Polska 2050 atakuje PiS za "prorosyjskie sojusze". Tymczasem sami są w eurofrakcji z rusofilami

- Jakiekolwiek sojusze z prorosyjskimi partiami w Europie Zachodniej można nazwać dywersją. To zwiększanie zagrożenia, które i tak jest wobec nas bardzo wysokie - podkreślił przewodniczący Polski 2050 Michał Kobosko, krytykując udział premiera Mateusza Morawieckiego na kongresie w Madrycie. Tymczasem Polska 2050 jest w liberalnej eurofrakcji "Odnówmy Europę", w której nie brakuje miłośników putinowskiej Rosji.

Otwarte Klatki, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons

Według Koboski uczestnicy madryckiego kongresu "to wspólnota partii politycznych, z którymi poważnym polskim siłom politycznym, nie powinno być po drodze". "Dla nas to jest kwestia naszego bezpieczeństwa, naszej racji stanu, naszej przyszłości. Dzisiaj jakiekolwiek sojusze z partiami, które są prorosyjskie w Europie Zachodniej, można wręcz nazwać dywersją. To jest zwiększanie zagrożenia, które i tak jest wobec nas bardzo wysokie" - powiedział Kobosko. "Krytykujemy to postępowanie pana premiera Morawieckiego" - dodał

Polska 2050 należy do "Odnówmy Europę", europejskiej frakcji politycznej liberałów. Należy do niej też holenderskie ugrupowanie VVD, którego najbardziej znaną ostatnio działaczką jest Cora van Nieuwenhuizen - minister infrastruktury i gospodarki wodnej w rządzie Marka Ruttego, a potem minister gospodarki i polityki klimatycznej. W 2021 r. Holenderka zrezygnowała z pracy rządowej i została lobbystką koncernów budujących Nord Stream 2: rosyjskiego Gazpromu i holenderskiego Shella. Zarabiać ma 250 tys. euro miesięcznie za dwa dni pracy w tygodniu.

Prominentnym członkiem eurogrupy "Odnówmy Europę" jest niemiecka liberalna FDP. Przewodniczący tej partii Christian Lindner powiedział w 2017 r. tygodnikowi "Focus", że jeśli Rosja zrezygnuje z manewrów wojskowych Zapad, to Zachód powinien umożliwić jej powrót do grupy najbardziej uprzemysłowionych państw świata G8. I dodał: "Lepiej jest rozmawiać z Putinem, niż rozmawiać o nim. Powinniśmy stworzyć Putinowi możliwość wyjścia ze ślepej uliczki konfliktu". Nieco wcześniej szef FDP twierdził, że „Niemcy powinny zaakceptować rosyjską aneksję Krymu w 2014 r. jako trwałe prowizorium”, wezwał też do zniesienia sankcji nałożonych na Rosję. Wypowiedzią tą Lindner zrobił prawdziwy prezent Putinowi i jego mediom, które ogłosiły, że „europejscy politycy uznają Półwysep Krymski jako de facto rosyjski” (kremlowska agencja prasowa RIA Nowosti), i że „Niemcy chcą stawić czoła Trumpowi i uznać Krym jako część rosyjskiego terytorium”. 

To nie wszystko. Po rosyjskim ataku gazowym na Siergieja Skripala w Salisbury jeden z czołowych polityków FDP Wolfgang Kubicki uznał, że zamach ten był... zachodnim spiskiem. „NATO potrzebuje wroga, by uzasadnić swą egzystencję” - stwierdził. Wówczas nawet prounijny i liberalny portal „Politico” określił część polityków FDP mianem „rusofilów”.

Do niedawna funkcję szefa ALDE - poprzednika "Odnówmy Europę" - pełnił były belgijski premier Guy Verhofstadt, znany z licznych ataków na prawicowy polski rząd. „W Europie jest piąta kolumna: cheerleaderki Putina, które chcą zniszczyć Europę i liberalną demokrację od wewnątrz. Le Pen, Wilders, Farage, Orbán, Kaczyński, Salvini korzystają z rosyjskich pieniędzy i danych wywiadowczych” - twierdził Belg w jednym z wpisów w mediach społecznościowych. Dziś Verhofstadt należy właśnie do "Odnówmy Europę", a więc jest sojusznikiem partii Koboski i Hołowni.

W 2018 r. portal Politico Europe ujawnił, że Verhofstadt jest powiązany z aferą "Paradise Papers", dotyczącą lokowania pieniędzy w rajach podatkowych. Chodzi o belgijską firmę Exmar, w której władzach w latach 2010-2016 zasiadał belgijski polityk. Roczne sprawozdanie tego przedsiębiorstwa żeglugowego pokazuje, że Verhofstadt zarabiał tam 60 tys. euro rocznie. Według dokumentów opublikowanych w ramach akcji "Paradise Papers" Exmar ma spółkę-córkę Exmar Offshore, zarejestrowaną na... Bermudach. Została ona założona w 1997 r. i zajmuje się m.in. energetyką.

Ale pobieranie pieniędzy od podmiotu, mającego spółkę-córkę w rajach podatkowych, to tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Exmar - i to w czasie, gdy Verhofstadt pobierał w niej wynagrodzenie - handlowała bez żadnych skrupułów z rosyjskim Gazpromem. Jak pisał portal blogpublika.com, cytując branżowy lloydslist.com: "Firma Exmar już w listopadzie 2013 r. zawarła z Gazpromem umowę na dostarczanie Gazpromowi 500 tys. ton rocznie skroplonego gazu ziemnego poprzez firmę Pacific Rubiales Energy Corp." 

Verhofstadt wykonywał wobec Kremla przychylne gesty także jako premier Belgii. W marcu 2007 r. odwiedzał Moskwę, składając wizytę zarówno u Władimira Putina, jak i w siedzibie Gazpromu. Belgijska delegacja poprosiła wówczas wprost, by kraj ten stał się „węzłem” tranzytowym rosyjskiego gazu w Europie Zachodniej. Sam Verhofstadt mówił wówczas rosyjskiej agencji Interfax: „nie miałbym nic przeciwko, gdyby Gazprom zdecydował się nabyć infrastrukturę od belgijskiej spółki Distrigaz zajmującej się dystrybucją gazu”. Belg deklarował też wtedy:

„Inna duża spółka dystrybucyjna w Belgii, Fluxys, planuje zbudować wspólnymi siłami z Gazpromem wielkie podziemne składowisko rosyjskiego gazu w Poederlee, który byłby dystrybuowany do Belgii i sąsiednich krajów”.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

Grzegorz Wierzchołowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo