Wstaje rano z "bananem na twarzy". Richardson: Nie zamierzam już nic w moim życiu zmieniać

Była prezenterka zapewnia, że czuje się teraz bardzo szczęśliwa. Udało jej się pokonać wszystkie życiowe zakręty i wyjść na prostą. Aby definitywnie rozliczyć się z przeszłością, zrezygnowała z nazwiska Zamachowska i powróciła do tego, które przyniosło jej rozpoznawalność. Monika Richardson podkreśla też, że nie przeszkadza jej bycie na świeczniku i zainteresowanie mediów jej osobą.

Facebook.com/Monika-Richardson

Głośne rozstanie ze Zbigniewem Zamachowskim, nowy partner, powrót do nazwiska Richardson. W życiu prywatnym prezenterki dużo się dzieje, a każdy jej kolejny krok budzi spore zainteresowanie mediów. Ona sama zapewnia, że zdążyła się już przyzwyczaić do nagłówków ze swoim nazwiskiem i niezależnie od tego, jaki jest ich kontekst, nie robi to na niej żadnego wrażenia.

– Jestem celebrytką od momentu, gdy wzięłam udział w „Tańcu z gwiazdami”. To był chyba 2009 rok, tak że był czas się przyzwyczaić i jeżeli mi to nie pasuje, to zawsze mogę przecież się przerzucić na mały warzywniak gdzieś w cichej okolicy. Nie przeszkadza mi to

– mówi agencji Newseria Lifestyle Monika Richardson.

Po rozstaniu ze Zbigniewem Zamachowskim prezenterka postanowiła wrócić do nazwiska swojego pierwszego męża. W ten sposób chciała symbolicznie rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Poza tym widzowie najbardziej kojarzą ją właśnie jako Monikę Richardson.

– Kwestia zmiany nazwiska i powrotu do nazwiska Richardson wydaje mi się oczywista. Poprzedniego nazwiska używałam, dlatego że byłam z moim mężem. Natomiast w momencie, gdy przestaliśmy być razem, a nawet przestaliśmy się kontaktować, to używanie tego nazwiska nie ma żadnego sensu. A nazwisko Richardson lubię, zresztą nie ukrywam, że przy prowadzeniu takiego biznesu jak szkoła językowa to nazwisko nie przeszkadza

– dodaje.

Dziennikarka przyznaje, że ostatnie dwa lata nie należały w jej życiu do najłatwiejszych. Trzeba było uporządkować różne sprawy, zamknąć wiele drzwi i na niektórych płaszczyznach zacząć wszystko od nowa. Monika Richardson zapewnia, że po tych wszystkich zawirowaniach udało jej się wreszcie osiągnąć spokój i odzyskać równowagę.

– Jestem osobą chorobliwie szczęśliwą i też taką dążącą do szczęścia. Jeżeli jestem w sytuacji, która nie generuje codziennego poczucia szczęścia, to po prostu wychodzę z tej sytuacji. Teraz jestem w takiej sytuacji, która sprawia, że wstaję rano z bananem na twarzy i kładę się wieczorem z może bardziej refleksyjnym, ale też uśmiechem. Dopóki tak jest, to nie zamierzam już nic w moim życiu zmieniać

– dodaje.

 


Źródło: niezalezna.pl, newseria.pl

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo