Platforma nie chce oddać stolicy

Chociaż liczba podpisów niezbędnych do przeprowadzenia referendum w stolicy została zebrana w błyskawicznym tempie, opozycja domagająca się odebrania PO Warszawy nie może jeszcze odtrąbić sukcesu. Na przeszkodzie może stanąć jej frekwencja i… wojewod

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Chociaż liczba podpisów niezbędnych do przeprowadzenia referendum w stolicy została zebrana w błyskawicznym tempie, opozycja domagająca się odebrania PO Warszawy nie może jeszcze odtrąbić sukcesu. Na przeszkodzie może stanąć jej frekwencja i… wojewoda mazowiecki.

Wszystko wskazuje na to, że wystarczy tylko wyznaczyć datę, aby doszło do referendum nad odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeżeli wierzyć najnowszym sondażom, także i jego wynik wydaje się przesądzony. Według badania przeprowadzonego przez TNS OBOP dla „Gazety Wyborczej” poparcie prezydent stolicy tylko od ostatnich wyborów spadło o 30 proc. i już ponad połowa warszawiaków nie jest zadowolona z rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Posłowie Platformy Obywatelskiej za wszelką cenę próbują uratować partyjną koleżankę przed mieszkańcami stolicy. Ponieważ referendum będzie ważne tylko wówczas, gdy frekwencja przekroczy 389 tys. osób, od poniedziałku politycy konsekwentnie próbują zniechęcić ludzi do głosowania. Niemal we wszystkich swoich wypowiedziach przemycając przekazy dnia – ostrzeżenia o „destabilizacji, anarchii i chaosie”, które grożą stolicy po odwołaniu Gronkiewicz-Waltz. Podkreślają też, że referendum to niepotrzebna generacja kosztów – „aż 3 mln zł”. Pomijają chociażby, że tylko na nagrody dla urzędników Gronkiewicz-Waltz wydała ostatnio 50 mln zł.

Platforma przygotowała jednak jeszcze plan awaryjny, gdyby referendum okazało się ważne i opłakane w skutkach dla polityk z PO. Strategię klubu zdradził już na swoim facebookowym profilu Jacek Kozłowski. To właśnie on jako wojewoda mazowiecki formalnie powoła ewentualnego komisarza stolicy, który kierowałby ratuszem do czasu wyboru nowego prezydenta.

– Wybory odbędą się i tak w terminie przyszłorocznych wyborów samorządowych. Kalendarz jest jasny – referendum może się odbyć najwcześniej pod koniec września, a wybory powinny nastąpić ok. trzech miesięcy po ogłoszeniu jego wyników. Zatem ich termin wypadałby najwcześniej w połowie grudnia, jednak wyborów nie przeprowadza się, jeżeli do końca kadencji pozostał mniej niż rok. A kadencja obecnych władz samorządowych kończy się 21 listopada i wtedy najpóźniej odbędą się wybory przyszłoroczne – ostrzega Kozłowski.

– Postępowanie administracyjne zna pojęcie opieszałości, więc jeżeli pan wojewoda będzie celowo opóźniał proces wyboru, spotkamy się w sądzie. Natomiast jeżeli chodzi o wyznaczenie komisarza, musi to być osoba bezpartyjna, fachowiec, bo takiego dzisiaj potrzebuje Warszawa – mówi Dariusz Lasocki, warszawski radny PiS‑u.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Katarzyna Pawlak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo