dla Rosji oznaczałoby utworzenie „języka” oplatającego Ukrainę od wschodu.

Dalsza część tekstu pod mapą

(mapa za CBS News; modyfikacja: niezalezna.pl)

- Mariupol jest potencjalnie kolejnym elementem inwazji. To miasto ma większe znaczenie z perspektywy strategicznej. Znajduje się tam ważny port, wychodzący na Morze Azowskie - stanowi swoisty pomost lądowy, łączący Rosję - poprzez te quasi-republiki - aż do Krymu, a potencjalnie do Naddniestrza, jeśli Rosja zdołałaby zająć Odessę i cały obwód odeski - tłumaczy dr Lachowski.

Nasz rozmówca „nie wyklucza niestety kolejnych kroków ze strony Rosji”, bo - jak tłumaczy - „ta polityka, którą stworzono już lata temu, a której nieudaną próbę realizacji obserwowaliśmy osiem lat temu, nie została wyrzucona do kosza”. - Jest sukcesywnie realizowana. Krok uznania quasi-republik z jednej strony niewiele zmienia. W mniemaniu Rosji, sankcjonuje to, co już było - okupację przez Rosję tych dwóch obszarów - dodaje.

Sankcje powstrzymają Putina?

Odnosząc się do zapowiedzi sankcji ze strony Zachodu ostrzega, że oświadczenie kanclerza Niemiec Olafa Scholza, zawieszające proces certyfikacji Nord Stream 2, „to bardzo ważny krok, ale pamiętajmy, że odstąpienie od certyfikacji nie oznacza końca projektu”. - To zostawienie sobie przez kanclerza pewnej furtki, jeśli Putin by się zatrzymał - dodaje.

- Na pewno sektory finansowy, bankowy czy energetyczny to dobry kierunek sankcji. Te, które jeszcze wczoraj padły z ust prezydenta Joe Bidena, są daleko niewystarczające. Kluczem jest to, żeby sankcje objęły sektory: bankowy, finansowy i energetyczny. Z tego się kreuje budżet państwa, armii wszystkie zasoby Federacji Rosyjskiej - tłumaczy akademik UŁ.

Fiasko dyplomacji?

Pytany o komunikat prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, jakoby Kijów miał rozważać zerwanie stosunków dyplomatycznych z Rosją, odpowiada:

„zerwanie stosunków dyplomatycznych oznacza, że państwa nie utrzymują w swoich państwach placówek dyplomatycznych. W istocie nie ma możliwości dwustronnego dialogu. Samo zerwanie tych stosunków nie przekłada się na umowy międzynarodowe, na traktaty, których stronami są te państwa”.

- Ten ruch ma znaczenie bardziej polityczne. Wołodymyr Zełenski nie wyobraża sobie, by spotkać się z Władimirem Putinem bez obecności innych partnerów - oczywiście w pewnym horyzoncie czasowym. Kiedy państwa zrywają stosunki, wielokrotnie dochodzi jednak do kontaktów nieoficjalnych. Zrealizowanie takiej zapowiedzi pokazałoby na użytek wewnętrzny, że Zełenski jest twardym prezydentem, który podejmuje stanowcze kroki wobec Federacji Rosyjskiej - podsumowuje.

 


Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo