Mejza poprze komisję ws. Pegasusa. W zamian chce dymisji Grodzkiego

Poseł Łukasz Mejza zadeklarował, że jest w stanie zagłosować za powołaniem komisji śledczej ws. inwigilacji. Postawił jednak jeden ważny warunek: analogiczna komisja miałaby powstać w sprawie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, a on sam miałby zostać odwołany ze stanowiska.

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Lider Kukiz'15 Paweł Kukiz zapowiedział, że zamierza złożyć wniosek o powołanie w Sejmie komisji śledczej do zbadania działań operacyjnych służb wobec obywateli Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2005-2021. Celem komisji miałoby być ustalenie przypadków nielegalnego stosowania czynności operacyjno-rozpoznawczych oraz nielegalnego pozyskiwania danych telekomunikacyjnych obywateli. Poparcie dla powołania takiej komisji zapowiedzieli posłowie m.in. KO, PSL, Lewicy, Konfederacji, Porozumienia czy Polskich Spraw.

"Wspieram rząd Zjednoczonej Prawicy i zrobię wszystko, żeby w szczególnie tak trudnej sytuacji międzynarodowej opozycja nie doszła do władzy, dlatego że, jak uważam, byłaby to ogromna tragedia dla naszego kraju. Jest jednak jedna sprawa, z którą mogę się z opozycją zgodzić i opozycję wesprzeć - to sprawa komisji śledczej ds. Pegasusa"

- oświadczył na konferencji prasowej w czwartek b. wiceminister sportu, który pozostaje posłem niezrzeszonym.

Według niego, obecny hipotetyczny rozkład głosów w Sejmie w tej sprawie to 230 do 230, a jego głos przeważyłby szalę.

Warunkiem dymisja Grodzkiego i powołanie komisji śledczej w jego sprawie 

Mejza powiedział, że chce złożyć opozycji, a w szczególności liderowi PO Donaldowi Tuskowi, propozycję: zapowiedział, że może zagłosować za powołaniem komisji śledczej, jeżeli spełnione zostaną dwa warunki.

"Pierwszy warunek jest taki, że wraz z komisją ds. Pegasusa powstanie komisja śledcza do sprawy marszałka (Senatu Tomasza) Grodzkiego, która zbada sprawę trzeciej osoby w państwie. Drugi warunek to taki, że marszałek Grodzki zostanie zdymisjonowany"

- powiedział.

"Jak sobie państwo przypomnicie, kilka tygodni temu miała miejsce potężna nagonka na moją osobę, na podstawie fake newsów i faktów medialnych. W przypadku marszałka Grodzkiego mamy zeznania świadków z imienia i nazwiska pod przysięgą; proszę zobaczyć, jaki to jest kaliber sprawy"

- mówił Mejza, odnosząc się do wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu marszałka Grodzkiego.

"Takich propozycji nie powinno się komentować"

Tomasz Siemoniak (KO) ocenił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że takich propozycji "nie powinno się nawet komentować". Jego zdaniem, poseł Mejza "jest ostatnią osobą", która powinna stawiać tego typu warunki i sam powinien rozliczyć się z formułowanych wobec niego zarzutów, a nie "żądać ustąpienia trzeciej osoby w państwie".

Uchylenia immunitetu marszałka Grodzkiego domaga się Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Według tej prokuratury Grodzki, pełniąc funkcję dyrektora szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatora tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej, przyjął korzyści majątkowe od pacjentów lub ich bliskich.

W grudniu ub.r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro skierował do Senatu ponowny wniosek o uchylenie immunitetu marszałkowi Izby. Według śledczych poprzedni wniosek w tej sprawie został niezasadnie pozostawiony bez biegu.

Grodzki, który jest profesorem nauk medycznych, chirurgiem, wielokrotnie zapewniał, że formułowane pod jego adresem zarzuty dotyczące korupcji nie mają podstaw.

"Nigdy nie uzależniałem żadnej operacji od wpłaty jakiejkolwiek łapówki na moją rzecz"

- mówił Grodzki w grudniu 2019 r., gdy pierwsze doniesienia na ten temat pojawiły się w Radiu Szczecin.

Kontrowersyjna działalność posła Mejzy 

W grudniu ub.r. Wirtualna Polska opublikowała szereg artykułów, w których opisała działalność dawnej firmy Mejzy oferującej wyjazdy zagraniczne osobom nieuleczalnie chorym (w tym dzieciom), m.in. na nowotwory, Alzheimera czy Parkinsona. Firma miała oferować kosztowne leczenie metodami uznawanymi na całym świecie za niesprawdzone i niebezpieczne. Według portalu interes Mejzy nie wypalił, za to pozostawił po sobie wielu oszukanych pacjentów i ich rodziny.

Łukasz Mejza, który był wówczas wiceministrem sportu i turystyki, 23 grudnia ub. roku poinformował, że "w poczuciu odpowiedzialności za Polskę i obóz Zjednoczonej Prawicy", podaje się do dymisji. Zapowiedział, że nadal będzie wspierał obóz Zjednoczonej Prawicy.

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo