Spełnia się czarny scenariusz Putina. Wiceszef MSZ dla Niezalezna.pl: Rosja nie może wbić klina Zachodowi

Kreml musi się liczyć z tym, czego do tej pory najbardziej się obawiał. Co prawda rozmawia w różnych formatach z Zachodem, ale ten ma jednolite stanowisko. To jest moim zdaniem najbardziej pozytywne. Stanowisko, które nie jest wypracowane tylko przez Stany Zjednoczone czy przez Unię Europejską i narzucone innym, a szeroko konsultowane i uzgadniane między sojusznikami. Rosja nie może liczyć na podział Zachodu w tej sprawie - mówi nam po pierwszej turze rozmów Zachodu z Rosją wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk.

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Poniedziałkowe rozmowy w siedzibie misji USA przy ONZ w Genewie były pierwszymi planowanymi na ten tydzień, które mają dotyczyć kwestii bezpieczeństwa w Europie i kryzysu wokół Ukrainy. Zarówno członkowie delegacji USA, jak i wysłannicy z Rosji przekonują o pełnym sukcesie swojej misji. „Byliśmy stanowczy” - zapewniała wiceszefowa dyplomacji USA Wendy Sherman. Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow przekonywał zaś: „wyjaśnialiśmy amerykańskim partnerom, że igranie z ogniem nie jest w ich interesie”.

Po pierwszej rundzie rozmów z przedstawicielami Kremla, o komentarz zwróciliśmy się do wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka. Na pytanie, czy rosyjska napaść na Ukrainę to nadal realny scenariusz, tłumaczy:

„Rosja zdaje sobie sprawę z wysyłanych sygnałów przez szeroko pojęty północnoatlantycki Zachód, aczkolwiek wcześniej padały już surowe deklaracje, a później przyjmowane sankcje już takie nie były. Myślę o zajęcie Krymu czy ataku na Donbas. Rosja może w tym kierunku kalkulować”.

Dodaje jednak, że "Kreml musi się liczyć z tym, czego do tej pory najbardziej się obawiał”.

- Co prawda rozmawia w różnych formatach z Zachodem, ale ten ma jednolite stanowisko. To jest moim zdaniem najbardziej pozytywne. Stanowisko, które nie jest wypracowane tylko przez Stany Zjednoczone czy przez Unię Europejską i narzucone innym, a szeroko konsultowane i uzgadniane między sojusznikami. Rosja nie może wbić klina Zachodowi. Rosja nie może liczyć na podział Zachodu w tej sprawie - przekonuje wiceszej MSZ.

Stawką... Nord Stream 2?

Dyskusja Zachodu z Rosją dotyczy m.in. projektów traktatów, jakie Kreml opublikował 17 grudnia 2021 roku. Najogólniej, propozycje zakładają ograniczenie amerykańskiej i sojuszniczej obecności oraz aktywności wojskowej w rosyjskim sąsiedztwie, co - jak ostrzegają eksperci - gdyby zostały zaakceptowane, mogłoby poważnie osłabić NATO.

- Te żądania są nie do zaakceptowania przez USA i NATO, czego świadomość ma mieć sam Kreml. Celem zamieszania może być umożliwienie przesyłu gazu do Europy nitką Nord Stream 2? - pytamy.

- Natura negocjacji międzynarodowych, szczególnie w tak drażliwej sprawie, gdy jest tak wysokie napięcie, polega na tym, że strony początkowo stawiają bardzo wygórowane żądania, by później „mieć z czego ustępować”. Być może jest w kalkulacjach rosyjskich tak, że ostatecznym punktem ma być uruchomienie Nord Stream 2 i - na przykład - niedostarczanie przez Stany Zjednoczone gazu do Europy. Być może w taki sposób dążą do monopolu, jeśli chodzi o dostawy surowców energetycznych do Europy. Na razie jednak taki element w rozmowach się nie pojawił. Gdyby stało się inaczej, rodzi się pytanie: jak zareaguje na to Zachód? Obecnie podchodzi do tej sprawy bardziej wyrafinowanie, bardziej w kierunku, o którym mówi Polska. Zachód zdaje sobie sprawę, do czego doprowadziłoby przyjęcie takich postulatów rosyjskich - uspokaja Wawrzyk.

Na uwagę, że wcześniej Zachód także sprzeciwiał się gazociągowi, a zdołano go ukończyć, odpowiada:

od tamtej pory się podejście się zmieniło. Zachód inaczej patrzy na Rosję po Ukrainie, inaczej patrzy po tym, co Rosja robi teraz. Stąd właśnie to jednolite stanowisko, które udało się wypracować”.

Wiceminister zastanawia się dalej:

„być może też Rosji chodzi o to, by dawny obszar Związku Radzieckiego pozostał w strefie wpływów. Być może oczekuje scenariusza: „niech NATO sobie współpracuje, ale w bardzo ograniczonym stopniu, nie wysyłając na przykład swoich żołnierzy - polskich czy amerykańskich - w pobliże granicy rosyjskiej””.

- Wszystko to jednak dywagacje. Po pierwszych rozmowach, trudno w tej chwili przesądzić - uzupełnia.

Wawrzyk mówi nam, że po poniedziałkowych rozmowach, „paradoksalnie najważniejsze jest jedno zdanie, które wypowiedział przedstawiciel Rosji - Siergiej Riabkow”. Chodzi o fragment:

„Stany Zjednoczone poważnie podeszły do rosyjskich propozycji i dokładnie je przeanalizowały” [wypowiedź Siergieja Riabkowa z 10.01.2022].

- W języku dyplomatycznym, na tym się skończyło. Rosja nie uzyskała natomiast jakiejkolwiek zgody ze strony Amerykanów, czy nawet sugestii o zgodzie na te warunki - interpretuje wiceszef MSZ.

Format OBWE. Szansa dla Polski?

Na koniec pytamy o czwartkowy format rozmów z Rosją na forum OBWE. Prezydencję w organizacji od 1 stycznia 2022 roku przejęła Polska.

- Prezydencja w OBWE ma specyficzny charakter. Rolą Organizacji nie jest uczestniczenie jako strona w tego rodzaju rozmowach, a staranie się do doprowadzenia do porozumienia w konkretnych konfliktach, które mają miejsce na terenie działania organizacji, czyli na przykład na Ukrainie. Ale rolą prezydencji jest także to, że nie zajmuje stanowiska, będącego poparciem dla jednej ze stron, a zajmuje raczej stanowisko koncyliacyjne; do zaakceptowania dla obu stron. To jest paradoks. Z jednej strony nasze uczucia są po stronie Ukraińców w sporze z Rosją, ale natura prezydencji na to nie pozwala

- tłumaczy Wawrzyk.

Wiceminister potwierdza nam, że podczas czwartkowego formatu OBWE-Rosja, Polskę reprezentować będzie minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

 


Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo