Wypowiedź Donalda Tuska na temat Polskiej Grupy Energetycznej spowodowała ostry spadek wartości spółki oraz wszystkich indeksów warszawskiej giełdy. Zdenerwowani inwestorzy mówią wprost, że mogło dojść do manipulacji kursem energetycznej spółki i domagają się interwencji Komisji Nadzoru Finansowego.

Premier nie pomaga Giełdzie Papierów Wartościowych – uważają analitycy rynku kapitałowego. Na warszawski parkiet, któremu ostatnio wiodło się najgorzej w regionie, spadają kolejne ciosy. Po panice wywołanej rządowymi planami wobec otwartych funduszy emerytalnych na GPW odnotowano kolejną zapaść, tym razem spowodowaną wypowiedzią Donalda Tuska o zaangażowaniu się grupy energetycznej PGE w rozbudowę elektrowni w Opolu. Po ogłoszeniu przez premiera tych planów, akcje spółki natychmiast straciły na wartości aż 7 proc. W ciągu dnia straty pogłębiły się do 10 proc., osiągając cenę najniższą w historii, czyli 14,70 zł.

Wystąpienie Tuska zapowiadające zaangażowanie PGE w opolską inwestycję to kolejna – po publikacji planów względem OFE – informacja rządu, po której załamuje się rynek. Po jej ogłoszeniu inwestorzy na wszelki wypadek zaczęli również wyprzedawać akcje innych spółek z udziałem skarbu państwa – Telekomunikacji Polskiej, PKN Orlen, Lotosu czy PGNiG oraz węglowej Bogdanki – a indeks WIG20, na którym notowane są największe firmy, spadł do poziomu, na jakim ostatnio był blisko rok temu.

Zdaniem giełdowego analityka Jacka Frączyka ostatni tydzień pokazuje, jakby giełda przeszła na ręczne sterowanie. Możliwe, że ma to związek z polityką. W sobotę i niedzielę Platforma Obywatelska organizuje w Katowicach swoją konwencję. Zapowiedź powrotu do budowy dwóch nowych bloków energetycznych w Opolu może mieć na celu poprawę nie najlepszych notowań partii Tuska na Śląsku.

Więcej na ten temat w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"