Rosyjska enklawa w Polsce. Tajemnice miasta Emila Cz.

Z jednej strony półświatek gangsterów, przemytników i biznesmenów powiązanych z rosyjskimi służbami, z drugiej - współpracująca z Rosjanami uczelnia, z którą związani są dziennikarz wydający gazetę nagrodzoną przez ambasadora Rosji, generał od afery z raportem WSI oraz rzecznik Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej, którego żona wychwalała "gościnność przyjaciół z Rosji". To właśnie w Bartoszycach - mieście położonym 17 km od granicy z obwodem kaliningradzkim - mieszkał i dorastał dezerter Emil Cz.

arch./Szymon Siarkowski, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons

"Patologia", "niezdara", "margines" - tak o Emilu Cz. mówią mieszkańcy Bartoszyc, którzy znali najsłynniejszego polskiego dezertera. Nazwisko Cz. jest w tym mieście popularne, czego nie wiedzieli internetowi "detektywi" łączący niesłusznie zdrajcę z nazywającym się tak samo naczelnikiem jednego z wydziałów bartoszyckiej policji. 

W rzeczywistości Emil Cz. nie miał żadnych "pleców". Skazany niedawno prawomocnie za znęcanie się nad własną matką żołnierz po skończeniu szkoły średniej imał się różnych zajęć, ale nigdzie nie mógł zadomowić się na dłużej. W końcu - jak wielu chłopaków z Bartoszyc - wybrał wojsko.

Pruszków, Rosja i Marks

Trudno uwierzyć, ale do 2017 r. w Bartoszycach - stolicy powiatu - istniała ulica... Karola Marksa. Nazwę zmieniono dopiero po burzliwych debatach, a nowym patronem został Andrzej Wajda - propozycja "ulicy rotmistrza Pileckiego" była zbyt kontrowersyjna i została przez radnych odrzucona, choć podpisało się pod nią więcej bartoszyczan niż pod wnioskiem z nazwiskiem reżysera.

- Taki tu mamy "klimat". Bliskość Rosji, postkomunistyczne układy, majątki zbudowane na dziwnych powiązaniach i szemranych interesach - mówi nam jeden z mieszkańców, były działacz "Solidarności".

Przez całe lata 90. Bartoszyce "obstawione" były przez gang pruszkowski, o którego związkach z mafią rosyjską (tzw. mafia sołncewska) powstało już wiele publikacji. -

Przemyt, mafia i cinkciarstwo były tu od 1986 r., czyli od zapomnianego dziś porozumienia między PRL a ZSRR w sprawie tzw. uproszczonego przekraczania granicy. Bezledy i Bartoszyce to był dla gangów teren operacyjny, bawiono się za to w Mikołajkach i Giżycku, a towary szły na Gdańsk i do Niemiec albo na Warszawę. W Olsztynie Pruszków miał rezydenta, potem znanego lokalnego biznesmena, który w latach 80. zaczynał właśnie jako handlarz walutą i doskonale znał Bartoszyce-Bezledy. To on pomógł rozkręcić polsko-rosyjski biznes na przejściu - mówi "GP" emerytowany policjant z Olsztyna.

Właśnie w Bartoszycach "Pruszków" zaliczył głośną w całym kraju wpadkę. Jeden z założycieli gangu, Czesław B. "Dziki", porwał tam w 1993 r. wraz z innymi bandytami warszawską ciężarówkę przewożącą setki kartonów papierosów. Uprowadzono też kierowcę. Po akcji - lekkomyślnie - "Dziki" zameldował się pod własnym nazwiskiem w jednym z mazowieckich moteli, nie spodziewając się, że właściciele firmy od pojazdu zgłoszą sprawę na policję, a ta zacznie działać. B. został zatrzymany, a po procesie skazany na 5 lat więzienia. 

- Do dziś z przemytu, z różnych przygranicznych nielegalnych i półlegalnych interesów, żyje tak naprawdę połowa miasta. W latach 90. i nawet później, gdy szalało tutaj 30-procentowe bezrobocie, można było albo stąd wyjechać, albo robić "na granicy". Młodzi ludzie zaczynali od dorabiania sobie przewożeniem papierosów, alkoholu albo benzyny, poznawali przy tym Rosjan, wsiąkali w to. Jeśli ktoś miał większe ambicje, to podczepiał się pod gangi albo dogadywał "biznes" z Ruskimi, bo tylko "zorganizowani" mogli zajmować się narkotykami i kradzionymi autami. Rosjanie z kolei przy pomocy Polaków wchodzili w nieruchomości na Mazurach i Gdańsku, zakładali u nas na "słupy" spółki handlowe albo transportowe, zaczęli dbać o pozory legalności

- wyjaśnia nasz rozmówca z policji.

Od czasu do czasu ktoś tracił życie, np. w 1998 r. w podolsztyńskim Kabornie handlarz sprowadzanymi z Ameryki Płd. narkotykami Waldemar K. zastrzelił dwóch rosyjskich mafiosów, którzy wcześniej w tym samym miejscu sami zlikwidowali gangstera z Krasnodaru Michaiła G. i jego żonę, a w 2000 r. pod Olsztynkiem rosyjscy gangsterzy zamęczyli na śmierć po okrutnych torturach Polaka - właściciela lokalnego baru. Ale oficjalnie żadnego problemu z rosyjską infiltracją Bartoszyc oraz Warmii i Mazur niemal nikt nie dostrzegał. Strzelaniny, zamachy na celników z Bezled (tylko w 2009 r. doszło do dziesięciu takich napaści), morderstwa odnotowywano, ale tylko w sensacyjnym tonie - nie wypadało bowiem dodawać, że przestępczość zorganizowana ze Wschodu ma zapewnioną "kryszę" rosyjskich służb specjalnych. 

Ale do Rosji jest w Bartoszycach blisko nie tylko chłopakom "z ulicy", ale i studentom.

Generał od Komorowskiego i obrońca Sowietów

 - Jeśli ktoś chce zostać w mieście lub w powiecie, ale marzy o wyższym wykształceniu, a nie pracy "przy granicy", zostaje mu tylko Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa. Na początku było trochę zdziwienia, że nie powstało nic związanego z rolnictwem czy turystyką, tylko z bezpieczeństwem, ale wszyscy przeszli nad tym do porządku dziennego

- mówi "GP" bartoszyczanin z dawnej "Solidarności".

Filia poznańskiej Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa (WSB) w Bartoszycach, działająca od 2014 r., oferuje studia I stopnia na kierunkach "bezpieczeństwo publiczne" i "pedagogika" - i jest jedyną wyższą uczelnią w tym mieście.

Kogo możemy znaleźć wśród wykładowców bartoszyckiej WSB? M.in. generała broni prof. Józefa Buczyńskiego, który od 1979 r. pracował w Zarządzie Informatyki Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Jego nazwisko pojawia się w tzw. aferze marszałkowej, albowiem według Bronisława Komorowskiego to właśnie poprzez Buczyńskiego polityk PO nawiązał kontakt z oficerem WSI Aleksandrem Lichockim w sprawie aneksu do raportu o WSI. Na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości w 2008 r. Antoni Macierewicz mówił:

"[Lichocki] zwraca się do pana Komorowskiego po uprzednim wprowadzeniu przez generała Buczyńskiego, kilka dni wcześniej. To nie jest przecież tak, panie prokuratorze, że pan Lichocki przychodzi z ulicy, do czego by oczywiście, gdyby przyszedł na dyżur poselski, miał prawo, tak jak miał prawo przyjść do każdego z nas. Nie, on jest wcześniej umówiony, i, co więcej, umówiony w sprawie interesującej pana marszałka Komorowskiego. To pan Buczyński bardzo dokładnie relacjonuje Komorowskiemu, że to jest jego osobista sprawa".

Buczyński jest też członkiem Klubu Generałów, kierowanego przez takie postacie jak gen. Roman Harmoza, który od 1978 do 1980 r. studiował w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRS im. K. Woroszyłowa w Moskwie, czy gen. Józef Flis, który na studiach wojskowych w Związku Sowieckim spędził w sumie prawie pięć lat (wśród wojskowych skupionych w Klubie są lub byli m.in.: gen. Franciszek Puchała – jeden z głównych planistów stanu wojennego, autor paszkwili atakujących płk. Ryszarda Kuklińskiego; gen. Roman Misztal – wieloletni szef komunistycznego wywiadu wojskowego, który zwalczał opozycję demokratyczną; gen. Zbigniew Nowak – wieloletni wiceminister obrony narodowej PRL, zastępca gen. Jaruzelskiego).

W gronie kadrze naukowej WSB znajdujemy również Tadeusza Iwińskiego - znanego polityka SLD, od 1967 do 1990 r. działacza PZPR. W jednym z dzieł Iwińskiego z lat 80. - pt. „Geneza i cele antykomunistycznej krucjaty w strategii i taktyce amerykańskiego imperializmu” - czytamy: „Antykomunizm to generalna strategia sił imperialistycznych, dążących do całkowitej dyskredytacji komunizmu jako ideologii, a także do osłabienia, a w perspektywie do obalenia systemu socjalistycznego. Innymi słowy, stanowi on reakcję burżuazji na postępowy proces historyczny, przejawiający się w powstaniu i rozwoju systemu socjalistycznego, a także umacnianiu się sił lewicy w państwach kapitalistycznych i rozwijających się”. A także:

"Związek Radziecki stale podkreśla, iż pragnie żyć w pokoju ze wszystkimi krajami, w tym także z USA, tym niemniej jego chęci porozumienia nie należy poczytywać za oznakę słabości”.

From Russia with love

W 2016 r. WSB podpisała umowę o współpracy z filią Petersburskiego Uniwersytetu Rolniczego z siedzibą w Polessku w obwodzie kaliningradzkim. Zasadniczym celem porozumienia było - jak można było przeczytać w jednym z artykułów prasowych podpisanym przez trzy pracownice naukowe WSB - "zniesienie ograniczeń wynikających z istnienia granic państwowych". Już w następnym roku studenci z Bartoszyc pojechali z wizytą do Rosji - przy czym "głównym inicjatorem i organizatorem wyjazdu" był dr Anatolij Kibisz, wykładowca zarówno w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa, jak i filii Petersburskiego Uniwersytetu Rolniczego w Polessku.

W afektowanym artykule o rosyjskiej wycieczce autorstwa pań wykładających w WSB czytamy: 

"W tym dniu obejrzeliśmy nowoczesną placówkę oświatową, w której uczy się przeszło 1500 uczniów. Na teren szkoły wchodzi się z elektronicznymi identyfikatorami. W kompleksie szkoły są pełnowymiarowy basen, hala sportowa, a rodzice mają możliwość obserwacji poczynań dzieci przez Internet. Jednym słowem, dla przyszłych pedagogów to marzenie móc nauczać w takiej szkole. [...] Wyjazd obfitował w dużą różnorodność wydarzeń, w których mieliśmy przyjemność uczestniczyć. Zachwyciła nas gościnność i otwartość naszych przyjaciół z Rosji".

Jedna z autorek powyższego tekstu to Ewa Błogosławska - prywatnie żona Mikołaja Błogosławskiego, również wykładającego (a wcześniej studiującego) w WSB. Co najciekawsze, Błogosławski jest... żołnierzem, starszym chorążym, rzecznikiem prasowym 20. Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej. Na jednym ze zdjęć zamieszczonych w internecie rzecznik bartoszyckiej brygady, a zarazem pracownik WSB, stoi w cywilu obok delegacji z Polleska, m.in. Anatolija Kibisza. 

Jako "aktywny pracownik nieetatowy" WSB w Bartoszycach wymieniany jest też Tomasz Miroński, lokalny dziennikarz i przedsiębiorca. Na uczelni zajmował się on m.in. takimi tematami jak "likwidacja skutków sytuacji kryzysowej", "ochrona i obrona cywilna", "strategia bezpieczeństwa RP" czy "międzynarodowe stosunki polityczne". Był też na wspominanym wyżej wyjeździe do Polleska. 

Miroński od 2012 r. jako redaktor naczelny "Gońca Bartoszyckiego" wydawał rosyjskojęzyczne pismo "Wmiestie". Po wprowadzeniu przez rząd PO-PSL tzw. małego ruchu granicznego Miroński mówił rosyjskim dziennikarzom: "Planujemy robić biznes z Rosjanami, rozwijać kontakty kulturalne, jeździć nad rosyjskie morze. Najwyższy czas już nie planować, tylko zacząć działać". W 2017 r. kierowana przez Mirońskiego gazetka "Po sąsiedzku" - wydawana po polsku i rosyjsku - została nagrodzona przez Stowarzyszenie Współpracy Polska-Wschód (spadkobiercę Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej). Wyróżnienie wręczał sam ambasador Rosji w Polsce - Siergiej Andriejew.

Jak sprawdziła "GP", Miroński posiada konto na rosyjskim portalu społecznościowym VK. Wśród "przyjaciół" na tej stronie ma m.in. st. chor. Mikołaja Błogosławskiego, a także Tomasza Omańskiego, szefa prywatnego Polonijnego Centrum Kultury w Kaliningradzie, współpracującego - jak sam przyznał - z kremlowską agencją prasową TASS. Gdy w 2016 r. okazało się, że Rzeszów nie wyburzy stojącego w centrum miasta Pomnika Armii Czerwonej, Omański mówił rosyjskiej telewizji: „Rzeszów to wyrazisty przykład tego, że mieszkańcy rozumieją, że władze centralne zmieniają się, a wstydzić się długo będziemy my za burzenie tych pomników. Prawie 80-90 proc. badanych jest przeciwko likwidacji pomników. I zapewniam was, że w innych miejscach myślą podobnie jak w Rzeszowie”. Omański w 2013 r. chwalił się, że organizuje w Bartoszycach polsko-rosyjskie wymiany młodzieży. Zapowiadał obwożenie po Polsce rosyjskich weteranów II wojny światowej oraz "specjalną wyszukiwarkę pomagającą odnajdywać groby sowieckich żołnierzy w Polsce". W 2015 r. demontaż pomnika sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie porównał do działań Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie.

*    *    *
W październiku 2017 r. dziekan Wydziału Nauk Społecznych w Bartoszycach podpisał porozumienie o współpracy z Centrum Szkolenia Straży Granicznej w Kętrzynie.
8 listopada 2021 r. Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa ogłosiła:

"Jesteś Żołnierzem? Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa przygotowała coś specjalnie dla Ciebie – 50% zniżki w opłatach za studia. Zniżka dotyczy wszystkich kierunków studiów I stopnia prowadzonych przez Wyższą Szkołę Bezpieczeństwa z siedzibą w Poznaniu i wydziałach zamiejscowych". 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Grzegorz Wierzchołowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo