Po co Niemiec oswaja zwierzątka

Jak to szło? „Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić” – mówił trzy miesiące temu Adam Bodnar. Chodziło mu o to, że to Niemcy „inspirowały” i „wspierały” budowę w Polsce nowoczesnego państwa oraz integrację z UE. I teraz muszą się nami opiekować dalej. Szczególnie gdy ich pomocnicy tracą władzę.

Zwierzątkiem, które Niemcy oswajali choćby za prezydentury Petra Poroszenki, była Ukraina. Teraz okazuje się, że Niemiec potrafi oswajać zwierzątka po to, by je znienacka ukatrupić, w tym przypadku cudzymi rękami, utrudniając pomoc dla Ukrainy. Ideologia, zgodnie z którą Niemcy są naszym promotorem, głoszona jest w Polsce od 33 lat. Ma ogromne konsekwencje: skoro to nasz dobroczyńca, to możemy budować swoją politykę w oparciu o wykłady Fundacji Adenauera, sprzedawać Niemcom media, Zachętę może sponsorować Deutsche Bank, Teatr Wielki – Mercedes, a premierem może być Donald Tusk. Postawa Niemiec wobec Ukrainy to definitywny koniec tej ideologii. Zwierzątko oswajane jest po to, by skończyć jak norka w fermie Szczepana Wójcika. A fakt, że niektóre ze zwierzątek są tuczone dłużej, a niektóre szybciej idą do rzeźni, nie zmienia tego, że rezultat ma być ten sam.

 


Źródło:

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo