Tusk szokuje kolejną teorią spiskową. Tym razem chodzi o... podsłuchy!

Lider Platformy Obywatelskiej zadziwia kolejną teorią spiskową. Donald Tusk oznajmił, że jeśli podsłuchiwani byli: senator Krzysztof Brejza (KO), mec. Roman Giertych, prok. Ewa Wrzosek i lider Agrounii Michał Kołodziejczak i - jak mówił - widać tu intencję czysto polityczną, to prawdopodobieństwo, że on był podsłuchiwany jest też dość wysokie.

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

- Jeśli te osoby były podsłuchiwane i widać tu intencję czysto polityczną – opozycja jest w Polsce inwigilowana przez władze jak w najbardziej autokratycznych reżimach - to prawdopodobieństwo, że byłem podsłuchiwany jest też dość wysokie

– powiedział szef PO odpowiadając na pytania na czwartkowej konferencji prasowej.

Powtórzył, że telefon, którego obecnie używa, został sprawdzony i nie był zainfekowany programem szpiegowskim Pegasus.

- Ale nie jest to ten aparat, który był przeze mnie używany, kiedy byłem szefem Rady Europejskiej

– zaznaczył.

Pewności brak, ale..."to oburzające!"

"Niezależnie od tego, czy byłem bezpośrednio inwigilowany przez Pegasusa, sam fakt, że moje rozmowy były podsłuchiwane, kiedy kontaktowałem się z Romanem Giertychem, który reprezentował mnie w kilu sprawach, jest już wystarczająco oburzający"

– dodał.

Zwrócił uwagę, że inwigilowanie go przy pomocy oprogramowania Pegasus - opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group - do danych z którego mają także dostęp władze Izraela oznaczałoby, "że podsłuchiwano nie tylko go jako szefa Rady Europejskiej, ale również jego rozmówców czyli przywódców europejskich".

"To byłby skandal wyjątkowo paskudny i bardzo źle wpływający na i tak nie najlepszą dzisiaj reputację polskich władz"

– powiedział Tusk.

"Przydałaby się komisja śledcza"

Wyraził uznanie dla senackiej nadzwyczajnej komisji badającej sprawę inwigilacji i nadzieję, że "powstanie sejmowa komisja śledcza w pełnym tego słowa znaczeniu". Zauważył, że pod wnioskiem o powołanie sejmowej komisji śledczej podpisali się parlamentarzyści KO, mimo że komisja ma się zająć także okresem, gdy rządziła PO.

Odnosząc się do informacji, że wśród inwigilowanych przy pomocy programu Pegasus miał być także szef Agrounii, Tusk stwierdził, że "nie ulega wątpliwości: Kołodziejczak nie jest przestępcą, tylko aktywistą społecznym i politykiem, który od wielu miesięcy krytycznie wyraża się na temat rządu PiS".

"Dlatego przydałaby się komisja śledcza"

- dodał.

Powołanie senackiej komisji nadzwyczajnej to pokłosie ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab. Podała ona, że za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus byli inwigilowani mec. Roman Giertych, prokurator Ewa Wrzosek i senator KO Krzysztof Brejza. Do telefonu Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r., gdy był on szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

We wtorek agencja AP poinformowała o kolejnych dwóch Polakach, którzy według Citizen Lab mieli być szpiegowani Pegasusem - to lider Agrounii Michał Kołodziejczak oraz Tomasz Szwejgiert, współautor książki o szefie resortu spraw wewnętrznych i administracji, b. szefie CBA Mariuszu Kamińskim. Według Citizen Lab, obie sytuacje miały miejsce w 2019 r. - Kołodziejczak miał być zhakowany kilkukrotnie w maju tego roku, a Szwejgiert - 21 razy od końca marca do czerwca.

Roman Giertych, wypowiadając się w środę przed senacką komisją ds. nielegalnej inwigilacji, wyraził przekonanie, że prawdziwą przyczyną użycia wobec niego programu szpiegowskiego była chęć inwigilacji Tuska.

"Reprezentowałem go w różnych postępowaniach, które toczyły się z jego inicjatywy lub innych osób. W związku z czym byłem w stałym kontakcie z panem przewodniczącym i daty tej infekcji pokrywają się z jedną bardzo istotną sprawą - w tym czasie ważyła się kwestia startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich"

- powiedział Giertych.

"Żadna służba nie złamała prawa"

Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że żadna służba nie złamała prawa, a kontrola operacyjna - jeśli była podejmowana - była prowadzona legalnie. Prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w jednym z niedawnych wywiadów, że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać.

- Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia

- powiedział.

Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji.

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

az
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo