Gliński i prezydent żegnają Krafftównę. Szczepkowska wspomina: "sama w sobie była dziełem sztuki"

Z wielkim smutkiem przyjąłem informację o śmierci Barbary Krafftówny - napisał na Twitterze wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. - Basia Krafftówna była sama w sobie dziełem sztuki - powiedziała aktorka Joanna Szczepkowska, wspominając zmarłą artystkę

twitter.com/Piotr Gliński

"Z wielkim smutkiem przyjąłem informację o śmierci Barbary Krafftówny, niezapomnianej Felicji z 'Jak być kochaną', znakomitej aktorki, która mimo trudnych osobistych doświadczeń do końca zachowała pogodę ducha, uśmiech i niepowtarzalny urok"

- napisał w niedzielę wicepremier.

"W 2019 r. miałem wielką przyjemność przekazać Pani Barbarze nagrodę ministra za całokształt dokonań artystycznych. Dzisiaj z żalem dziękuję za wszystko. Niech spoczywa w pokoju!"

- napisał szef resortu kultury.

„Basia Krafftówna była sama w sobie naprawdę dziełem sztuki. Ona mogłaby stać na scenie nic nie mówiąc, a i tak jej sylwetka i wnętrze, bogactwo ducha by do widza przemawiało”

– podkreśliła Szczepkowska. Jak powiedziała, „sama jej umiejętność skupienia wewnętrznego już powodowała to, że od niej nie można było na scenie oderwać oczu”.

Szczepkowska zwróciła również uwagę na głos Barbary Krafftówny. „Jej szczególny głos był przyrównywany do instrumentu muzycznego” - wskazała. „Ponieważ miała także słuch absolutny, to właściwie wszystko to, co mówiła – czy była to piosenka, czy proza na scenie, czy wiersz - było rodzajem melodii” – powiedziała aktorka.

Szczepkowska wspomniała także, że „Basia podchodziła niebywale poważnie i z wielką dyscypliną do każdej roli”. „Mało kto wie, że analizowała każde zdanie. Rozmawiała z reżyserami godzinami, dzwoniła do nich, zadając szereg pytań. Na ogół aktorzy wolą po prostu grać spontanicznie, nie teoretyzując” - powiedziała aktorka. "Basia natomiast podchodziła do roli bardzo analitycznie” - dodała. „Dopiero z całym bagażem wiedzy wchodziła na scenę, po wielu rozmowach i dyskusjach” - wyjaśniła.

W ocenie Joanny Szczepkowskiej Barbara Krafftówna „była zdecydowanie za mało wykorzystywana w filmie”. „Jej rola w +Jak być kochaną+ to rola zagrana na miarę współczesnych ról. Basia miała bardzo dużo środków wyrazu, które były bogate, a jednocześnie skromne. Kiedy ogląda się +Jak być kochaną+, to widać, jak ona umiała także oszczędnie grać i mimo wszystko, jaki to miało wyraz” - wskazała. „Jak to często w przypadku wybitnych aktorów się mówi, szkoda, że się nie wykorzystywało tak do końca jej talentu” - dodała.

"'Jestem bardzo chciwa i głodna wszelkich radości.(…) W końcu śmiechem da się zabliźnić rany'. Tak mówiła i żyła Wielka Dama polskiej sceny Pani Barbara Krafftówna. Dziś ze smutkiem przyjąłem wiadomość o Jej odejściu. Pozostaje w swoich kreacjach. R.I.P."

- napisał z kolei na Twitterze prezydent Andrzej Duda.

ZASP podał w niedzielę, że Barbara Krafftówna "pozostając do ostatnich chwil wśród swoich przyjaciół w Domu Artystów w Skolimowie, odeszła dziś w nocy". Aktorka miała 93 lata.

Barbara Krafftówna zagrała m.in. Felicję w "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Honoratę w "Czterech pancernych..." i Leokadię w "Banku nie z tej ziemi". Była pierwszą na scenie Iwoną Księżniczką Burgunda i gwiazdą Kabaretu Starszych Panów.

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo