Grodzki powołuje komisję w sprawie Pegasusa. Wasserman: „To działanie absolutnie niepoważne"

W Senacie powołano komisję nadzwyczajną ds. wyjaśnienia przypadków inwigilacji przy użyciu systemu Pegasus. - To jest działanie absolutnie niepoważne i z góry nastawione na akcje PR-owskie. Ta komisja nie ma żadnych uprawnień - oceniła posłanka PiS Małgorzata Wassermann.

Tomasz Hamrat

Senat powołał w środę komisję nadzwyczajną ds. wyjaśnienia przypadków inwigilacji przy użyciu systemu Pegasus. Na przewodniczącego komisji wybrany został senator KO Marcin Bosacki, który przekonywał, że wyjaśnienie sprawy używania Pegasusa przez polskie służby jest obowiązkiem Senatu. 

"Złożyliśmy wniosek powodowani największą troską o stan naszej demokracji i przyszłość państwa polskiego (...) Państwo, w którym służby specjalne mają wpływ na wynik wyborczy przestaje być demokracją, przestaje należeć od obywateli. Trzeba wyjaśnić, czy tak właśnie stało się w Polsce"

- uzasadniał senator.

Małgorzata Wassermann, pytana o powołanie komisji, oceniła, że "to działanie absolutnie niepoważne i z góry nastawione na po prostu akcje PR-owskie".

"Oglądałam wczoraj w części posiedzenie Senatu i debatę na ten temat, muszę powiedzieć, że dość groteskowo te niektóre wypowiedzi tam brzmiały"
- powiedziała  posłanka PiS.

Według niej komisja to "formuła czysto polityczna i tylko w tym celu powołana". Zdaniem Wassermann, senacka komisja nadzwyczajna "nie ma żadnych uprawnień". 

"Jeśli ktokolwiek miałby wyjaśniać sprawę o takim ciężarze tematycznym, czyli dotyczącą podsłuchów i służb specjalnych, to ja się obawiam, że nawet zwykła komisja śledcza może być tu zdecydowanie za słaba, bo w większości ta materia będzie miała charakter po prostu niejawny" 

- zaznaczyła.

Jak oceniła, "poza taką próbą narzucania Polakom wizji tego, że oni są podsłuchiwani i straszne rzeczy się dzieją w kraju, ta komisja nie może niczego ustalić, bo po prostu nie ma do tego narzędzi".

Oskarżenia Brejzy

Pytana o wypowiedzi polityków KO - według których podsłuchiwanie telefonu Krzysztofa Brejzy, pełniącego w 2019 roku funkcję szefa sztabu KO, mogło mieć wpływ na wynik wyborów parlamentarnych, w tym o słowa senatora KO Krzysztofa Brejzy, który ocenił, że to "nie był atak na szefa sztabu, tylko atak na kartę wyborczą każdej Polki, każdego Polaka", Wassermann odpowiedziała, że "jej doświadczenia pracy z panem senatorem Brejzą wskazują na to, że należy podchodzić do słów przez niego wypowiedzianych z najwyższą dozą ostrożności".

Senator Bosacki zapowiedział w środę, że powołana w Senacie komisja będzie chciała wzywać m.in. przedstawicieli organów państwowych zajmujących się służbami specjalnymi.

"Komisja chce wzywać czy zapraszać? Jest zasadnicza różnica między wzywaniem a zapraszaniem"

- powiedziała Wassermann, pytana o te zapowiedzi. 

"Myślę, że członkowie rządu mają dużo ważnych rzeczy do zrobienia, a nie chodzenie na niepoważną komisję"

- dodała.

Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press, powołującej się na ustalenia działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, za pomocą oprogramowania Pegasus inwigilowany był senator KO Krzysztof Brejza, a także adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek. Według Citizen Lab do telefonu Krzysztofa Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r. Polityk był wówczas szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi.

Pegasus nie był stosowany wobec opozycji 

Prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w jednym wywiadów, że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać.

"Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia" 

- powiedział.

Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji. 

"To całkowite bzdury"

- oświadczył.

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Tomasz Grodzki #Senat #Pegasus #komisja

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo