Lipiński dla niezalezna.pl: W PiS nie ma wewnętrznych konfliktów

W głosowaniu nie chodziło o to, żeby umacniać czy potwierdzać pozycję prezesa, bo w PiS nie żadnego kryzysu wewnętrznego. Byłoby to niezbędne, gdybyśmy mieli jakieś napięcia czy konflikty. U nas tego nie ma – stwierdził w rozmowie z portalem niezalez

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
W głosowaniu nie chodziło o to, żeby umacniać czy potwierdzać pozycję prezesa, bo w PiS nie żadnego kryzysu wewnętrznego. Byłoby to niezbędne, gdybyśmy mieli jakieś napięcia czy konflikty. U nas tego nie ma – stwierdził w rozmowie z portalem niezalezna.pl, podczas IV kongresu partii w Sosnowcu, Adam Lipiński, wiceszef Prawa i Sprawiedliwości. 

- Na tylu delegatów tych kilkanaście głosów, których nie oddano na kandydaturę Jarosława Kaczyńskiego, to niewielki procent. Partia polityczna to ogromna organizacja społeczna. Występują lokalne konflikty. Ludzie mogą mieć pretensję o różne decyzje kierownictwa partii. Zawsze znajdzie się jakaś grupa osób niezadowolonych z takiego, a nie innego zarządzania. Ale liczba tych niezadowolonych, jak widać po wyniku głosowania, jest znikoma – stwierdził  Lipiński. 

Jak dodał, dziwi się "jakimkolwiek wątpliwościom osób, które myślą, że mogłoby być inaczej i kto inny miałby stanąć na czele Prawa i Sprawiedliwości". - To Jarosław Kaczyński zakładał tę partię i po tylu latach wynik poparcia, jakie po raz kolejny otrzymał od delegatów, potwierdza, że jest bezkonkurencyjnym liderem PiS - powiedział poseł Lipiński. 

Jak podkreślił, nie chodziło o to żeby umacniać czy potwierdzać pozycję prezesa, bo w PiS nie żadnego poważnego kryzysu wewnętrznego. - Byłoby to niezbędne, gdybyśmy mieli jakieś napięcia czy konflikty. U nas tego nie ma - zapewnił wiceszef PiS.

Komentując równoległą konwencję Platformy Obywatelskiej, która odbyła się w oddalonym o kilkanaście kilometrów od Sosnowca Chorzowie, Lipiński podkreślił, że "nie chciałby się wyzłośliwiać", kiedy usłyszał od naszego dziennikarza o zjeździe rządzącej partii w budynku ogrodzonym wysokim parkanem i pilnowanym przez zastępy policji, a nawet polewaczki. Przyznał jednak, że brzmi to kompromitująco wobec słów premiera Donalda Tuska, które padły w sobotę z mównicy. Szef rządu podkreślał, jak ważne jest otwarcie się na obywateli.

 - Platforma zaczęła się bać Polaków. Widać też, że doszło do zmiany postrzegania polityki w Polsce. Ludzie już nie boją się krytykować PO. Mają odwagę formułować głośno swoje zdanie. Dał temu wyraz przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda, występując podczas Kongresu PiS (Chodzi o mocne słowa, które padły z ust lidera "S": "Premier to tchórz i kłamca" – red.) - zaznaczył wiceszef klubu PiS. 

-  Z ust polityków takie słowa raczej nie padają, ale szef ruchu społecznego mógł sobie na to pozwolić - podkreślił poseł Lipiński. 

Polityk, komentując piknikową atmosferę konwencji PO, podczas której delegaci dostawali bony na gofry i rurki z kremem, zauważył, że z jednej strony "widać w PO ciągłe uzależnienie od PR, a z drugiej przeświadczenie, że nie może ich nic skruszyć". - Ciągle wierzą w tę swoją teflonowość, ale spadek poparcia dla Platformy staje się już faktem - powiedział Adam Lipiński.
 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

Katarzyna Pawlak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo