W nowosolskim szpitalu zmarł blisko 100-letni kapucyn o. Medard Parysz. Był kapelanem podczas Powstania Warszawskiego na Starym Mieście. W sierpniu 1944 r. posługiwał w kościele przy ul. Miodowej.

"Czasem ktoś krytykuje Powstanie Warszawskie – czy to było potrzebne? Mam jedną odpowiedź: umieramy na gruźlicę, na zawały, na nowotwory, a czemu nie za Ojczyznę? Jest tu naprzeciwko szkoła – gimnazjum. Poproszono mnie, żebym poświęcił sztandar w kościele z okazji, że szkoła otrzyma imię generała Władysława Andersa. Przygotowałem się i przed poświeceniem sztandaru powiedziałem: „Jak daleko [sięgnąć] w przeszłość naszej historii, zawsze krew się lała. Pan Bóg dopuszczał na nasz kraj wojny pewno dlatego, abyśmy się do Boga uciekali, do Boga garnęli i prosili o ratunek, żebyśmy od wiary nie odstępowali. I może dlatego dzisiaj Polska jest jednym z najbardziej katolickich krajów na świecie. Zwyciężaliśmy Niemców pod Grunwaldem, a Rosjan nad Wisłą w 1920 roku. Dopiero gdy Hitler ze Stalinem podali sobie ręce i napadli naraz na nasz kraj, wtenczas Polska znikła z mapy Europy. Ale były znowu takie postacie jak Anders, jak te tysiące polskich żołnierzy, którzy wolną ręką ginęli na polach i wszystkich frontach i znowu mamy Polskę wolną, niepodległą, kochaną ojczyznę”. Mówię do młodzieży: „Kształcicie własne umysły fizyką, matematyką, ale uczcie się także historii, żebyście znali historię swego narodu, abyście byli dumni z tego, że jesteście Polakami!” - mówił o. Parysz w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

O. Medard, przyjechał kilka lat temu do Warszawy, aby towarzyszyć Grupie Historycznej Zgrupowanie „Radosław” podczas sierpniowych inscenizacji Barykad na Starym Mieście. Intonował pieśni patriotyczne, zagrzewał do działania na rzecz Ojczyzny i odbierał z krzyżem w dłoni symboliczną przysięgę Armii Krajowej. Podczas Mszy świętej u kapucynów wspominał dni Powstania Warszawskiego. Mimo swojego wieku był odważnym i niezwykle pokornym duchownym. Charakteryzowała go długa siwa broda i ciepłe spojrzenie. Mieszkał w klasztorze ojców Kapucynów w Nowej Soli. Zmarł po długiej chorobie.

Msza pogrzebowa odbędzie się w najbliższy poniedziałek 23 czerwca o godz. 11.00 w kościele św. Antoniego w Nowej Soli. Po mszy ciało o. Medarda zostanie przeniesione na miejscowy cmentarz.