Berlin stawia na Moskwę. Powodem - strefy wpływów? Sakiewicz: Istnieje nieformalne porozumienie

Większość krajów stara się wspierać stojącą w obliczu rosyjskiej agresji Ukrainę. Jednak nie wszystkie. - Coraz wyraźniej widać, że istnieje jakieś mniej lub bardziej nieformalne porozumienie o nowym podziale stref wpływów pomiędzy Niemcami i Rosją - mówi portalowi Niezalezna.pl redaktor naczelny "Gazety Polskiej" oraz "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Sakiewicz. Jak dodaje, "jego osią ma być obalenie rządu na Ukrainie i ustanowienie marionetkowego zależnego od Moskwy oraz próba nowej konstelacji politycznej w Warszawie zależnej od Berlina".

W ostatnich tygodniach Niemcy prawie codziennie stają się źródłem rozczarowujących dla Ukrainy wiadomości, a wiele z nich musi komentować ukraińskie MSZ.

Najświeższy tego przykład to wypowiedź byłego już dowódcy marynarki wojennej Niemiec Kaya-Achima Schoenbacha, który stwierdził m.in., że Ukraina nigdy nie odzyska Krymu. Odnośnie prezydenta Rosji Władimira Putina powiedział, że to, czego Putin naprawdę chce, to szacunek.

Słowa Schoenbacha obiegły niemieckie i ukraińskie media oraz wywołały oburzenie na Ukrainie. Po fali krytyki wojskowy odszedł ze stanowiska. Wypowiedź wywołała "ogromny skandal", a do MSZ w Kijowie wezwano niemiecką ambasador - zaznacza.

Szef MSZ Niemiec Annalena Baerbock, kanclerz Scholz i inni przedstawiciele niemieckiego rządu w styczniu 2022 r. niejednokrotnie wygłaszali stanowiska, które przeczą idei USA zakładającej skonsolidowaną odpowiedź Zachodu wobec ultimatów i gróźb Rosji.

Berlin blokuje też wszelkie inne zależne od niego możliwości dostawy uzbrojenia na Ukrainę.

Światowe media zauważają też "mnóstwo innych sygnałów, które wskazują na odmowę Berlina stania się częścią aktywnej koalicji zachodnich sił w przeciwstawianiu się zagrożeniom ze strony Rosji".

Sytuację skomentował dla portalu Niezalezna.pl redaktor naczelny "Gazety Polskiej" oraz "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Sakiewicz.

- Coraz wyraźniej widać, że istnieje jakieś mniej lub bardziej nieformalne porozumienie o nowym podziale stref wpływów pomiędzy Niemcami i Rosją. Jego osią ma być obalenie rządu na Ukrainie i ustanowienie marionetkowego zależnego od Moskwy oraz próba nowej konstelacji politycznej w Warszawie zależnej od Berlina

-  mówi.

Jak zaznacza, "wraz z Ukrainą w objęcia Kremla mają wpaść inne kraje posowieckie a wraz z Polską pod but Berlina Europa Środkowa".

- W efekcie Niemcy nie przeszkadzają Rosji w agresywnych działaniach wobec Kijowa i uruchamiają rożnego typu polityczne i ekonomiczne mechanizmy zmiany władzy w Polsce. Jak na razie jednak zamiast nowego rozdania wisi w powietrzu groźba wojny. Ani Ukraińcy ani Polacy nie chcą kolonialnych rządów. Wygląda na to, że te działania Berlina i Moskwy nie mają też autoryzacji innych mocarstw, państw NATO i UE. Berlin zamiast wzrostu strefy wpływów wypuścił z klatki zwierza, który pokaleczy wszystkich na około

- wskazuje Tomasz Sakiewicz.

 


Źródło: niezalezna.pl

Magdalena Żuraw
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo