Demokraci nie chcą już nakazów noszenia maseczek. Wszystko przez... wybory?

Kolejni demokratyczni gubernatorzy wycofują się z restrykcji covidowych, zwłaszcza z nakazu noszenia maseczek. Dla wszystkich jest jasne, że dzieje się tak z powodu zbliżających się wyborów, w których lewicy grozi utrata władzy. Kolejne sondaże pokazują, że wyborcy mają dość restrykcji, co wymusza pewne decyzje polityczne.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

W USA walka z pandemią odbywa się w mocno zdecentralizowany sposób, a restrykcje są mocno różne w zależności od stanu lub nawet miasta. Dosyć szybko zaczęła być widoczna pewna prawidłowość. W miejscach rządzonych przez Republikanów restrykcje były mniej dotkliwe i zaprojektowane w sposób, który był mniej szkodliwy dla gospodarki. Republikańskie stany szybciej się również z nich wycofały, a dwóch gubernatorów – Kirsti Noem z Południowej Dakoty i Ron DeSantis z Florydy – zdobyli dzięki swojemu liberalnemu podejściu ogromną popularność i są uznawani teraz za faworytów w wyścigu do Białego Domu. W lewicowych stanach, jak Nowy Jork czy Kalifornia, restrykcje były znacznie bardziej dotkliwe i długotrwałe. 

Administracja Bidena również przyjęła taktykę zdecydowanej walki z pandemią. Centrum Kontroli i Zwalczania Chorób (CDC) rekomendowało takie restrykcje jak obowiązek noszenia maseczek czy ograniczenie liczby uczestników zgromadzeń. Sam Biden natomiast wprowadził nakaz szczepień wśród pracowników federalnych i żołnierzy oraz próbował go wprowadzić za pośrednictwem zajmującej się BHP w pracy agencji OSHA. Wielu komentatorów zauważa jednak, że teraz nawet Demokraci wycofują się z tej strategii.

Wielu demokratycznych gubernatorów ogłosiło w tym tygodniu, że wycofują się z części lub całości restrykcji dotyczących noszenia maseczek. Gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul ogłosiła, że jej stan zrezygnuje z wymogu noszenia maseczek przez osoby niezaszczepione w zamkniętych przestrzeniach publicznych, jak sklepy czy restauracje. Nadal będzie jednak obowiązywał nakaz noszenia ich przez uczniów w szkołach. Hochul powiedziała, że ich zdaniem decyzje o obowiązku noszenia maseczki powinny podejmować poszczególne hrabstwa, miasta i firmy a nie władze stanowe.


 
Hochul nie jest jedyną lewicową gubernator, która zmieniła ostatnio zdanie w sprawie pandemii. Gubernator Kalifornii Gavim Newsom poinformował w poniedziałek, że nakaz noszenia maseczek przez zaszczepionych przestanie obowiązywać 15 lutego, chociaż nadal będzie obowiązywał niezaszczepionych. Gubernator Oregonu Kate Brown zapowiedziała zniesienie nakazu noszenia maseczek nie później niż 31 marca. Gubernator Delaware John Carney zdecydował, że nakaz noszenia maseczek przestanie obowiązywać 11 lutego, a w szkołach 31 marca. Zniesienie wkrótce tego nakazu zapowiedział też gubernator Connecticut Ted Lamont.

Powody tej nagłej zmiany kursu są oczywiste. W listopadzie odbędą się w USA wybory. Wielu demokratycznych gubernatorów będzie musiało w nich walczyć o reelekcję, a ci którzy nie będą mogli w nich wystartować z powodu limitu kadencji nie chcą, żeby ich stanowisko zostało przejęte przez Republikanina. Tymczasem większość Amerykanów, jak pokazują kolejne sondaże, ma już dosyć restrykcji covidowych. W niedawnym sondażu wykonanym przez Uniwersytet Monmoutha aż 70% respondentów stwierdziło, że już czas przestać walczyć z pandemią i wrócić do normalności. W tym samym sondażu zaledwie 43% respondentów oceniło pozytywnie to, jak Biden z nią walczy, co do niedawna było najmocniejszym punktem jego prezydentury, a 53% oceniło jego wysiłki negatywnie.

O tym, że chodzi o wybory może świadczyć też fakt, że restrykcje zniosły jako pierwsze tzw. swing states – stany rządzone wprawdzie przez lewicę, ale na tyle mało lewicowe, że prawica ma realistyczne szanse je przejąć. Gubernator Michigan Gretchen Whitmer wprowadziła w 2020 roku bardzo silne restrykcje, łącznie z zakazem sprzedaży towarów które nie są niezbędne, ale zrezygnowała z większości z nich już latem zeszłego roku. Podobnie zrobił gubernator Kolorado Jared Polis, który podobnie jak Whitmer skupia się teraz na promowaniu szczepień. Gubernator Pensylwanii Tom Wolf powiedział w grudniu, że o restrykcjach powinny decydować lokalne społeczności. Wiele osób zauważyło, że kiedy to samo mówili wcześniej Republikanie, to lewica ostro ich atakowała, a niecały rok temu Biden stwierdził, że to „neandertalskie myślenie”. 

Amerykańscy politolodzy mówią już wręcz o „efekcie Youngkina”. Glenn Youngkin to polityk Republikanów, któremu w listopadzie – mimo jakiegokolwiek doświadczenia politycznego – udało się pokonać w wyborach gubernatora Wirginii niezwykle wpływowego Demokratę Terriego McAuliffe'a. Po tej niespodziance wyborczej mówiono, że Demokraci przegrali bo nie stanęli po stronie rodziców, którzy nie chcieli, aby ich dzieci były nauczane w szkołach marksistowskiej Krytycznej Teorii Rasy. Badanie wykona przez powiązany z Demokratami think-tank Third Way wykazało jednak, że dla niezdecydowanych wyborców, którzy dali Youngkinowi zwycięstwo, ważniejsza była kwestia restrykcji covidowych. 

Ten trend wyraźnie podłapali też Demokraci z Izby Reprezentantów, których w listopadzie czeka ciężka walka o utrzymanie większości. „Plan Demokratów walki z Covid działa – liczba infekcji spada a szczepionki są powszechnie dostępne” - napisał na Twitterze kongresman Patrick Maloney, który jest szefem komisji odpowiedzialnej za kampanie wyborcze Demokratów walczących o reelekcję - „Teraz nadszedł czas, aby oddać ludziom ich życia”. W podobnym tonie wypowiedziała się też spiker Izby Nancy Pelosi. „To śmieszne jak Demokraci w całym kraju naraz pozbywają się nakazu noszenia maseczek” - skomentował republikański kongresman Ralph Norman - „Zupełnie, jakby zbliżały się wybory”. 

 

 



Źródło: AP, Fox News

#maseczki #koronawirus #restrykcje #USA

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo