Co po odrzuceniu przez NATO żądań Władimira Putina? Grzegorz Kuczyński dla Niezalezna.pl

Zachód nie wyśle wojska na Ukrainę. Zgodnie z tym, co słyszymy, to główną bronią przeciwko Putinowi mają być sankcje. Ja jednak obawiam się, że bardzo duży opór części elit politycznych Zachodu, a przede wszystkim elit biznesowych, spowoduje, że te sankcje nie będą tak dotkliwe - powiedział Grzegorz Kuczyński, ekspert ds. rosyjskich z Warsaw Institute, w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

kremlin.ru

Kreml i Władimir Putin domagają się od Stanów Zjednoczonych i NATO spełnienia listy żądań, wówczas sytuacja w regionie mogłaby się względnie unormować. Problem w tym, że Rosjanie żądają niemożliwego, a historia uczy, że nawet, gdy idzie się z nimi na pewne ustępstwa, to zaraz pojawiają się od nich kolejne roszczenia. 

Wiadomo też, że Zachód raczej na pewno nie spełni listy przygotowanej przez Kreml. Nasza redakcja zwróciła się do  Grzegorza Kuczyńskiego, eksperta ds. rosyjskich z Warsaw Institute, z pytaniem, jakie wówczas Władimir Putin może podjąć kroki oraz czy jest szansa, że nawet minimalnie zmieni kierunek swojej polityki.

- Jeśli nie dojdzie do spełnienia żądań rosyjskich, a przypominam, że były one tak daleko idące, że można było być pewnym, że Zachód je odrzuci, to kolejnym krokiem będą działania siłowe Rosji na Ukrainie. Pytanie tylko, kiedy i na jaką skalę

– odpowiada Kuczyński.

Dodaje również, że „Zachód nie wyśle wojska na Ukrainę”.

- Zgodnie z tym, co słyszymy, to główną bronią przeciwko Putinowi mają być sankcje. Ja jednak obawiam się, że bardzo duży opór części elit politycznych Zachodu, a przede wszystkim elit biznesowych, spowoduje, że te sankcje nie będą tak dotkliwe. Jeśli nie dojdzie do inwazji, zajęcia Kijowa, zmiany rządu, a skończy się tylko na operacjach zaczepnych np. w Donbasie, to wówczas Zachód będzie mógł tłumaczyć się, że nie wprowadzi pełnego pakietu sankcji. Przypomnijmy, ze prezydentowi Joe Bidenowi wymsknęło się na jednej z ostatnich konferencji rozróżnienie między inwazją a wtargnięciem

– mówi ekspert.

Dodaje również, że „takie sygnały Kreml może odczytywać i przygotowywać swoje działania tak, aby uniknąć poważnych konsekwencji ze strony USA i innych państw”.

Naszego rozmówce spytaliśmy także, jak m.in. Polska powinna się przygotować na ewentualną eskalację konfliktu za naszą wschodnią granicą.

- Jedynym pozytywnym aspektem, jeśli w ogóle można to tak określić, eskalacji konfliktu za naszą wschodnią granicą byłoby wzmocnienie tej flanki NATO. Sądzę, że pojawiłyby się rozmowy, żeby w ogóle wzmacniać całe NATO, a także wydawać więcej pieniędzy na zbrojenia, bo po agresji na Krym jakoś nie wszyscy wyszli z tego założenia, co wielokrotnie wypominał Donald Trump. Polska natomiast powinna starać się rozwijać infrastrukturę wojskową, podnosić liczbę żołnierzy NATO, nie tylko w naszym kraju, ale też np. w Rumunii czy Bułgarii

– wskazuje Grzegorz Kuczyński.

Eksperta spytaliśmy też o ostatnią wypowiedź prezydenta Chorwacji Zorana Milanovica, który zadeklarował, że w razie konfliktu Rosji z Ukrainą Chorwacja wycofa swój kontyngent wojskowy z regionu, który jest częścią sił NATO. Rząd chorwacki natomiast odciął się od tych słów.

- Myślę, że to są jakieś polityczne rozgrywki wewnętrzne w Chorwacji. Dziwi mnie ta wypowiedź, szczególnie biorąc pod uwagę animozje chorwacko-serbskie od dekad i fakt, że Serbia jest bliskim sojusznikiem Rosji. Jednak wydaje mi się, że to jest raczej kwestia osobistych poglądów prezydenta Chorwacji, a nie stanowisko społeczeństwa i rządu chorwackiego

– mówi ekspert.
 

 


Źródło: niezalezna.pl

Jan Przemyłski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo