Były naciski, żeby nie odbył się Marsz Pamięci. Powtarzano wielokrotnie: po co wychodzicie na ulice? - mówi portalowi niezalezna.pl Ewa Szakalicka, organizator 70. rocznicy obchodów ludobójstwa na Wołyniu, w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.

Zbliża się 70 rocznica zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Jaki przebieg mają mieć uroczystości w dniu 11 lipca?
Od wielu miesięcy organizacje pozarządowe skupiające rodziny kresowe, świadków ludobójstwa czy sympatyków Kresów organizują obchody społeczno-obywatelskie. 11 lipca o godz. 12.00 będzie Msza święta na Pl. Trzech Krzyży, później Traktem Królewskim przejdzie Marsz Pamięci do Domu Polonii, gdzie jest tablica upamiętniająca ofiary ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich. Obchody zakończą się koncertem na Pl. Zamkowym.

Rocznica jest wielkim historycznym wydarzeniem dla Kresowego środowiska. Pomimo to oficjalne uroczystości, organizowane m.in. przez Bronisława Komorowskiego, odbędą się raczej bez ich udziału. Dlaczego?
Do dziś nie wiemy, jak zachowa się prezydent Komorowski. Nie znamy godziny, o której mają być obchody rządowe na Skwerze Wołyńskim na Żoliborzu. Oficjalnie nas nie zaproszono na te uroczystości, choć wiadomo, że prezydent ma tam odsłaniać pomnik. Do tego PSL organizuje przed południem też swoje partyjne uroczystości w Sejmie. Generalnie jest zamęt. Nie zaproszono ani Federacji Organizacji Kresowych ani Światowego Kongresu Kresowian. Dodam, że prof. Tomasz Nałęcz - doradca prezydenta, na pytanie o obecność Kresowian na tych uroczystościach powiedział: „jak chcą, to mogą przyjść”. To nie jest właściwe podejście.



Jest też problem z organizacją Koncertu Pamięci na Pl. Zamkowym?
Wszystko sprowadza się do pieniędzy. Okazało się, że finansuje się różne inicjatywy, pikniki i konferencje, pokazy filmów, ale nie program Kresowian. Miał być koncert Krzesimira Dębskiego, którego dziadkowie zginęli, a ojciec stracił nogę podczas napadu UPA na Kisielin. Nie dostaliśmy pieniędzy z Wydziału Kultury m. st. Warszawy. Instytucje związane z rządzącą partią mimo wcześniejszych obietnic, nie dotrzymały słowa. Po wycofaniu się sponsorów na wykonanie oratorium wołyńskiego Krzesimira Dębskiego ciągle jeszcze brakuje nam 40 tys. zł. Kompozytor nie bierze honorarium, ale i tak to jest kosztowne przedsięwzięcie - orkiestra, chór, soliści, scenografia... Ten koncert to hołd złożony Kresom i kresowym ofiarom niewyobrażalnej zbrodni, dlatego apelujemy o wsparcie.

Kto wam pomaga?
Od początku robili to posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Oni znaleźli czas, aby z nami się spotkać i pomóc organizacyjnie. Zabiegają o to, aby Sejm przyjął w uchwale okolicznościowej zapis o ustanowieniu 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Ma być też specjalna wystawa poświęcona ludobójstwu przez OUN-UPA, przygotowana przez stowarzyszenie z Wrocławia, które przez 20 lat wykonało gigantyczną pracę nad dokumentacją dotycząca tej zbrodni na Polakach. Jest planowany też przedpremierowy pokaz filmu o Zbrodni Wołyńskiej.

Kancelaria Prezydenta zachowuje się bez pardonu wobec Kresowian. Z drugiej strony pojawiły się pogłoski o naciskach na organizatorów obchodów, o zastraszaniu ich. To prawda?
Były naciski, żeby nie odbył się Marsz Pamięci. Powtarzano wielokrotnie: po co wychodzicie na ulice? Odpowiadamy: a dlaczego nie mamy w ten sposób wyrazić solidarności z rodzinami ofiar? Na ten pochód zapraszamy wszystkich. Dopełniliśmy formalności. Przewodniczącym zgromadzenia publicznego został radny Warszawy Maciej Wąsik. Marsz to kość niezgody z rządem, choć my bardzo chcieliśmy, aby nie było tutaj podziałów, aby obchodzić 70. rocznicę wołyńskiej Krwawej Niedzieli wspólnie, bo to przecież sprawa polska. Nie udało się. Są wydarzenia rządowe z udziałem prezydenta i nasze społeczno-obywatelskie. Mogę powiedzieć, że wywierano na nas presję. Prywatna instytucja, która pomaga w organizacji obchodów, dostawała dziwne sygnały z Kancelarii Prezydenta, sugerujące jakieś nieprawidłowości w jej działaniu, przyjrzenie się jej funkcjonowaniu itp. To daje do myślenia, bo jak coś nie jest zgodne z polityką władzy, to używa ona argumentu zastraszenia.

Jednak przecież dwa lata temu powstał komitet pod przewodnictwem Jarosława Kalinowskiego, czyli koalicjanta rządu, który miał przygotować obchody 70. rocznicy ludobójstwa...
Powstał, ale nic nie zrobił, nie zgromadził funduszy, nie złożył żadnych wniosków o dotacje, a przecież są konkursy na projekty w instytucjach kultury. Okazało się, że znów musieli na wszystko zrzucać się ludzie dobrej woli i same stowarzyszenia kresowe.

Dziś Senat przyjął uchwałę w sprawie Wołynia, jak by ją pani skomentowała?
Niestety, senatorowie nie ustanowili dnia 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństw Kresowian. W uchwale nie padło słowo ludobójstwo, co pociągnęłoby za sobą skutki prawno-karne. Taka zbrodnia nie ulega przedawnieniu. Nakłada na państwo obowiązek ścigania zbrodniarzy, osądzenia ich, zadośćuczynienia rodzinom ofiar. Po raz kolejny zwyciężył bieżący interes polityczny nad ludzką przyzwoitością wobec ofiar, żyjących świadków i w ogóle Polaków.

Społeczny Komitet Organizacyjny Obchodów Rocznicy 11 Lipca - Kontakt: tel. 609 963 763